
Wchodzisz do komnaty Hermesa, by zaciągnąć go na kolejny dzień świętowania, nigdzie go jednak nie znajdujesz. Na łóżku leży jedynie dość mocno sfatygowany list i złamane wpół pióro.

"Czuję, że tracę sens i radość życia. Latam jak kot z pęcherzem, by na czas dostarczyć wszystkie paczki wysyłane z Olimpu w najdalsze zakątki świata. Kiedyś to były czasy – wystarczyło dobrą, albo nieco gorszą nowinę donieść i już się parę groszy zarobiło. A teraz? Taszczysz kilogramowe przesyłki, a plecy przecież już nie te. No nie ważne! Mam tego dosyć... odchodzę. Nie szukajcie mnie."