Czarna Wdowa

Czarna Wdowa kolejny raz zalicza poślizg

Dodał: , · Komentarzy: 0
czarna wdowa

Choć wydawało się, że wszystko idzie ku lepszemu, to niestety – sytuacja w kinach jest nadal tragiczna. “Tenet” wciąż zarabia i przoduje na listach box-office, ale w porównaniu do tego, co wydano na produkcję, to jego obecne przychody starczą chyba tylko na waciki. “Mulan” również prezentuje się przeciętnie w dystrybucji kinowej i szansę na jakikolwiek zwrot kosztów dają jej wyniki na platformach cyfrowych, gdzie radzi sobie całkiem dobrze.

Disney jednak nie chce kolejny raz kusić losu i ryzykować. W związku z tym “Czarna Wdowa” nie zadebiutuje w listopadzie, a dopiero w przyszłym roku. 2020 staje się więc wyjątkowym okresem z kolejnego powodu – jest to pierwszy taki przypadek od lat, gdy w danym roku kalendarzowym nie zadebiutuje żadna premiera z MCU.

WandaVision

WandaVision z pierwszym zwiastunem

Dodał: , · Komentarzy: 0
wandavision

Jeden z pierwszych seriali aktorskich, które będą bezpośrednio związane z filmowym uniwersum Marvela, w końcu doczekał się konkretnego zwiastuna. “WandaVision” charakteryzuje się tyle intrygującym, co dość ekscentrycznym klimatem. Nie dziwota, skoro całość ma przypominać połączenie sitcomu, horroru, a także serialu superbohaterskiego inspirowanego klasyką telewizji z przełomu lat 60’ i 70’.

Fabuła została umiejscowiona zaraz po wydarzeniach znanych z “Avengers: Koniec Gry”. Tytułowi herosi – Wanda “Scarlet Witch” Maximoff i Vision – żyją sobie jak gdyby nigdy nic na wyidealizowanych przedmieściach. Sęk w tym, że pod płaszczykiem idyllicznej harmonii i spokoju, kryje się coś niepokojącego, mrocznego, mozolnie niszczącego piękną rzeczywistość.

Diuna

Pierwszy zwiastun nowej Diuny już w sieci!

Dodał: , · Komentarzy: 1
diuna

W końcu! Po długich miesiącach oczekiwania doczekaliśmy się oficjalnego zwiastuna nowej adaptacji filmowej "Diuny". Podobnie jak w przypadku dzieła Franka Herberta, możemy oczekiwać trudnych i filozoficznych tematów, a także mrożących krew w żyłach intryg, które prowadzą do prawdziwie emocjonujących scen. Denis Villeneuve już przy okazji kolejnej części "Łowcy Androidów" pokazał, że posiada wiele szacunku do materiałów źródłowych i przy okazji potrafi perfekcyjnie przenieść specyficzny klimat opowieści.

Czy i tak będzie tym razem?

Mushi-shi

Mushi-shi – recenzja anime

Dodał: , · Komentarzy: 2
mushi-shi

"Mushi-shi" jest animowaną adaptacją mangi o tym samym tytule. Składają się na nią dwa sezony oraz trzy odcinki specjalne. Seria rozgrywa się w Japonii zawieszonej w czasie gdzieś pomiędzy erami Edo oraz Meiji. Jest to kraina pełna gęstych lasów, zasnutych mgłą gór oraz nielicznych, rozproszonych ludzkich osad. Rośliny, zwierzęta i ludzie dzielą ten świat z tajemniczymi mushi – bytami żyjącymi własnym życiem, niewidzialnymi gołym okiem dla większości ludzkości. Często przejawiają one moce nadnaturalne, które są bardzo pożyteczne dla otoczenia. Bywają również kłopotliwe, w szczególności dla człowieka. W takiej sytuacji do gry wkracza tytułowy mushi-shi, potrafiący rozwiązać te problemy za opłatą.

Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie
john boyega

Pewnie po seansie “Skywalker. Odrodzenie” zastanawialiście się, gdzie leży wina tego, że takie potworne zwieńczenie trylogii ujrzało w ogóle światło dzienne. Pośpiech wytwórni i chęć spieniężenia dojnej marki, póki jeszcze jest na nią głód po latach posuchy? Może chodziło o brak kreatywnej wolności ekipy, która odpowiadała za historię i trzymanie ich w szachu przez specjalistów od marketingu? Albo wprost przeciwnie, nagłej zmiany wizji – z odważnej, lecz ryzykownej i plującej na kanon wersji Riana Johnsona, na wsłuchującą się w głosy fanów, ale zahaczającą o bezpieczeństwo na granicy sztampy lansowanej przez J.J. Abramsa. A może to po prostu najzwyczajniejsze w świecie zawiniło lenistwo?

Nie, nie, nie… John Boyega, który wcielił się w rolę Finna w nowych “Gwiezdnych Wojnach” odkrył prawdziwą przyczynę. To Disney i jego rasizm.

Seriale
problem trzech ciał

Znajdą się tacy, którzy z wypiekami na twarzy wyczekują kolejnego wielomilionowego projektu Davida Benioffa i D.B. Weissa, bo z rozrzewnieniem wspominają upojne czasy podziwiania kolejnych odcinków “Gry o tron”. Z kolei inni nadal nie mogą wybaczyć katastrofalnego finału serialu i życzą słynnemu duetowi jak najgorzej. Ja z kolei jestem ciekawy, czy chłopaki po ogromnej krytyce społeczności i okrytym mgłą tajemnicy rozbratem z Disneyem (mieli oni stać za kolejną trylogią “Gwiezdnych Wojen”), będą potrafili udowodnić, że lukratywny kontrakt na wyłączność był strzałem w dziesiątkę, a nie najgorszą decyzją w historii Netflixa.

Tak czy owak, znamy pierwsze szczegóły projektu pary, która przeniosła na szklany ekran kultową “Pieśń Lodu i Ognia”. Tym razem padło na równie szanowaną i niesamowicie skomplikowaną w kwestii adaptacji literaturę. Nagrodzony nagrodą Hugo za najlepszą powieść 2015 roku – “Problem trzech ciał” autorstwa Liu Cixina, która stanowi pierwszą część fantastyczno-naukowego cyklu “Wspomnienie o przeszłości Ziemi”.

Tenet
tenet

Choć recenzje najnowszej produkcji sygnowanej nazwiskiem Christophera Nolana są dalekie od ochów i achów, to nie zraziły one pasjonatów filmowych stęsknionych za doświadczeniem kinowym. Jedni uciekają ze swymi premierami na kolejny rok, natomiast Warner Bros. postanowił w końcu zaryzykować i wypuścić długo wyczekiwanego “Teneta” na 41 rynkach zagranicznych. Czy ten ruch się opłacił?

Zdania są mocno podzielone, ale włodarze wytwórni mają powody do zadowolenia. Film zgarnął w pierwszy weekend premierowy 53 mln dolarów zysków, co mocno przebija wcześniejsze prognozy analityków, jakoby “Tenet” miał szansę na dobicie jedynie do progu 40 mln dolarów. Dodatkowo produkcja pobiła rekordy w kinach holenderskich i ukraińskich, gdzie jest to najlepsze w historii otwarcie dla tytułu autorstwa Nolana. Są więc powody do optymizmu.

Czarna Pantera

Zmarł Chadwick Boseman

Dodał: , · Komentarzy: 0
chadwick boseman

Niestety, smutne i szokujące wieści doszły do nas dziś ze Stanów Zjednoczonych. W wieku 43 lat odszedł Chadwick Boseman – aktor, którego kariera dopiero nabierała rozpędu. Jak poinformowała jego rodzina, przyczyną śmierci był rak jelita grubego, z którym artysta zmagał się od 4 lat. Boseman postanowił nie informować o swojej chorobie publicznie, walcząc z nią po cichu i z godnością – wszystkie filmy, w jakich w ostatnich latach brał udział, były więc kręcone w przerwach pomiędzy operacjami i chemioterapią.

Tenet

Tenet – recenzja filmu

Dodał: , · Komentarzy: 1
tenet

Nowe, okryte intrygującą mgłą tajemnicy i rozbuchane do granic możliwości dzieło Christophera Nolana już wcześniej było uznawane za jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych 2020 roku. Facet to prawdziwy czarodziej kina i spójrzmy prawdzie w oczy – mimo że w jego gablocie z nagrodami nie znajdziemy Oscara czy nawet Złotego Globu, mało kto w tym fachu może się z nim równać. To perfekcjonista obdarzony niesamowitą wyobraźnią, a jego autorskie światy idealnie łączą niczym nieskrępowaną rozrywkę z naukowymi faktami czy inspirującymi teoriami wybitnych umysłów. Miks, który pokochali kinomani.

Jednak pandemia koronawirusa i związany z nią kryzys rynku szeroko pojętej kultury wzniósł premierę "Teneta" do rangi wręcz mistycznej. Produkcja została określana jako zbawca kin – pomazaniec zwiastujący ostateczne rozwiązanie problemów branży i stanowiący nowy początek, będący prognostykiem powrotu do dawnej normalności. Film ogłaszający koniec kryzysu i jadący jak czołg przez pole bitwy, po swoje.

Seriale
altered carbon

Nie jest to jakieś szczególnie zaskakujące, gdy weźmie się pod uwagę, że pierwszy sezon, choć poprawny i w pewnych aspektach naprawdę dobry, jakiegoś wielkiego entuzjazmu wśród widzów nie wzbudził. Natomiast kontynuację oglądało się już zupełnie na zimno, a zupełnie nietrafiony casting Anthony’ego Mackiego był już gwoździem do trumny. Aha… w międzyczasie ukazało się anime będące modelowym przykładem przeciętniactwa.

Płakać – nie będę. Mimo wszystko szkoda, bo jest to uniwersum, które aż prosi o rozwój i pozwala na praktycznie nieograniczone możliwości. Choćby z zaangażowaniem kolejnych gwiazd do produkcji, bez konieczności uwiązywania ich na kilka lat nieprzyjemnymi kontraktami.

Warto jednak zaznaczyć, że decyzja Netflixa nie ma wiele wspólnego z szalejącą pandemią koronawirusa. Wręcz przeciwnie, kondycja korporacji ma się naprawdę dobrze i platformę byłoby spokojnie stać, aby stworzyć trzeci sezon serialu. Włodarze zadali sobie jednak pytanie, po co? Wyniki oglądalności okazały się niezbyt satysfakcjonujące, a niewątpliwie spore koszta, jakie ciągnęła za sobą produkcja nie dawały gwarancji na jakikolwiek zwrot. Firma uznała więc, że gra nie jest warta świeczki i mało kto będzie płakał za kolejnymi odcinkami, co ma w sumie sens.

Wczytywanie...