
Czy pierwszy pełnoprawny film aktorski umieszczony w świecie Azeroth stanie się przyczynkiem do utworzenia serii, która będzie równorzędnym konkurentem dla "Władcy Pierścieni" i marvelowskich hitów? Może skończy się jak zawsze, czyli klapą kontynuującą niechlubną tradycję ekranizacji topowych gier komputerowych? Póki co, jest stanowczo za wcześnie, aby prorokować. Tym bardziej, że wiele innych świetnych marek, jakie wydawały się być w doskonałych rękach, także nie kończyły najlepiej (hej, Książę Persji!). Historia nakazuje więc milczeć i czekać na smakowite detale.

Nie da się jednak ukryć, że wszystko w rękach utalentowanego Duncana Jonesa, który potwierdził swój kunszt w filmach takich jak "Moon" czy "Kod Nieśmiertelności". Przekonamy się, czy klimaty fantasy będą dla niego równie przychylne, co te kosmiczne, a czy w otoczeniu magii i mistycyzmu porusza się równie zręczne, co na polu technologicznym. Zanim jednak do tego dojdzie, trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo trochę poczekamy na końcowy efekt jego starań.