
Coś się kończy, coś się zaczyna. To była długa podróż, ale Tony Chu dotarł do punktu, w którym to od niego zależą losy planety. Tylko czy cybopata uniesie brzemię odpowiedzialności?
W ostatnich tomach, będących głównie preludium do ostatecznego pojedynku z wampirzym kolekcjonerem, esencjonalny, fabularny rosół został rozwodniony. Nie było to nazbyt dotkliwe, ponieważ John Layman i Rob Guillory dbali o wysoką częstotliwość i jakość serwowanych gagów. W finałowym tomie owych gagów jest odrobinę mniej, ale wody nadal sporo. To jednak w dużej mierze marudzenie, a nie wada odbierająca radość z czytania. Jeśli spojrzeć na całość, to nadal stary, dobry "Chew", który do ostatniego kadru nie traci specyficznego charakteru.















