dziki_lad

LastMan #02

2 minuty czytania

lastman #02

"LastMan" wystartował jako lekka rozrywka w mangowym stylu i z nastawieniem na pojedynki. Było dosyć przeciętnie, ale mimo wszystko ciekawie, a poza tym nie ocenia się serii po pierwszym tomie, prawda?

Teraz mogę dodać, że po drugim tomie nowy cykl Non Stop Comics również trudno ocenić. Akcja skupia się na jednym wątku – turnieju, który wchodzi w decydującą fazę. Pojawiają się wprawdzie scenki poboczne, ale to tylko humorystyczna przyprawa. Tym samym poznana do tej pory historia przypomina wstęp do czegoś większego. W dalszym ciągu nie widzimy szerszego obrazu, lecz tylko jego początkowe elementy. Można jednak spokojnie założyć, że z "LastMana" nic wielkiego wcale się nie narodzi, na co wskazuje przede wszystkim proste operowanie znanymi motywami. Wyszukane intrygi – nie ten adres. Niezobowiązująca przygoda z walkami i humorem – to już prędzej.

"LastMan" powinien się sprawdzić w roli opowieści dla młodszego odbiorcy, który lubi takie tytuły jak "My Hero Academia" czy "Naruto". Chociaż europejska seria w tej chwili nie może się z nimi mierzyć, to jest niezłą opcją do śledzenia na bieżąco. Ma w sobie urok rywalizacji i potencjalnej przygody, a także zaprezentowała kilku różnych bohaterów, których jeszcze dobrze nie znamy. Świat powoli nabiera kolorów (w tym tomie mamy okazję zobaczyć arystokrację), jest obietnica dalszego rozwoju, zaś tajemnice nakręcają na kontynuację. Inna sprawa, że w przypadku fabularnych sekretów scenarzyści wodzą czytelników za nos – praktycznie niczego nie ujawniają, skupiając się na obecnej akcji.

lastman #02lastman #02

Twórcom udaje się sprzedać tak koncepcję walk, jak i rozwiązanie wątku turniejowego. Nadal grają kliszami, ale w całkowicie uzasadniony sposób, jeśli weźmie się pod uwagę konwencję. Przykład z brzegu: przed bohaterami stawia się trudne wyzwania tylko po to, żeby im sprostali i dowiedli swojej siły, oraz w celu wywołania większego napięcia u odbiorców. Ukazano to na tyle interesująco, by nie kręcić nosem, zwłaszcza że realizmu po "LastManie" nikt nie oczekuje.

Humor w drugim tomie jest pieprzny, jednak niczego zdrożnego nie pokazano – granica dobrego smaku pozostała nienaruszona. Ilustracje nie prezentują bogactwa szczegółów, lecz poprawnie odmalowują umowne, "średniowieczne" tło (bo trzeba więcej, żeby nazwać to realiami) z tajemniczymi, współczesnymi przedmiotami. Starcia są dynamiczne – wzrok sam podąża z jednej sekwencji do drugiej. I ostatecznie, strona po stronie, komiks zapewnia przyzwoitą, lekką rozrywkę, tak jak pierwsza odsłona. Niewiele lepszą, choć nabierającą kolorów. Raczej bez potencjału na coś więcej niż miły relaks, ale czy to mało?

Ocena Game Exe
6,5
Ocena użytkowników
6,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...