Nie kupisz już „Dragon Age 2” na platformie Steam

electronic arts, steam

Konkurencyjność to jeden z najlepszych wynalazków kapitalizmu, każdy konsument to potwierdzi. Nikt nie lubi monopolistów narzucających swoje bezlitosne prawa czy zmów handlowych windujących ceny do kosmicznych granic. Bitwa o nabywców jest najsłodszym konfliktem współczesnego świata, gdyż wzmaga innowacyjność, wymusza obniżkę cen i dbałość o podniebienie klienta. W końcu nie tu, to gdzie indziej – portfel jest potężnym narzędziem wyrażania woli, decydującym o bycie i niebycie danej firmy, więc siła rzeczy trzeba spełniać nawet najmniejsze kaprysy ludzi, którzy nim rządzą.

Niestety, mamy do czynienia z inną bajką, kiedy to ścierają się dwie korporacje – trzask takiego konfliktu słychać nawet na największym wygwizdowie. Kiedy fundamentem danej waśni jest chciwość, wiemy, że stopniowo będzie ona przeradzała się w wojnę totalną, opartą na strategiach związanych ze wzajemnym obrzucaniem błotkiem czy sianiem dezinformacji. Wszystko wskazuje na to, że Electronic Arts oraz Valve już się nie przyjaźnią i mogą sobie podać co najwyżej nogę. Najpierw z oferty Steam zniknął „Crysis 2” (co nas zbytnio nie ziębiło z racji tematyki naszego serwisu), a teraz przyszła kolej na hit (jakkolwiek by to nie brzmiało) BioWare – „Dragon Age 2”, co wywołało uzasadnione kontrowersje, w szczególności miłośników tej platformy, gdyż miało to miejsce zaraz po wprowadzeniu dodatku „Dziedzictwo”.

Oczywiście, poszło o zyski, a mianowicie o lukratywną umowę traktująca o dystrybucji DLC pomiędzy Electronic Arts a Direct2Drive, wzbudzającą spory niesmak u włodarzy Valve. Na dodatek „Elektronicy” na boku tworzą swoją własną platformę, która w założeniach ma zrzucić Steam z tronu (a nic tak nie wzbudza zainteresowania jak skandal), dlatego też ten konflikt jest im delikatnie na rękę.

„Oferujemy nasze tytuły wszystkim kluczowym serwisom sieciowym wśród których znajdują się GameStop, Amazon, Direct2Drive i Steam. Niestety, ten ostatni zdecydował się wdrążyć serię restrykcyjnych warunków świadczenia usług, które strasznie ograniczają swobodę interakcji poszczególnych firm z ich klientami, w kwestii udostępniania dodatkowych zawartości do pobrania. Żaden inny serwis nie zdecydował się na takie praktyki. W związku z tym niektóre z naszych gier zostaną usunięte ze Steam.

Mamy nadzieje, że wkrótce wypracujemy porozumienie, które pozwoli przywrócić nasze produkcje na tę platformę.”oświadczył David DeMartini, jeden z szefów działu marketingu w Electronic Arts.

Typowe oświadczenie, które nie zdradza prawdziwych intencji? Zapewne. Intrygujące jest jednak to, że żadna inna firma nie sprzeciwia się wspomnianym „nowym warunkom”, które wprowadziło Valve. No, ale mniejsza... Takie praktyki nie wzbudzają zachwytu wśród społeczności graczy – nawet w gronie weteranów, którzy już niejedno widzieli w branży elektronicznej rozrywki.

Kto na tym wszystkim traci? Oczywiście, konsumenci.

Komentarze

0
·
Może bym płakał, ale dla DA2 nie mam żadnych uczuć. Cóż, skoro nie ma porozumienia, to EA wrzuci na swoją, tworzoną platformę i tym sposobem zostanie wypracowany "kompromis".
0
·
Jak dla mnie to jest to zly obrot spraw.
Wole miec uruchomionego 1 klienta (steam). Nowe platformy beda uruchamialy kolejne programy działające w tle typu steam itd itd.
Chyba, że dystrybucja gier pójdzie na modłę GoG, ale to sie nigdy nie stanie.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...