
Biały Dom nauczył nas, że po Amerykanach można spodziewać się wszystkiego. Czasem wojny, a innym razem... teraz zaś padło na AI-slop z użyciem bezprawnie przywłaszczonych tekstów kultury jako narzędzia prowojennej propagandy. Tak się bawią w Białym Domu.
Od pewnego czasu internet zmaga się w swojej przestrzeni z kolejnymi sklejkami wizualnymi kreowanymi przez Biały Dom, które są chaotycznym zlepkiem tekstów kultury w postaci filmów oraz animacji z nagraniami w termowizji, przedstawiającymi uderzenia na (rzekome) cele wojskowe w Iranie. W rzeczywistości nie ma jasności, czy część z nich to nie są po prostu makiety lub złom wystawiony na odstrzał w ramach maskowania operacyjnego. Kto jednak pozwolił propagandystom czerpać z filmów objętych ochroną praw autorskich? Jak się okazuje – nikt.
Krytyka tych marnych wytworów prowojennej agitacji spadła ze strony m.in. aktorów, których wykorzystano wbrew ich woli i światopoglądowi. Swój sprzeciw wyraził między innymi Ben Stiller, który odegrał główną rolę Tugga Speedmana w komedii "Jaja w tropikach".
Chociaż hasłem przewodnim jednej z amatorskich sklejek, które publikowane są następnie na rządowych profilach portali społecznościowych jest "Justice the American Way" (pol.: "Sprawiedliwość po amerykańsku"), skala kradzieży intelektualnej wykracza poza granice kolonialnego bytu jakim jest USA. Bez zgody twórców i wydawców sięgnęli również po treści wytworzone m.in. w Japonii. Profil yugioh_anime w serwisie X oświadczył:
"Dotarło do naszej uwagi, że post na oficjalnym koncie X Białego Domu wykorzystał materiał z serii anime Yu-Gi-Oh! Zostało to dokonane bez żadnego upoważnienia posiadacza praw. Jeśli chodzi o tę sprawę, nikt związany z mangą lub anime nie miał żadnego udziału i nie udzielono pozwolenia na korzystanie z tej własności intelektualnej.".
Japońskie oświadczenie jest dwujęzyczne, co jak wskazuje https://japantoday.com, świadczy o dążeniu klarowności stanowiska w tej sprawie tak na rynku ojczystym, jak również zagranicznym. Stanowcze odcinanie się znanych marek nie dziwi. Amerykańsko-izraelska agresja zbrojna na Iran zaczęła się od zbrodni wojennej w której zginęła ponad setka uczennic szkoły podstawowej. Kolejne oświadczenia rządu USA zapowiadają następne akty sprzeczne z prawem międzynarodowym, którego Biały Dom nie uznaje podobnie jak praw autorskich.
Z propozycją oferowaną przez Biały Dom można się zapoznać poniżej – nie odpowiadamy za szkody intelektualne wynikłe w rezultacie seansu.
Z podobnym problemem zmaga się również Pokémon Company International w związku z wykorzystywaniem zastrzeżonych elementów związanych z marką Pokemon w innych materiałach propagandy politycznej Donalda Trumpa, o czym donosi BBC. Jak oświadczyła w tej sprawie japońska firma: "Nie byliśmy zaangażowani w jego tworzenie lub dystrybucję, a nie udzielono pozwolenia na korzystanie z naszej własności intelektualnej", w kwestii politycznej zaś: "Naszą misją jest połączenie świata, a ta misja nie jest powiązana z żadnym politycznym punktem widzenia ani programem.".
Bardziej zaś wartymi uwagi i wspomnienia artystycznymi próbami odniesień do bieżących wydarzeń są zaś produkcje Nidal Studio. To pakistański projekt kreujący animację z asystą AI, tworzący obrazy w konwencji znanej jako amerime, oznaczającej wszelką twórczość animacyjną spoza Japonii, opartą jednak o wzorce Kraju Kwitnącej Wiśni.
https://www.youtube.com/shorts/gJu9m8Ub8Zo – utwór odnoszący się do uderzenia w szkołę dla dziewcząt w Minab, w której zginęło 175 osób, w większości uczennic.
https://www.youtube.com/shorts/nxuVvpOfn2o – utwór odnoszący się do uderzenia w Szpital Gandhiego w Teheranie.
