szczury_wroclawia_kraty

Dodatkowe misje – recenzja

Wojciech "Courun Yauntyrr" Kominek czwartek, 5 sierpnia 2010

Spotykam się czasem z opiniami, iż w Guild Wars nie ma już co robić. Zapytani gracze twierdzą, iż przeszli wszystkie kampanie, zdobyli cenny oręż i nasycili swoją żądzę walki na arenach. Dlatego też twórcy przygotowali mały (i płatny) dodatek, który zawiera cztery dodatkowe misje.

Postawione przed nami zadania są ciekawe z dwóch powodów. Po pierwsze, dane nam będzie wcielić się w ważne dla fabuły gry postacie – tak pod względem wyglądu, jak i ekwipunku czy specjalnych, niedostępnych w inny sposób, umiejętności. Drugi powód oznacza nieco inną formę rozrywki – czeka nas nie tylko walka, ale także chowanie się czy nawet pojedynki jeden na jeden z komputerowym przeciwnikiem. Wiecie już zatem, iż „Dodatkowe misje” dotyczą jedynie trybu PvE (Player vs. Enemy).

Możemy podjąć się każdego zadania w dowolnej kolejności, gdyż wszystkie są dla nas od razu dostępne, jednak pojawiła się ciekawostka w postaci trybu odkrywcy. Działa on, zgodnie z nazwą, na zasadzie wielokrotnego przechodzenia danej misji, by w czasie jej wykonywania odnajdywać dodatkowe cele. Może to być zabicie określonej grupy wrogów, odwiedzenie dodatkowych obozów czy też wykonanie misji w określonym czasie. Każde takie osiągnięcie jest nagradzane zastrzykiem gotówki, tak więc warto się nieco wysilić.

dodatkowe misje, guild wars, recenzja dodatkowe misje, guild wars, recenzja

Jakie to postacie i zadania przygotowali dla nas twórcy „Dodatkowych misji”? Wraz z Turaiem Ossą przyjdzie nam powstrzymać nieumarłą armię Palawy Joko. Misja ta stawia jedynie na walkę, zaś do celu prowadzi jedna ścieżka. Zadanie to wydało mi się najprostsze i zarazem najprzyjemniejsze, gdyż nie wymagało jakiegoś poszukiwania przedmiotów czy rozmów z innymi postaciami. Dobry wybór dla tych, którzy chcą się z „Dodatkowymi misjami” wpierw oswoić.

Kolejna misja pozwala nam się wcielić w Gwen. Bez obaw – chodzi ponownie o wydarzenia z przeszłości. Przed nami nie lada wyzwanie – trzeba wydostać się z obozu Popielców, a następnie dotrzeć do walczących Askalończyków. Tutaj nie mamy przewagi w sile, tak więc liczy się odpowiednie wykorzystanie umiejętności i pewna dawka refleksu. Przyznam szczerze, że misja ta jest przekombinowana, jak też odrobinę za krótka. Początek frustruje, gdyż bez zajrzenia do poradnika nie odgadniemy, czego to wymaga od nas ArenaNet. Koniec zaś jest zbyt prosty – o ile oczywiście zależy nam przede wszystkim na zaliczeniu całego zadania bez dodatkowych wyzwań.

Bunt Tengów, czyli kolejne zadanie z odległej przeszłości, pozwala nam na wykonanie ciekawej misji kierując samym Mistrzem Togo. Tutaj czeka na nas morze przeciwników, jak też indywidualne pojedynki. Każdej takiej potyczce towarzyszy chwila na prezentację przeciwnika, co wydało mi się dobrym pomysłem. Towarzyszący nam Teng został obdarzony specyficznym rodzajem poczucia humoru, co zaliczyć należy na plus. Wyważony poziom trudności sprawia, że nie będziemy się nudzić.

dodatkowe misje, guild wars, recenzja dodatkowe misje, guild wars, recenzja

Saul D’Alessio, założyciel Białych Opończy, także walczy z Popielcami. „Kociaki” zgrupowały swoje siły na granicy Kryty, a naszym zadaniem jest ocalić to ostatnie ludzkie królestwo. W tym celu musimy przedrzeć się przez posterunki, robiąc możliwie jak najmniej hałasu. Cała ta misja jest niejako połączeniem przygód Turaia oraz Gwen, choć mieszanka ta sprawdza się dość miernie. Guild Wars nie jest grą nastawioną na skradanie się, przez co przygoda Saula jest dosyć trudna. Jeśli nie my, to okazuje się, że nasz towarzysz zapędził się za daleko i wszczął alarm. Wtedy lepiej misję zacząć od początku, by niepotrzebnie nie złościć się na porażkę w walce z hordą przeciwników.

Z kwestii technicznych należy wymienić, iż w miastach portowych pojawili się specjalni skrybowie oraz kolekcjonerzy. Pierwsi dają nam książki z odpowiednimi historiami oraz bronią, po założeniu której możemy rozpocząć wybraną misję. Orężem nie dysponuje jedynie Gwen, co znalazło swoje odbicie w fabule. Kolekcjonerzy pozwalają nam na stworzenie danego rodzaju broni o rzadkim wyglądzie. Owe rodzaje zostały dopasowane do historii, tak więc za oddanie skrybie wykonanej historii Turaia będziemy mogli stworzyć broń martwiaczą, po wykonaniu zadania Gwen popielcową i tak dalej – ogólnie dostępne są cztery modele. Warto jednak zauważyć, iż po wybraniu takiego oręża jest on automatycznie dopasowany do naszej postaci, dzięki czemu tylko ona (i najemnicy do niej przypisani) będą mogli z niej korzystać. Z początku to rozwiązanie irytuje, ale dzięki temu nikt nie będzie nią handlować. Oręż oraz tarcze posiadają jedno wbudowane ulepszenie oraz miejsca na dodatkowe elementy, jak na przykład głowicę dla miecza. Nie ma także żadnego limitu poziomu – bawić możemy się np. tuż po stworzeniu postaci w „Nightfall”.

Zapomnijcie o swoim wypieszczonym sprzęcie – walczymy tym, co dostajemy od skryby, choć nie mamy zarazem dostępu do okna ekwipunku. Trzeba zatem porzucić myśl o „dopalaczach” w postaci zbroi wybawienia czy esencji szybkości. To logiczne – jeśli wyglądamy jak Mistrz Togo, to trudno, byśmy walczyli swoją włócznią czy tarczą.

dodatkowe misje, guild wars, recenzja dodatkowe misje, guild wars, recenzja

Pora na podsumowanie. „Dodatkowe misje” są drogą zabawką, bez której właściwie można się spokojnie obejść. Stawiane przed nami zadania są nierówne i nie możemy się w nie bawić w towarzystwie. Możliwe do zdobycia nagrody stanowią co prawda łakomy kąsek, ale dla wprawnych graczy wydawać się mogą śmiesznie niskie. Długość także nie powala, przez co zabawa szybko się nam znudzi. Mówiąc krócej – szczytny zamysł, średnie wykonanie, za wysoka cena, czyli jedynie dla maniaków, którzy mają trochę wolnej gotówki.

Plusy Minusy
  • Możliwość wcielenia się w historyczne postacie
  • Wyjaśnienie luk w fabule
  • Nowe skiny dla przedmiotów
  • Tryb odkrywcy
  • Zdecydowanie za krótki czas zabawy
  • Cena
  • Brak możliwości zabawy z innymi graczami
  • Niskie nagrody za ukończenie misji
Ocena Game Exe 5,5  
Ocena użytkowników 9,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Hassan' · poniedziałek, 9 sierpnia 2010, 02:16
0
"Drugi powód oznacza nieco inną formę rozrywki – czeka nas nie tylko walka, ale także chowanie się czy nawet pojedynki jeden na jeden z komputerowym przeciwnikiem. Wiecie już zatem, iż „Dodatkowe misje” dotyczą jedynie trybu PvP (Player vs. Player)." Nie chodzi o PvE? Dopiero zauważyłem.
Courun Yauntyrr · poniedziałek, 9 sierpnia 2010, 06:46
0
Racja, już powinno być dobrze. Dzięki.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...