Wiedźmini

Nie wiadomo skąd się wzięli. Było to z pewnością dawno temu. Wiązało się to prawdopodobnie ze wzrastającą liczbą potworów, które zaczęły panoszyć się na świecie. Ich liczba stawała się niepokojąca. Wtedy pojawili się pierwsi wiedźmini. Nie wiecie kim oni są? Nie szkodzi, zaraz wam opowiem. Pojawili się zatem i zaofiarowali pomoc. Jednak nie za darmo. Za każdego ubitego potwora brali pieniądze. Lecz ich umiejętności były nie do przecenienia. Później ustalono, że byli to mężczyźni zabierani z domu będąc dzieckiem. Razem z opiekunem przyjeżdżali oni do jednej ze szkół wiedźmińskich i tam przechodzili Próby. Byli podczas nich poddawani działaniu różnych trucizn, eliksirów, środków halucynogennych. Próby te przeżywał co dziesiąty chłopiec. Stawał się on szybszy, lepiej zbudowany, wytrzymalszy fizycznie. Przechodził treningi fechtunku, wytrzymałości, kontroli oddechu. Uczył się wszystkiego, co będzie mu potrzebne do fachowego zabijania potworów. Po kilku latach ciężkich nauk otrzymywał dwa miecze: jeden metalowy, drugi srebrny – na potwory. Dostawał także medalion wiedźmiński. Pomagał on wykrywać zawirowania magii, ostrzegał, magazynował moc. Każdy z wiedźminów umiał rzucać proste zaklęcia zwane Znakami. Były one różne: Aard – telekineza, Heliotrop – obrona przeciwmagiczna, Aksji – hipnoza, Igni – pirokineza, Quen – tarcza fizyczna, Yrden – pole magiczne. Często potrafiły one ratować wiedźminowi życie w trudnych okolicznościach. Tak przygotowana maszyna do zabijania była gotowa iść w świat, pomagać ludziom za pieniądze. Jednak żaden wiedźmin nie dożywał spokojnej starości. Ginęli w lochach z wyprutymi wnętrznościami, przeszyci strzałami, zabici skrytobójczo. Niektórzy ginęli podczas wojen w bitwach, w których brali udział.

Kiedyś podobno istniały trzy szkoły wiedźmińskie: Szkoła Kota, Gryfa i Wilka. Niestety dwie z nich zostały zniszczone i przestały pełnić swoją rolę. Jedynie szkoła Wilka przetrwała nawałnicę. Mieści się ona w ruinach Kaer Morhen. To tam są już jedyni wiedźmini, którzy przetrwali. Podobno kiedyś wiedźminami byli nie tylko mężczyźni. Podobno w szkole Kota trenowane były także kobiety, lecz były gorsze i przestały istnieć, tak jak ich szkoła.

Najsłynniejszym wiedźminem był Biały Wilk – Geralt z Rivii. Został on zabrany z domu będąc jeszcze malcem na zasadzie prawa Niespodzianki. Głosiło ono, że gdy wiedźmin uratuje komuś życie, a uratowany będzie chciał mu to wynagrodzić, wiedźmin może zażądać „tego co zastaniesz w domu, a czego się jeszcze nie spodziewasz”. Chodziło o Dziecko Niespodziankę. Takim właśnie dzieckiem był Geralt. Został on zabrany od swojej matki, czarodziejki Visenny i ojca Korina. W Kaer Morhen przeszedł pomyślnie wszystkie Próby i po latach treningu został wiedźminem. Po przemianach pozostały mu białe włosy, od których wziął się jego przydomek – Biały Wilk. Dostał swoje miecze, medalion i wyruszył w świat.

Komentarze

0
Gość_Guest* ·
Trochę, tu nakłamaliście... Geralt nie był dzieckiem niespodzianką, tylko niechcianym podrzutkiem. Sam o tym mówi, w opowiadaniu "kwestia ceny" bodajże... Do Calanthe (nie jestem pewien, jak się to pisze) Królowej Cintry, że to Myszowór posługuje się tym wygodnym mitem, gdy mu wygodnie... Ogólnie dość ciekawy artykuł, lecz powiem że o dwóch innych wiedźminśkich szkołach nie słyszałem (tak wiem że mówi to Vesimir w c"Rpg) ale w książce chyba nie było o tym wspomniane...
0
·
Jeżeli chodzi o wiedźmińskie korzenie Geralta, to bez bicia przyznam się, że po prostu nie pamiętam. Co nie wyklucza, że masz rację

A odnosząc się do szkół wiedźmińskich - w sadze faktycznie nie ma wzmianki o innych szkołach, lecz taki wniosek można wysnuć po medalionach skolekcjonowanych przez mości Bonharta. Chwalił się, że zabił wielu wiedźmaków i oprócz medalionu wilka posiadał także egzemplarz kota oraz gryfa.
0
Gość_Rohgrim* ·
Co do szkół jest jeszcze Żmiji, ta do której należał Letho z Wiedźmina 2.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...