
Dopadła mnie cyfra sześć. Zaczęło się to od RPG – a dokładniej od polowania na "pretensjonalnie wyglądające" kości na potrzeby sesji "Dragon Age RPG", gdzie większość testów (jeśli nie wszystkie) miałem wykonać i ostatecznie wykonywałem za pomocą kości nad kościami – czyli k6. Potem przyszła pora na żeglarskie przygody w D&D, gdzie "podstępny atak" mojego rangero-łotra kasował wrogom dodatkowe dwie "szóstki" punktów wytrzymałości. Aha, zapomniałbym – dźgałem owe paskudy dwoma krótki mieczami; myślę, że wszyscy dedekowcy doskonale wiedzą, "czym" wykonuje się w takim przypadku rzut na obrażenia.
No cóż, okazało się, że "szóstka" i na GE mnie nie ominęła, akurat tyle artykułów wypadło mi umieścić w tej odsłonie "Niedzielniaka" (na szczęście nie "sami wiecie jaką liczbę miałem na myśli", ale siódmego).


















