
Ostatni raz w tym roku wypisuję w imieniu redakcji pierdoły w czwartek. Normalnie wymyśliłabym jakąś niesamowicie nieprawdopodobną historię albo ponarzekała na (choć tak nie uważam) banalność świętowania nadchodzącego nowego roku, co równa się z nowymi zmierzeniami ze zmarszczkami, kolejnym wybiciem się Lady Gago-podobnego stwora czy nadchodzącego nowego wydania magazynu "Kobietki", w której Courun ukaże się w swoim prezencie gwiazdkowym (różowym stroju balerinki). Ale dzisiaj sobie odpuszczę i bynajmniej nie jest to spowodowane spożytym już przedwcześnie alkoholem.









