Pathfinder

PM: Feast of Ravenmoor

Dodał: , · Komentarzy: 0
pathfinder, moduł, okładka, ravenmoor

Małe zamknięte społeczności zawsze skrywały jakieś tajemnice. Ulokowanie takiej grupy na odległych moczarach zapowiada całkiem ciekawą kampanię. Paizo Publishing udostępniło właśnie nowy moduł do systemu Pathfinder'The Feast of Ravenmoor'.

Opis produktu:

'Przez wieki malutka wioska Ravenmoor istniała cichutko w górnym biegu rzeki Lampblack, z dala od centrum cywilizacji Varisii. Połączeni ze światem zewnętrznym wyłącznie przez zarośnięty, dawno zapomniany trakt, mieszkańcy wioski lubią swoją izolację. Są pokorni, oryginalni a czasami ekscentryczni, natomiast podróżnicy uznają mieścinę za dziwną i nie wartą zapamiętania. Oczywiście brak tawerny, dusząca wilgoć oraz pełne robactwa bagna i moczary, otaczające wioskę, nie są zachęcające.

Star Wars: The Old Republic

Przemytnicy – banda krnąbrnych skurczybyków z kompleksem samouwielbienia. Za nic mają sobie międzygalaktyczne prawa i kpią z nich, skrywając się za specyficznym, niepisanym kodeksem zawodowym, który jest elastyczny niczym guma balonowa. Kochają tańczyć ze Śmiercią i patrzeć jej prosto w oczy z nutką wyzwania w tle. Nigdy nie tracą „zimnej krwi” i nawet, gdy na galaktycznej giełdzie zwanej „szarym żywotem” ich akcje zazwyczaj marnie stoją, to dzięki ślepemu losowi oraz kilku nieprzeciętnym fortelom potrafią odwrócić sytuację na swoją korzyść, równocześnie rozbijając bank. Niewierne lekkoduchy, które wydadzą wszystkie kredyty na alkohol oraz hazard, aby potem za pomocą czułych słówek skraść cnoty Waszych córek i po akcie zbałamucenia, ulotnić się w anonimową przestrzeń kosmiczną bez pożegnalnego całusa.

the old republic, przemytnik, han solo

Ech... i pomimo tego, że każdy o tym dobrze wie, to nadal dajemy się nabrać na ich tanie sztuczki, a płeć piękna wciąż za nimi szaleje. Sfery się kręcą, bo generalnie dobrze jest wiedzieć, że gdzieś tam w kosmosie, są „kolesie” wyluzowani za nas wszystkich, grzeszników. Tak widocznie musi być i nikt tego nie zmieni.

Stara sentencja Horacego „carpe diem” nadal trzyma się dobrze, a wojna pomiędzy Republiką a Imperium raczej tylko zwiększyła zwolenników stylu życia a’la Han Solo, gdyż „inter arma silent leges”. Los przemytnika obfituje w wiele niebezpiecznych atrakcji i jest to istna jazda bez trzymanki, co dobitnie potwierdza najnowszy zwiastun „The Old Republic”.

Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie

No właśnie – jak chcielibyście żyć w świecie, w którym fantazja i nauka stanowią jedność? Gdzie cofanie się w czasie jest niczym wyprawa po zakupy do supermarketu?

Dziś na GameExe pojawia się recenzja książki Charlesa Yu, zatytułowanej właśnie "Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie". Nie jest to jednak, wbrew wszelkim pozorom, zabawny poradnik surwiwalu w stylu sci-fi, ale powieść, na którą każdy z Was powinien poświęcić czas i uwagę. Czy aby na pewno na to zasługuje? Czy jest na tyle oryginalna, porywająca, nowatorska i dobrze napisana, byście zechcieli wybrać właśnie ją, zamiast setek innych? Tak, tak, tak i jeszcze bardziej tak.

A z resztą – przekonajcie się sami:

okładka, jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie

Możemy chyba zgodnie uznać, że trudno o coś bardziej charakterystycznego dla powieści fantastycznonaukowych niż podróż w czasie. Trudno też znaleźć motyw równie zużyty i wyeksploatowany, którego nawet fani literatury sci-fi mieliby dość w podobnym stopniu. Oto jednak natrafiamy na książkę, w której czas nie stanowi pretekstu do radosnych wojaży w irracjonalnych machinach. Książkę, w której prezentowana opowieść jest złożoną, skomplikowaną i ze wszech miar dramatyczną historią, pozostawiającą po sobie znacznie więcej niż tylko wspomnienie spędzonego na lekturze czasu. Czytaj dalej!

Wielki Bazar, Złoto Brayana

Wakacje minęły bezpowrotnie, minął także czas beztroskiego nieróbstwa z książką w ręku. W natłoku nowych obowiązków większości z Was trudno będzie zdecydować co czytać, gdy książek wokół tak wiele, a czasu na nie tak mało. Jednak w tej właśnie chwili z pomocą wszystkim fanom fantastyki spieszy nasz redaktor Frey, który recenzując książkę "Wielki Bazar, Złoto Bryana", autorstwa Petera Bretta poinformuje Was czego nie czytać. Zapraszamy!

okładka, wielki bazar, złoto brayana

Kiedy w sierpniu tego roku miała miejsce polska premiera Petera Bretta, nie czekałem ani chwili i zamówiłem "Wielki Bazar, Złoto Brayana". Najnowsza książka autora Demonicznego Cyklu ("Malowany Człowiek" i "Pustynna Włócznia") nie jest kontynuacją powieści (czym pewnie fanów trylogii rozczaruję), lecz także ciężko nazwać ją prequelem.

Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę, była liczba stron – zaledwie 224. Poprzednie pozycje tego autora to książki naprawdę pokaźnych rozmiarów (do tego stopnia, że wydawnictwo rozbiło je na dwa tomy). Natomiast w "Wielkim Bazarze" dostajemy lekko ponad 200 stron, przy czym jest to liczba podana na wyrost (o czym dalej).

Inne

Wygląda na to, że szykuje nam się kolejny RPG, przy którym palce maczają nasi rodacy. Yay…?

Historia City Interactive jest długa i zawiła jak fabuła brazylijskiej opery mydlanej, która otwarcie zapożycza schemat „od zera do bohatera”. Ot, brzydka panna na wydaniu, rozpaczliwie poszukuje swojego szczęścia w branży elektronicznej rozrywki. Niestety, zamiast skomplikowanej taktyki i rozwagi, decyduje się na klasyczną metodę „prób i błędów”. Wynik jest prosty do przewidzenia – istny potop budżetowych i kaszankowych strzelanek, które były wyszydzane na każdym kroku, stając się łatwym celem dla krytyków lubujących się w kopaniu leżącego.

city interactive

Jak się później okazało, wyśmiewane „tekturowe gierki” sprzedawały się całkiem przyzwoicie, a z nawet najmniejszego błędu wyciągano pożyteczne lekcje. Budżet każdego następnego projektu stopniowo się zwiększał, bezcenne doświadczenie zaczęło procentować, a na dodatek zaczęto inwestować w inteligentny marketing, zdolnych ludzi i coraz lepsze technologie. Ostatni „Sniper: Ghost Warrior” trafił na dyski twarde ponad miliona graczy i zebrał dość ciepłe opinie, natomiast sama firma brawurowo zdobyła giełdę, stając się na niej solidną marką, na której można zarobić krocie. Niezbyt ponętna i wykpiwana dziewka, przeistoczyła się w damę z solidnym posagiem, w której towarzystwie warto było bywać. Ha, życie lubi płatać figle.

Jak się okazuje, rynek strzelanek to dla stale rozwijającego się City Interactive wciąż za mało i firma po cichu przygotowuje szturm na segment komputerowych gier fabularnych.

Deus Ex: Bunt Ludzkości - Brakujące Ogniwo

O pierwszym oficjalnym rozszerzeniu do „Deus Ex: Bunt Ludzkości” słyszeliśmy to i owo już kilka dni temu, więc dla czujnych eksploratorów otchłani sieciowych, oświadczenie Square Enix nie może wzbudzić żadnej ekscytacji. Szkoda tylko, że Eidos Montreal postanowił wykorzystać swoje piętnaście minut tryumfu na wykastrowany materiał, umiejscowiony pod koniec intrygi (kiedy wszystko jest faktycznie „pozamiatane”), zamiast postawić na coś zupełnie świeżego lub rzucić soczystsze mięso. Jakie?

Otóż twórcy w jednym z wywiadów ujawnili, iż w fazie produkcji zaprojektowali wyższy dystrykt wyspy Heng Sha (a nie tylko placówkę Tai Young Medical), jedno z indyjskich miast i futurystyczną dzielnicę Le Plateau-Mont-Royal, ale chłopców goniły terminy w wyniku czego musieli zarzucić ambitne plany w połowie drogi. Czy to nie byłaby idealna okazja, aby odkurzyć stare szkice i powrócić do stołów kreślarskich? Za dodatkowe miasto i kilka smakowitych misji pobocznych z miłą chęcią wysupłałbym trochę grosza, natomiast draka na frachtowcu średnio mnie grzeje i w przypadku tego fragmentu nie odczułem większej dziury w fabule. Jakby jeszcze tego było mało, to na „Brakujące Ogniwo” przyjdzie nam czekać aż do 21 października.

the missing link, brakujące ogniwo, deus ex: bunt ludzkości

Fakt, trochę kręcę nosem, może niesłusznie, ale niezbyt podoba mi się piłeczka zagrana przez Eidos Montreal, a jeżeli będę musiał za nią jeszcze zapłacić (na dzień dzisiejszy w kwestii pieniężnej panowie solidarnie nabierają wody w usta), to w natłoku smakowitych jesiennych premier mój wybór jest oczywisty – machnąć ręką na te całe rozszerzenie.

Faerun

Wieści z Faerun Game

Dodał: , · Komentarzy: 0

Legenda

Stało się to, czego wszyscy się obawiali. Część wojsk opuściła granicę Avkavaru i ruszyła w stronę Beregostu. Czyżby za mroczną kopułą, którą spowity jest teraz Beregost stał sam Namiestnik Elfiego Królestwa? Nikt tego nie wie... Pewne jest jednak to, iż grupa magów w jakiś sposób przełamała bariery mroku, nieco go rozpraszając. Nad miastem unosi się teraz słup światła sięgający gwiazd, a zmierza w jego kierunku przerażająca armia złożona z ludzi, elfów, orków, ogrów i innych okrutnych istot.

Wszystko na to wskazuje, że właśnie w tym miejscu rozegra się pierwsza bitwa o Zachodnie Ziemie Centralne.

Książki fantastyczne

Informacja prasowa

behemot, rebis

W alternatywnej przeszłości w Europie wybuchła wojna. Mocarstwa pod przywództwem Niemiec stworzyły armię potężnych bojowych maszyn. Ich przeciwnikami są angielscy darwiniści i wyhodowane przez nich niezwykłe żywe organizmy. Konflikt się rozwija, a przeciwnicy rywalizują o wpływy w kolejnych państwach, usiłując przeciągnąć je na swoją stronę. Lewiatan cudem uszedł ze starcia z Niemcami i zmierza teraz z tajną misją do Konstantynopola. Deryn Sharp, dziewczyna, która podstępem dostała się do brytyjskich Sił Powietrznych, zaprzyjaźnia się coraz bardziej z przebywającym na jego pokładzie Aleksandrem, synem zamordowanego arcyksięcia Franciszka Ferdynanda. Jednak odkąd Wielka Brytania i Austro-Węgry znalazły się w stanie wojny, chłopak jest w jeszcze większym niebezpieczeństwie. Brawurowa ucieczka w Konstantynopolu nie zapewnia mu bynajmniej spokoju. Przeciwnie – rzuca go w sam środek politycznych rozgrywek o wpływy w Imperium Osmańskim. Niemcy przekazali Turkom okręty i technologie, Brytyjczycy oferują Lewiatana. Szalę może przechylić tylko owoc tajnego brytyjskiego projektu wojskowego, stworzenie straszniejsze niż wszystkie dotychczasowe – behemot...

Runes of Magic

Wielozadaniowość w Runes of Magic

Dodał: , · Komentarzy: 0

Informacja prasowa

Razem z producentem oprogramowania Overwolf, wydawca gier sieciowych Frogster oferuje wszystkim graczom Runes of Magic możliwość skorzystania z licznych platform społecznościowych, nie opuszczając gry. Z praktycznym narzędziem „Magic Hub” użyteczne funkcje, które były do tej pory dostępne jedynie poza grą, zostaną wprowadzone do tego darmowego MMO.

W dostosowanym do Runes of Magic panelu użytkownika, wspomniany program oferuje między innymi możliwość odwiedzenia oficjalnego forum, zaktualizowania statusu na Facebooku lub tworzenia filmów i zrzutów ekranu. Interfejs, który pozostaje do dyspozycji graczy, umożliwia również korzystanie z popularnych komunikatorów. Zainteresowani mogą pobrać klienta za darmo i uczynić grę jeszcze przyjemniejszą pod tym adresem.

CMO i członek zarządu firmy Frogster Daniel Ullrich jest zadowolony z nowej współpracy i jak mówi: „Nasze partnerstwo z Overwolf tworzy most pomiędzy fantastycznym światem gier sieciowych i platformami społecznościowymi.” Dodaje również, że: „Miliony graczy Runes of Magic otrzyma szybką możliwość zaprezentowania swoich zrzutów ekranu na Facebooku, filmów na YouTube, sprawdzenia baz danych w poszukiwaniu nowych przedmiotów czy zmiany ustawień swojego konta”.

Więcej informacji oraz dokładny przegląd funkcji programu, znajdziecie na naszej oficjalnej stronie gry.

Kingdoms of Amalur: Reckoning

[Gameplay] „Kingdoms of Amalur” w pigułce

Dodał: , · Komentarzy: 0

Sytuacja z „Kingdoms of Amalur: Reckoning” jak żyw przypomina mi tą tegoroczną z „Deus Ex: Bunt Ludzkości”. Nie da się ukryć, że cyberpunkowy tytuł, choć wzbudzał uzasadnione emocje, nie miał takiej siły przebicia jak tuzy pokroju „Skyrim”, „Dragon Age II” czy „Wiedźmin 2”, zostając przymusowo zepchnięty na boczny tor. Chłopcy z Eidos Montreal byli jednak pewni ogromnych możliwości swojego dziecka, więc zamiast napluć gigantom w twarz i wyzwać ich na ubitą ziemię, po cichu klecili doskonałą kampanię marketingową, której eskalacja przyszła w momencie, gdy konkurenci wyprztykali się ze wszystkich argumentów. Po prostu nie dali się sprowokować, a efekty tego znamy – znakomita sprzedaż „Buntu Ludzkości”, solidny kandydat do tytułu „gry roku” i jeden z pewniaków do statuetki „najlepszy cRPG Anno Domini 2011”.

kingdoms of amalur: reckoning

Debiutanci z 38 Studios też zachowują się trochę nieśmiało i zdają się żyć w cieniu swojego kuzyna z BioWare – „Mass Effect 3”. Jednakowoż i w tym przypadku lekceważenie tej produkcji byłoby ogromny błędem, gdyż posiada ona zaskakująco mocne karty, dzierżone przez hardych pokerzystów, którzy z ryzykiem są za pan brat. Nietypowa mieszanka otwartego świata znanego z serii „The Elder Scrolls”, baśniowej stylistyki przywodzącej na myśl „Fable”, systemu walki inspirowanego „God of War” i całkiem ciekawie rozwiniętej mechaniki cRPG (nie traktowanej po macoszemu niczym niechcianego bękarta), sprawia wrażenie drinka, który narobi niezłego bałaganu w naszych jelitach. Jednak w praktyce całość prezentuje się wyjątkowo dobrze, co dobitnie potwierdza kolejna prezentacja tego produktu i już dziś moje kubki smakowe pragną zasmakować tej nietypowej substancji.

Wczytywanie...