
Makoto Yukimura w drugim tomie "Sagi Winlandzkiej" zemstę Thorfinna chwilowo odsunął na bok, żeby rozbudować świat i postacie oraz dodać nowe wątki. Zrobił to tak dobrze, że seria nie opiera się już na jednym bohaterze – zyskuje m.in. Askeladd.
Podziw budzi zwłaszcza przemyślane przenoszenie ciężaru historii z jednostki na większą grupę, nawet cały kraj. To czuć już od pierwszych retrospekcyjnych stron, które chwytają za serce losami pojedynczych ludzi, a z drugiej strony obrazują zaledwie jeden z ataków Wikingów na angielskie wioski. Dalej jest podobnie – bitewne starcia czy oblężenia mają duży rozmach, ale w tłumie walczących wyróżniają się pewne postacie, a i nieraz przysłuchujemy się zwykłej, humorystycznej rozmowie wojowników, którzy przykładowo głowią się nad tym, co to miłość.














