Łzy Mai

Kacper "Kacpero" Piasecki środa, 18 lipca 2018
łzy mai

Ostatnimi czasy w kraju nad Wisłą mamy do czynienia z rosnącą popularnością motywów cyberpunkowych. Jedną z przyczyn (bądź skutków, zależnie jak to interpretujemy) jest tworzenie przez CD Projekt RED gry "Cyberpunk 2077". W tym artykule zajmę się jednak innym przejawem tego zjawiska, mianowicie ponownym wydaniem "Łez Mai" – pierwszej części cyklu "Czarne światła" autorstwa Martyny Raduchowskiej.

New Horizon, lata 30. XXI wieku. Ulepszenia cybernetyczne stają się coraz bardziej powszechne, co prowadzi do rozmaitych napięć społecznych. Porucznik Jared Quinn z wydziału kryminalnego wraca do służby z urlopu zdrowotnego, obwiniając się o śmierć swoich podkomendnych, mając kilka nowych części i ogromną niechęć do androidów. Szybko się jednak okazuje, że rozwój technologii kryminalistycznych sprawił, że jego talenty i doświadczenie stają się bezużyteczne. Sytuacja się zmienia, gdy dochodzi do zabójstw, wobec których nowoczesne rozwiązania są bezsilne. Z czasem jednak wychodzi na jaw, że sprawa ma drugie dno, a porucznik może być powiązany z mordercą bardziej, niż by tego chciał.

Świat ukazany w książce to cyberpunk pełną gębą. Technologia jest wszechobecna, czego ostatecznym symbolem jest fakt, że sama tożsamość służy człowiekowi jako klucze, portfel, hasła i wiele innych. Implanty i ulepszenia wszelkiej maści, zarówno ratujące życie, jak i ulepszające różne umiejętności, znajdują sporą liczbę chętnych. Czymś, co nieco wyróżnia się na tym tle to reinforsyna – neurostymulant, który w założeniu miał być dostępny dla każdego. Niestety, ze względu na swoją wadliwość i powiązane z tym teorie spiskowe oraz możliwość wykształcenia emocji u androidów, stał się przyczyną najkrwawszych zamieszek, jakie miały miejsce w tym mieście. Zachowanymi symbolami tych wydarzeń są zniszczone dzielnice miasta i Mur, który dzieli je na dwie części. Później okazuje się, że ten środek ma jeszcze inne właściwości, co okazuje się kluczowe dla fabuły.

łzy mai

Porucznik Quinn to fascynująca postać. Praca w policji nauczyła go, że w akcji należy się spodziewać wszystkiego, zaś tragedia, jak go spotkała, uczyniła go cynicznym i uprzedzonym wobec technologii. Nie można mieć mu tego jednak za złe. Ukazane wydarzenia sprawiają, że bardzo łatwo go zrozumieć. W końcu w ten czy w inny sposób stracił większość ludzi, którym ufał, stając się przy tym czymś, czego nienawidzi. Z czasem jednak zaczyna akceptować część zmian, starając się wykorzystać je na swoją korzyść. Rozwój technologii sprawił, że zaczął się czuć bezużyteczny w dziedzinie, którą opanował do perfekcji, jednak to wrodzony instynkt i doświadczenie są czymś, co wyróżnia go na tle innych "ulepszonych". Podczas dochodzenia wykazuje się również jako mentor dla swojej nowej współpracownicy, która nie tylko podsuwa cenne wskazówki i sugestie, ale jednocześnie pozwala zbudować partnerskie relacje. W końcu żaden stary wyjadacz, choć nigdy się do tego głośno nie przyzna, nie poradzi sobie z zagrożeniami czyhającymi na jego podwładnych i rosnącą z każdą stroną paranoją.

Wszelkie moje doświadczenia z cyberpunkiem pokazują, że światy w tych motywach są mroczne i należy do nich podchodzić ze świadomością tego faktu. Pod tym względem "Łzy Mai" niczym się nie wyróżniają. Mamy tu bogaty świat, w którym ludzie są coraz bardziej marginalizowani, a cynizm staje się postawą obowiązkową. Każdy, kto lubi takie klimaty, powinien wziąć się za tę książkę. Akcja jest wciągająca, skomplikowana i zaskakująca, gdy trzeba.

Dziękujemy wydawnictwu Grupa Wydawnicza Foksal za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...