Seria "Killing Floor" to bliski kuzyn gier "Left 4 Dead". Ich wspólną cechą jest obecność hord zombie oraz nacisk na granie z innymi graczami w trybie kooperacji. O ile swego czasu grałem w "Left 4 Dead" i miałem sporo frajdy, to serię "Killing Floor" znam jedynie ze słyszenia. "Killing Floor: Incursion", dostępna wyłącznie na systemy VR, była zatem moim pierwszym kontaktem z uniwersum brytyjskich Zedów.
Nadszedł czas, by zebrać swoją drużynę i wyruszyć na niesamowitą przygodę! W tym tygodniu na GOG.COM startuje wielka wyprzedaż gier RPG, która pomoże ci w pokonaniu hord potworów i znalezieniu ukrytych skarbów, dzięki ponad 250 niesamowitym okazjom ze zniżkami nawet do 90%. Od ulic Wrót Baldura do turni i hal Doliny Lodowego Wichru, poprzez postapokaliptyczną Amerykę i arturiańską Anglię każdy znajdzie coś dla siebie.
Choć na “Dragon Age IV” trochę sobie jeszcze poczekamy, to BioWare od jakiegoś czasu stara się systematycznie podgrzewać atmosferę i cyklicznie przypominać o projekcie przy pomocy kolejnych materiałów. Tym razem noworoczny prezent fanom serii zafundował nowy producent wykonawczy gry, Christian Dailey, który opublikował świeży szkic koncepcyjny komentując go zwrotem “oto nowy początek”.
Fatalna premiera “Cyberpunk 2077” zaczyna odbijać się coraz większą czkawką CD Projekt RED i z dnia na dzień przysparza spółce kolejnych problemów. Do ataku na studio powoli szykują się aż cztery amerykańskie kancelarie prawne, które zapowiedziały pozwy zbiorowe i żądania rekompensaty dla, rzekomo wprowadzonych w błąd, inwestorów. To jednak nie koniec problemów, bo sprawie zaczęły bacznie przyglądać się także krajowe instytucje, m.in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Organ potwierdza, że podchodzi do całego zamieszania z ogromną powagą i nie wyklucza podjęcia dalszych stosownych kroków w przyszłości. UOKiK bacznie przygląda się temu, jak studiu idzie systematyczne poprawianie produkcji, a także czy CD Projekt RED faktycznie pomaga wszystkim rozczarowanym graczom w odzyskaniu swoich pieniędzy. Od informacji pozyskanych od zespołu, jak również na podstawie wniosków wysnutych z własnych obserwacji, instytucja podejmie decyzje odnośnie dalszych działań.
Studio inXile widocznie odżyło po nawiązaniu współpracy z Microsoftem, natomiast niewątpliwy sukces i ciepłe przyjęcie przez społeczność graczy ich ostatniego dziecka – “Wasteland 3” – pozwalają marzyć, a przy okazji mierzyć naprawdę wysoko.
Niedawno dowiedzieliśmy się, że ekipa pracuje nad next-genowym, wysokobudżetowym RPG dedykowanym konsoli Xbox Series X. Tytuł tworzony jest na silniku Unreal Engine 5, jego rozgrywka ma być przedstawiona z perspektywy pierwszej osoby, a całość ma cechować się “oszałamiającą” oprawą wizualną.
"Wsiąść do pociągu" to dobrze znana seria gier planszowych. Chyba najbardziej popularną wersją jest "Wsiąść do pociągu: Europa". Pozostaje zatem zapytać, czy obecna propozycja tak samo zasługuje na uznanie odbiorców, czy jest tylko próbą odcinania kuponów od zdobytej wcześniej popularności?
"Wsiąść do pociągu: Amsterdam" przenosi graczy do XVII-wiecznej Holandii, gdzie musimy przejąć jak najlepsze szlaki handlowe, aby zrealizować najbardziej intratne kontrakty i zdobyć drogocenne towary. Co ważne, jest to samodzielna gra, nie zaś dodatek do innej części, dlatego możemy od razu przystąpić do zabawy.
Miały być szampan, kwiaty i kolejny niewyobrażalny sukces polskiego gamedevu. Skończyło się na wylaniu wiadra pomyj przez rozczarowanych graczy i pozwach zbiorowych składanych przez inwestorów, którzy poczuli się oszukani. “Cyberpunk 2077” spowodował, że CD Projekt RED jest na zakręcie i musi się mierzyć się z zupełnie nowym gatunkiem wyzwań. Takim, o którym nie śnił nawet w najgorszych koszmarach.
Experiment 101, delikatnie pisząc, dość oszczędnie promuje swoje debiutanckie dzieło. “BioMutanta” zapowiedziano w 2017 roku, a konkretnych materiałów promocyjnych tudzież ukazujących postępy w produkcji ze świecą szukać. Ostatnia, dość pocięta, prezentacja rozgrywki wzbudziła umiarkowany entuzjazm wśród fanów gatunku i wyglądało na to, że tytułowi brakuje jeszcze sporo do szczęśliwego wydania. Okazuje się jednak, że gra ukaże się już naprawdę niedługo, a wydawca w osobie THQ Nordic pokłada sporą wiarę w jej sukces.
Taki przynajmniej przekaz wysłał w świat Klemens Kruezer, dyrektor generalny korporacji, który potwierdził, że tytuł zadebiutuje za maksymalnie 11-12 tygodni, a więc w aktualnym roku finansowym, który kończy się 31 marca. Natomiast już niedługo mamy zobaczyć kolejny zwiastun “Biomutanta”, w którym poznamy konkretną datę premiery.
"Haven" jest grą o miłości i związkach. Na początku poznajemy chłopaka i dziewczynę – Kay oraz Yu. Zakochani bohaterowie są uciekinierami z autorytarnego reżimu zwanego Apiary. Żyją na pokładzie Nest, małego statku kosmicznego, na planecie Source, złożonej z setek małych latających wysp. Ich idylla nie trwa wiecznie. W wyniku bardzo niefortunnego zbiegu okoliczności Nest zostaje poważnie uszkodzony. Yu i Kay muszą zatem naprawić swój statek i przy okazji rozwikłać tajemnice planety, na której zdecydowali się ukryć.
Takie szokujące informacje przekazuje Daniel Richtman, znany krytyk oraz uznany informator branżowy. Przeniesieniem wirtualnego świata Tamriel na szklany ekran ma być zainteresowany Netflix, który chciałby jeszcze bardziej poszerzyć swoją bibliotekę o nowe fantastyczne tytuły cieszące się już ugruntowaną popularnością.