przebudzenie_cienie

Nutka optymizmu dla kin. Tenet z lepszym startem niż przewidywano

2 minuty czytania

tenet

Choć recenzje najnowszej produkcji sygnowanej nazwiskiem Christophera Nolana są dalekie od ochów i achów, to nie zraziły one pasjonatów filmowych stęsknionych za doświadczeniem kinowym. Jedni uciekają ze swymi premierami na kolejny rok, natomiast Warner Bros. postanowił w końcu zaryzykować i wypuścić długo wyczekiwanego “Teneta” na 41 rynkach zagranicznych. Czy ten ruch się opłacił?

Zdania są mocno podzielone, ale włodarze wytwórni mają powody do zadowolenia. Film zgarnął w pierwszy weekend premierowy 53 mln dolarów zysków, co mocno przebija wcześniejsze prognozy analityków, jakoby “Tenet” miał szansę na dobicie jedynie do progu 40 mln dolarów. Dodatkowo produkcja pobiła rekordy w kinach holenderskich i ukraińskich, gdzie jest to najlepsze w historii otwarcie dla tytułu autorstwa Nolana. Są więc powody do optymizmu.

Z drugiej strony film kosztował zawrotne 250 mln dolarów, a żeby się w ogóle zwrócił trzeba dobić do 800 mln dolarów przychodów kasowych – przed pandemią szacowano, że w trzy premierowe dni tytuł zgarnie 200 mln dolarów na całym świecie. Biorąc to pod uwagę, nie brzmi to już tak kolorowo.

tenet

Toby Emmerich, szef wytwórni Warner Bros., jest jednak zadowolony z obecnego wyniku i zwraca uwagę, że pandemią spowodowała, że trzeba odejść od utartego, klasycznego prognozowania przychodów i popularności filmów.

Mamy fantastyczny start na arenie międzynarodowej i trudno tu być bardziej zadowolonym. Christopher Nolan kolejny raz nakręcił film, który jest wart obejrzenia na dużym ekranie i cieszymy się, że publiczność na całym świecie miała okazję doświadczyć film właśnie w ten sposób. Dziękujemy naszym partnerom za tytaniczną pracę, która pozwoliła otworzyć kina na widzów, zachować ich bezpieczeństwo i przy okazji szanować wszystkie narzucone obostrzenia. Biorąc pod uwagę bezprecedensowe okoliczności globalnej premiery “Teneta”, zdajemy sobie sprawę, że bierzemy udział bardziej w maratonie niż w klasycznym wyścigu.

podsumowuje Emmerich.

No właśnie, mądre słowa. Bo kluczowe będą wyniki nie z tego tygodnia, choć je też trudno bagatelizować, ale z przyszłego i jeszcze kolejnego. Jeżeli na arenie globalnej uda się utrzymać tak wysoki przychód i przy okazji z rynku amerykańskiego, gdzie film trafi do dystrybucji 3 września, również będą płynąć pozytywne informacje, to można powiedzieć, że najgorsze dla branży kinowej już za nią. Pożyjemy, zobaczymy.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...