Kick-Ass #2

Kick-Ass #2

Pierwszy "Kick-Ass" skupiał się na nastolatku próbującym zrealizować marzenie o życiu superbohatera. Dzięki zbiegom okoliczności i niezrównanej Hit-Girl tego życia nie postradał.

Na okładce drugiego albumu zbiorczego znalazł się napis "w środku również Hit-Girl" i trzeba powiedzieć, że chociaż już wcześniej zabójcza dziewczyna była ważną postacią zarówno dla fabuły, jak i Dave'a, tak teraz jej rola rośnie i to od pierwszych stron. Po wydarzeniach z poprzedniej części bohaterowie łapią oddech, a Mindy – znana w wąskich kręgach jako wspomniana Hit-Girl – boryka się z dużo bardziej przyziemnymi problemami niż mafiozi. Podczas gdy inne dziewczynki spędziły dzieciństwo na zabawie lalkami i spotkaniach z koleżankami, Mindy przechodziła katorżnicze treningi pod okiem ojca i poznawała tajniki sztuk walki oraz posługiwania się bronią palną. W efekcie nie może znaleźć wspólnego języka z rówieśniczkami ze szkoły.

Początek komiksu może wprawdzie sugerować, że tym razem będzie spokojniej, ale to tylko złudzenie. Antagonista na kilkadziesiąt stron usuwa się w cień, po czym powraca do Nowego Jorku i od tego momentu metropolia zaczyna spływać krwią. Ponownie też domorośli herosi kierują się faktycznym poczuciem misji, jak i łakną poklasku społeczeństwa.

kick-ass #2

Na kolejnych planszach Millar podkręcił w zasadzie wszystkie charakterystyczne cechy "Kick-Assa". Żartom z superbohaterów i ich fanów nie ma końca, dają o sobie znać też odrealnione postawy wielu domorosłych herosów i superłotrów, zaś przemoc... tej wystarczyłoby na obdarowanie kilku trykociarskich komiksów. To bodaj największy minus drugiego albumu – w pewnym momencie poczułem znużenie ciągnącymi się walkami i gdyby nie fabularne uderzenie w poważniejsze tony w końcówce albumu, byłbym bliski stwierdzenia o zużyciu materiału. Nie da się ukryć, że utwór Millara zyskuje, kiedy drwi sobie w najlepsze z gatunku, bawi się schematami i konfrontuje marzenia o zostaniu postrachem przestępczego półświatka z obowiązkami rodzinnymi, życiem zawodowym czy... uczęszczaniem na szkolne zajęcia.

Graficznie jest dobrze, odniosłem wręcz wrażenie, że kolory i kontury stały się bardziej wyraziste, dzięki czemu komiks prezentuje się lepiej. Co prawda przedstawienie brutalnych starć wciąż znajduje się w pewnym zawieszeniu pomiędzy zaledwie lekko nadwyrężonym realizmem a totalną jazdą bez oglądania się na logikę, ale oprawę wciąż zaliczam na plus.

Druga część "Kick-Assa" to kontynuacja w dobrym stylu. Podkręca kluczowe składowe poprzednika i dodaje parę nowych elementów. W efekcie dostajemy porządną dawkę rozrywki, którą nawet pomimo poważniejszych fragmentów należy traktować z dystansem.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
7,5
Ocena użytkowników
7,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...