O krasnoludach, elfach i qunari

Mateusz "Lionel" Andrzejewicz czwartek, 17 lutego 2011
qunari, elfy, krasnoludy

Krasnoludy

qunari, elfy, krasnoludy

W Orzammar społeczeństwo krasnoludów podzielone jest na kasty z rodami konkurującymi ze sobą o władzę i prestiż. Jednak wszystko to jest nieważne, gdy krasnolud porzuci Kamień na rzecz powierzchni. Pod otwartym niebem wszyscy są równi. Przynajmniej teoretycznie.

Prawda jest taka, że tysiące lat tradycji trudno jest odłożyć na bok. Chociaż krasnoludy z powierzchni są oficjalnie bezkastowcami, wielu uznaje pośród siebie hierarchię wraz z dawną pozycją. Kiedyś szlachta cieszyła się większym szacunkiem niż bezkastowcy, którzy wyszli z podziemi, szukając swojej szansy. Najbiedniejsze "szlachetne" krasnoludy z powierzchni patrzą na bogate krasnoludy z "niższych kast" z pogardą.

Społeczność krasnoludów z powierzchni o wyższej pozycji podzielona jest na dwa obozy – kalnasów, nalegających na pozostanie przy kastach i pozycjach (zazwyczaj są to osoby pochodzące z rodzin kupieckich bądź szlacheckich), oraz ascendentów, wierzących w pozostawienie orzammarskich tradycji pod ziemią i przyjęcie życia na powierzchni.

qunari, elfy, krasnoludy

Utrzymywanie jakiegokolwiek kontaktu z Orzammar przez generacje uznawane było za jedyną szansę przeżycia dla krasnoludów poza podziemiem. Przynoszenie dóbr z powierzchni do swego ludu i wywożenie lyrium oraz metali na światło dzienne nie było tylko najbardziej lukratywnym sposobem na życie, lecz również rodzajem świętego obowiązku, gdyż wiele krasnoludów dobrowolnie przyjęło wygnanie i utratę kasty, by lepiej służyć swemu rodowi czy Patronowi. W ostatnich latach wiele krasnoludów, głównie ascendentów, wyłamało się. Otworzyli banki, kompanie handlowe i przemierzające krainę karawany. Stali się inwestorami oraz spekulantami w zewnętrznym handlu. Nowe gałęzie przemysłu przyniosły im ogromne bogactwo, lecz bardziej konserwatywni pobratymcy patrzą na to z dezaprobatą.

Przystąpienie mniej wpływowych krasnoludów do potężnego obozu kalnasów może otworzyć wiele drzwi. Mogą kupować u krasnoludzkich handlarzy, a czasami ci bardziej wykwalifikowani, lecz posiadający węższe kontakty, mają większą szansę na pracę dla wpływowej Krasnoludzkiej Gildii Kupieckiej.

- fragment księgi “Przewodnik polowy Dowagera ku dobremu społeczeństwu", autorstwa Lady Alcyone

Elfy

qunari, elfy, krasnoludy

Elfy dalijskie uważają siebie za ostatnich spadkobierców prawdziwych elfów lub "elvhen" w ich rodzimym języku. Desperacko trzymając się ledwo pamiętanych dawnych zwyczajów, żyją na rubieżach ludzkich ziem, wciąż będąc w ruchu. Klany oddzielone są od siebie, tak samo jak od ludzkiego społeczeństwa, zbierając się co dziesięć lat na Arlathvhen, wydarzenie, w którym każda karawana dzieli się starożytnymi historiami, utrzymując przy życiu tradycję pośród ludu.

Przybierając nazwę od drugiej elfickiej ojczyzny nadanej im po krucjacie Andrasty przeciwko Imperium Tevinter, Dalijczycy pałają wobec ludzi, którzy ich stamtąd wygnali, głęboką urazą. W rezultacie są strasznie opiekuńczy w stosunku do swoich obozów i chociaż wiadomo, że kontaktują się z ludźmi, ich interakcje pozostają nieufne po obu stronach.

Fundamentalna religijna różnica dzieli zdominowany przez ludzi Zakon i dalijskie klany. Podczas gdy Zakon naucza, że wszelkie istnienie zostało wykreowane przez Stwórcę, Dalijczycy wierzą w panteon starożytnych bogów. Chociaż ich bóstwa już od dawna milczą, elfy wciąż je obserwują w nadziei, że pewnego dnia ci, którzy ongiś utrzymywali stare zwyczaje przy życiu, zostaną ponownie usłyszani.

qunari, elfy, krasnoludy

Opiekunowie przewodzący każdemu klanowi również powodują napięcia z Zakonem. Nauczani od najmłodszych lat przyswajają elficką magię i przekazują swą wiedzę dalej. Zakon uważa wszystkich Opiekunów za apostatów – magów żyjących poza Kręgiem Maginów, ale w przeciwieństwie do ludzkich magów-przestępców szybko łapanych przez templariuszy, Opiekunowie nie są tak łatwo zniewalani. Litujmy się nad każdym templariuszem, który weźmie sobie do serca misję wyśledzenia Dalijczyków w lesie, mając nadzieję, że pojmie przywódcę karawany.

"Z czasem ludzkie imperia upadną. Widzieliśmy to niezliczoną ilość razy. Do tego czasu będziemy czekać, trzymać się dzikich ostępów, hodować halle, budować aravele i żyć w ciągłym ruchu. Usiłujemy utrzymać tradycje, by ponownie poznać to, co zostało zapomniane."

- Gisharel, Opiekun klanu Ralaferin

Qunari

Lud Qun jest najprawdopodobniej najmniej rozumianą grupą w Thedas. Wojny z qunari były brutalne, podobnie jak Schizma Zakonu czy upadek Imperium. Kilka tych nieporozumień to wina natury – rasa, którą zwiemy "qunari", jest przerażająca. Natura dała im rogi oraz dziwne oczy, więc oko ignoranta może ujrzeć potwory.

Niektóre to wina języka – nieliczni pośród ludu Qun porozumiewają się we wspólnym dialekcie i tylko kilku robi to płynnie. W kulturze, gdzie najważniejsze jest mistrzostwo, posiadanie wyłącznie wystarczających umiejętności jest upokarzające, dlatego często milczą ze wstydu przed obcymi.

qunari, elfy, krasnoludy

Ale większość z nich spowodowana jest samą kulturą. Qunari uznają swoje społeczeństwo za jedną istotę – żyjący byt, za którego zdrowie oraz dobrobyt odpowiedzialni są wszyscy. Każdy jest tylko malutką częścią całości, kroplą krwi w żyłach. Ważną nie dla siebie, lecz dla całej istoty. Z tego powodu większość obcych widuje qunari należących do armii, które Qun traktuje, jakby była to część ciała – ręce, nogi, oczy i uszy, rzeczy, których istota potrzebuje, by kontaktować się ze światem. Nikt nie może poznać osoby wyłącznie przyglądając się jej ręce czy stopie, podobnie jak nie można naprawdę poznać qunari, aż nie odwiedzi się ich miast. Właśnie tam rezyduje ich umysł i dusza.

W Seheron oraz Par Vollen można ujrzeć qunari jako całość. Tam ich unifikacja w jeden byt jest najbardziej widoczna. Robotnicy, których Qun zwie umysłem, wytwarzają wszystko, czego potrzebuje lud. Dusza, kler, szuka głębszego zrozumienia istnienia, świata i prowadzi ciało oraz umysł ku ciągłej drodze do perfekcji. Ciało służy jako okno na świat dla umysłu oraz duszy. Wszyscy i wszystko mają swoje miejsce, zdeterminowane przez Qun, gdzie pracują dla dobra ogółu. To życie pewności i równości, jeżeli nie indywidualności.

- z zapisków Wróżbity Qont-arr, 8:41 Błogosławionego

Źródło: blog.bioware.com

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...