
Wiktoria i Bajka kontynuują podróż w poszukiwaniu rodziców. Świat po apokalipsie jest zniszczony i niegościnny, wciąż też zaskakuje, co oznacza nowe przygody.
Co prawda nie przybliżamy się do przełomu w głównym wątku, ale Marcin Podolec znajduje pomysły na ciekawe wydarzenia. Tu mamy deszcz o nadnaturalnych właściwościach, walkę między dwoma potworami (inspiracja "Godzillą"?) oraz tradycyjnie poruszające i zabawne sceny między Wiktorią a Bajką. To wszystko wystarcza do wystawienia bardzo dobrej oceny.
Trudno powiedzieć coś więcej poza tym, co już wiemy o serii z poprzednich dwóch tomów. "Bajka na końcu świata" to opowieść o dziewczynce i (mówiącym) psie podróżujących po postapokaliptycznym świecie. Przeżywają niezwykłe epizody, a receptą na wydostanie się z najgorszych opałów są spryt i łącząca postacie przyjaźń. Dla bohaterek bardzo ważne jest znalezienie radości nawet w tak trudnej, przygnębiającej sytuacji – bez pomocy dorosłych, z koniecznością liczenia tylko na siebie. Mówi o tym już pierwszy rozdział – wyróżniony w konkursie na krótką formę na 28. Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi – zatytułowany "Bajka i instynkty".














