Gra o tron

Skoro napomknąłem już o „Grze o tron”, to wypadałoby wspomnieć o kolejnej aktualizacji naszego kanału na serwisie YouTube. Dlaczego? To oczywiste, tym razem nasza dziarska ekipa tłumaczy postanowiła nadrobić zaległości i wzięła na cel materiały związane właśnie z tą wysokobudżetową produkcją. W kolejce czekają już następne filmy z niekwestionowanego hitu HBO, więc bądźcie czujni. Jak zwykle, zapraszam i gorąco polecam.

Gra o tron
gwendoline christie, brienne z tarthu, gra o tron

„Zwali ją Ślicznotką... żeby z niej zadrwić. Włosy pod hełmem przypominały stertę brudnej słomy, a twarz... jej oczy były duże i bardzo niebieskie, oczy młodej dziewczyny, szczere i ufne, ale rysy miała grube i ordynarne, zęby wystające i krzywe, usta zbyt szerokie, a wargi tak pulchne, że sprawiały wrażenie obrzmiałych. Policzki i czoło pokrywało chyba z tysiąc piegów, a nos nieraz już złamano. Serce Catelyn wypełniła litość. Czy jest na świecie ktoś bardziej nieszczęśliwy niż brzydka kobieta?”George R. R. Martin, „Starcie Królów”.

Kolejna część cyklicznego serialu, który kochamy – wyniki castingów do drugiego sezonu „Gry o tron”. Niedawno poznaliśmy telewizyjne wcielenie Margaery Tyrell, choć tak naprawdę nikogo zbyt mocno nie rozgrzała ta wieść, gdyż trudno było ukryć, że jest to poboczna postać, która nie będzie grała pierwszych skrzypiec w całej intrydze. W końcu do obsadzenia pozostało jeszcze kilku kluczowych bohaterów i to te informacje powinny wywołać prawdziwe emocje. Co ciekawe, jedną z części tej niekończącej się układanki odkrył wczoraj sam George R. R. Martin.

Dragon Age II

Najwidoczniej BioWare uznał, że najwyższy czas zakończyć stypę po „Dragon Age II” i trzeba w końcu zakasać rękawy, bo same słuchanie fanów nie wypełni wiecznie głodnego skarbca. Kanadyjczycy ponoć wzięli sobie do serca wszystkie opinie graczy i odpowiedzią na ich prośby oraz skargi ma być pierwsze oficjalne DLC – „Legacy”. Harda zapowiedź, gdyż wirtualne przygody Hawke wprost roiły się od fatalnych rozwiązań i to w podstawowych aspektach rozgrywki. Byłem sceptykiem i po obejrzeniu pierwszego fragmentu dodatku wciąż nim jestem.

dragon age 2, legacydragon age 2, legacydragon age 2, legacy

Po kolei. Fabuła rozszerzenia ponownie będzie skupiać się na Czempionie Kirkwall i jego przyjaciołach. Po tragicznych wydarzeniach mających miejsce w Katowni, naszemu bohaterowi nie dane jest założyć ciepłych kapci i spokojnie odpocząć przy kominku od mocnych wrażeń. Tym razem jednak nie będzie on podcierał nosa szarym obywatelom, tylko zajmie się swoimi sprawami. Tajemnicza gildia skrytobójców z nieznanych przyczyn poluje „na krew rodu Hawke” i dumny heros, aby położyć kres nieustannym atakom, musi rozwiązać tę zagadkę. Trop wiedzie daleko poza Kirkwall, do starożytnego więzienia Szarych Strażników, gdzie prócz odpowiedzi na nurtujące go pytania, znajdzie starożytne i potężne zło, które od wieków było skrywane przed ludzkością.

dragon age 2, legacydragon age 2, legacy

Dzięki „Legacy” staniemy oko w oko z zupełnie nowym gatunkiem Mrocznych Pomiotów, zwiedzimy kilka wyjątkowych lokacji, skopiemy tyłek „temu złemu” oraz zyskamy ciekawą broń, którą będziemy mogli sami uformować (wybrać spośród kilku dostępnych bonusów).

Władca Pierścieni: Wojna na Północy

Osobiście mam już dość mielenia tej czerstwej buły znanej jako ekranizacja „Władcy Pierścieni” w reżyserii Petera Jacksona. Dobra, filmy był w porządku i ubawiłem się przednio, ale kiedyś trzeba powiedzieć – stop! Normalnie, jak jeszcze raz zobaczę Froda z twarzą Elijaha Wooda, to coś mnie strzeli. Tolkien stworzył przecież tak ogromne i bogate uniwersum, że można w nim umieścić tysiące pięknych historii i pokazać setki urokliwych miejsc, które zostały dotychczas pominięte. Nie tylko owłosionego pokurcza i jego gromadki przyjaciół, którzy przez trzy filmy idą do głupiego wulkanu!

peter jackson, władca pierścieni

Dlatego tak mocno zaintrygowała mnie „Wojna na Północy” – świeża historia, nowi bohaterowie, zupełnie inny teatr działań. W końcu jakiś ożywczy zefirek, a nie ciągłe siedzenie w tym samym, zatęchłym powietrzu. Niestety, reguły współczesnego marketingu są bezlitosne i to właśnie je ukazuje najnowszy zwiastun gry.

Tłusty Czwartek

Dziś będziecie musieli pogodzić się z faktem, że Eirin postanowiła dogłębnie sprawdzić, czemu też człowiek nie topi się a do tego jeszcze może pływać. Z tego też powodu nie poprowadzi dzisiejszego spotkania dla najmłodszych. Pretensje przedstawicie jej później, skupmy się zatem na tym, co przygotowałem na dziś.

tc, tłusty czwartek

Atrakcji będzie całkiem niewiele, bo w taką pogodę człowiekowi nie bardzo chce się cokolwiek robić. Na zmianę deszcz ze słońcem a czasami nawet jedno i drugie. Przypuśćmy jednak, że mamy standardowe, ciepłe lato. Pierwszy bohater dzisiejszego spotkania, Anubis, nosi na sobie taaaką wielką czarną szatę. Kaptur dobry na deszcz, ale on się tam musi strasznie gotować – zupełnie jak zakonnica. Do tego jeszcze ta szybka na twarzy – czego to się nie robi, by ukryć młodzieńczy trądzik. Nie dziwota, że nazywali go Bogiem Zmarłych – wszak taki strój to towarzyskie samobójstwo. Bez obaw – od dziś będzie wiedział, gdzie też znajduje się najmodniejszy butik w mieście.

Mass Effect

Co z tą ekranizacją „Mass Effect”?

Dodał: , · Komentarzy: 8
mass effect

Ech... chyba tylko Bóg jeden wie, jak mocno nienawidzę informować o zapowiedziach zapowiedzi. Co to za nowa moda, aby robić z czegoś takiego wielki szum i liczyć na ogólną ekscytację mas? Gdzie się podział efekt zaskoczenia? Nowa polityka newsowa rujnuje całą słodycz, gdyż niespodziewany cios jest zawsze najmocniejszy, a stopniowe zdradzanie nieistotnych szczególików męczy i po pewnym czasie nudzi tak mocno, że gdy dochodzi do „dnia zero”, wszyscy podchodzą do konkretnych faktów z nutką obojętności.

Normalnie machnąłbym ręką na tę informację i nie zawracałbym Wam głowy czymś takim. Niemniej, nie da się ukryć, że sprawa ekranizacji „Mass Effect” wydawała się stać w martwym punkcie od dobrych kilkunastu miesięcy, więc uważam, że w tym wypadku warto zrobić mały wyjątek i naświetlić pewne szczegóły. Nawet, jeżeli z tej dużej chmury, spadnie mały deszcz.

Studio filmowe Legendary Pictures, w specjalnej notce prasowej, poinformowało, że z myślą o targach Comic Con 2011 został przygotowany specjalny panel dyskusyjny, którego głównym tematem będzie wspomniana wcześniej ekranizacja „Mass Effect”. Obok Caseya Hudsona z BioWare, głos zabrać ma również Mark Protosevich („Jestem Legendą”, „Thor”), który obecnie macza palce nad scenariuszem, mającym przenieść przygody komandora Sheparda na duży ekran. Prelekcja została wyznaczona na 22 lipca, lecz konkretna godzina lub jakiekolwiek inne szczegóły nie zostały ujawnione.

Czyżby w końcu jakieś konkretne informacje na temat ekranizacji, a może skończy się na banałach i standardowej wymianie uprzejmości? Obawiam się, że przekonamy się o tym dopiero za lekko ponad dwa tygodnia.

Torchlight
torchlight

W dzisiejszych czasach taki wynik nie robi już jakiegoś większego wrażenia, szczególnie, że gra ma na karku półtora roku. Ba, dla większości firm, milion nabywców jest planem minimum, który należy spełnić, aby wyjść „na zero” i patrzeć w przyszłość bez obaw o to, że jutro do siedziby studia może zapukać sympatyczny pan komornik z nieciekawym kwitkiem w ręku. Jednak nie dla ludzi z Runic Games, dla nich to niebywały sukces i ciężko się temu dziwić.

Wydaję mi się, że Max Schaefer i spółka mogą spokojnie popijać szampana widząc takie liczby. Małe studio z rozsądnymi ambicjami, wypuszczające do cyfrowej dystrybucji grę hack'n'slash, będącą na dobrą sprawę cukierkową podróbką „Diablo” (bez trybu dla wielu graczy ani kooperacji!) – niebywale ryzykowny ruch, zważywszy na to, że ten rynek jest dość mocno nasycony i potężnych konkurentów w nim nie brakuje. Na dodatek dochodzi jeszcze efekt świeżej marki, której ciężko przebić się we współczesnej branży, nawet jeżeli zostanie uruchomiona potężna machina marketingowa (a „Torchlight” takiej nie miał). Gracze to z natury nieufne bestie – stawiają na sprawdzone firmy, światy czy bohaterów. Wiele rzeczy mogło więc pójść nie tak, ale szczęśliwie pomysł chwycił, a Runic Games rozwija się tak dynamicznie, że aż ciepło się robi na sercu.

„Jesteśmy bardzo podekscytowani tym, że możemy podzielić się sukcesem „Torchlight” razem z naszymi fanami i zwolennikami. Dotychczas była to fantastyczna podróż i wprost nie możemy się doczekać, aby za pośrednictwem „Torchlight II” dać wszystkim to, czego zabrakło w pierwszej części. Nie codziennie sprzedaje się milion gier.” – zdradził prezes Travis Baldree.

Cóż, gratulacje. Trzymam kciuki, aby „Torchlight II” spełnił pokładane w nim oczekiwania i sprzedał się co najmniej dwa razy lepiej.

Filmy fantastyczne

Recenzja "Transformers 3" na GameExe

Dodał: , · Komentarzy: 0

Pierwszego lipca pojawiła się w kinach trzecia już część kultowej serii "Transmorers", która słynie z tego, że z filmu na film staje się coraz gorsza. Jaka poszło tym razem? Postanowiłem odpowiedzieć na to pytanie w recenzji pisanej pod wpływem emocji. Czy trzecia odsłona przygód gadających ciężarówek zbliżyła się do poziomu równie kultowego "Power Rangers", słynnego "Generała Daimosa", czy też czegoś jeszcze innego? Sprawdźcie sami i przekonajcie się, czy oglądając ten film nie popełnicie kosztownego błędu.

transformers, film

Wszystkim, którzy nie będą mogli pogodzić się z moim spojrzeniem na sprawę, polecę recenzję Nostalgicznego Krytyka (niestety nie doczekała się jeszcze tłumaczenia). Chciałbym również wszystkich gorąco przywitać, to mój pierwszy news i mam nadzieje, że nie ostatni!

Filmy fantastyczne

Zemsta podobno najlepiej smakuje na zimno i jest najsłodszą rozkoszą bogów. Ile w tym prawdy, trudno orzec. Jednakowoż dla Conana jest ona jedynym chlebem, którym się karmi, paliwem, dzięki któremu płonie jego ogień. Myśl, że pewnego dnia na jego ostrzu, będzie stygnąć krew zabójcy jego ojca, trawi go od środka. Czy jego marzenie się spełni? Przekonamy się już 19 sierpnia.

Kolejny raz potwierdza się zasada, że przy paleniu wiochy oraz mordowaniu jej mieszkańców, nie należy pozostawiać nikogo przy życiu – nawet kobiet i dzieci. Konsekwencje takiego zaniedbania za kilkanaście lat mogą okazać się fatalne. Haniebne i gorszące podejście? Owszem, ale jakież prawdziwe.

Do rzeczy. Cóż, o ile zwiastuny nastrajają optymistycznie i zapowiada nam się niezgorsze kino akcji, to wciąż nie mogę przeboleć Jasona Momoa w roli Conana. Może jestem uprzedzony czy coś, ale dlaczego to zawsze musi być zacofany umysłowo i emocjonalnie facet, który nażarł się za młodu sterydów? Na dodatek gość jest „zbyt czysty”, wygląda jakby urwał się z okładki magazynu „Muscle and Fitness”, a nie z pola bitwy. Chcę prymitywnego i trzeźwo myślącego skurczybyka, a nie narcyza, którego nie potrafię nawet dobrze zrozumieć.

Wczytywanie...