
Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie należą do wydarzeń, na które wielu dokładnie się przygotowuje. Ja na pewno zaliczam się do tej grupy. Teraz jednak, kiedy dni 22-25 października już minęły, a hale wystawowe posprzątano, by oczekiwały na kolejny event, mamy chwilę na złapanie oddechu i przemyślenia.

Hale EXPO przy ulicy Galicyjskiej są miejscem, gdzie odbywają się jedne z największych eventów w Krakowie. Zawsze uwielbiam zachodzić tam z wizytą, co nie zmienia mojej wiedzy co do tego, jak problematyczne jest dotarcie tam w trakcie dużych wydarzeń. Wąska droga dojazdowa przy dużym ruchu zwykle gwarantuje korki, i to takie że można w nich wystać ponad pół godziny. W tym roku wyjątku nie było, choć też chyba nie było największej tragedii. Nie zmienia to faktu, że pojawienie się w sobotę bez wcześniej kupionego biletu mogło oznaczać podobny los w kolejce do kas. Gdy już jednak kupiło się bilet i przeszło kontrolę ochrony, można było wreszcie się oddać eksploracji dwóch wielkich hal i ogromnego namiotu, który pełnił rolę trzeciej (rozwiązanie zastosowane już wcześniej, choć nieco usprawnione).

Targi te są miejscem, które zasadniczo stanowi spełnienie marzeń każdego książkoholika. Gdzie człowiek nie spojrzy, tam są stoiska z książkami. Wydawnictwa duże i małe oraz niezależni autorzy. Od literatury faktu i nauki po kompletne fantasy. Każdy kto lubi czytać będzie w stanie znaleźć coś ciekawego dla siebie, bez względu na to jaki gatunek lubi. Proponowane ceny promocyjne niewątpliwie zachęcały do sięgnięcia po portfel. Oczywiście, poza książkami, można też było kupić wiele innych przedmiotów. Planszówki, puzzle, łamigłówki, różne ozdoby i wiele innych. Do moich ulubionych należało choćby stoisko firmy Kabak oferującej szeroki asortyment skarpetek, kapeluszy i dodatków z bawełny organicznej. Nie zabrakło też oczywiście stoisk obsadzanych przez firmy oferujące czytniki książek, a także drukarni. Warto było jednak sprawnie podejmować decyzje, bo o ile pod koniec targów można było liczyć na dodatkowe promocje, to wówczas już niekoniecznie można było liczyć na znalezienie pożądanych rzeczy.

Targi pełnią głównie funkcje wielkiej księgarni, ale nie zabrakło też sposobów na zabicie czasu dla osób mniej zainteresowanych wydawaniem pieniędzy. Mowa oczywiście o wszelkich panelach, w ramach których można było spotkać różne osoby ze środowiska wydawniczego omawiające swoje dzieła i wiele tematów powiązanych z ich powstaniem. Tutaj mam pewną urazę, bo kilka razy zaszedłem na taki panel myśląc, że dyskusja będzie dotyczyła bardziej ogólnych tematów, by okazało się że omawiana jest tylko jedna pozycja. Spory wkład w proponowane spotkania miała dołączona w tym roku do programu Strefa Adaptacji, jednak na sporą część wydarzeń z tego szyldu obowiązywały zapisy. W ramach tych spotkań można było poznać wiele aspektów procesu adaptacyjnego, od doboru dzieł i zabezpieczenia odpowiednich przepisów i interesów, po doprowadzenie do samej ekranizacji. Na innych panelach można też było posłuchać o ogólnej kondycji rynku wydawniczego i rozmaitych jego aspektach. Sporą popularnością cieszyły się również warsztaty, na których pokazywano choćby tajniki pisania recenzji, korekty, pisania czy prowadzenia bloga na temat książek. Z rzeczy bardziej artystycznych można też było spróbować swoich sił w malowaniu brzegów książek, co ostatnimi czasy zyskuje na popularności.

Oczywiście, do głównych elementów tworzących takie wydarzenia należą też uczestniczący w nich ludzie. Zarówno organizatorzy, jak i autorzy książek i, oczywiście, zwykli uczestnicy targów. Najpopularniejsi autorzy czekali na swoich fanów w Hali Karpaty, gdzie na ogół wymagano voucherów. Na panelach też nie zabrakło osób powszechnie kojarzonych w mediach (jak choćby Leszek Miller czy Juliusz Machulski). Nie oznacza to jednak, że w pozostałych halach nie zabrakło pisarzy, tak z większych jak i mniejszych wydawnictw, do których ustawiały się spore kolejki. Do tej części zawsze żywię szczególne upodobanie. Możliwość bezpośredniej, swobodnej rozmowy z autorami zawsze pozwala na głębsze zapoznanie się z interesującymi nas dziełami i uniwersami od osób, które wiedzą o nich najwięcej. Dla osoby zajmującej się promowaniem tworów kultury jest to szczególnie ciekawe doświadczenie. Mogę omówić z autorem swoje przemyślenia na temat przeczytanej książki, zwrócić uwagę na pewne błędy lub aspekty, które szczególnie przykuły moją uwagę, a czasem porozmawiać o możliwości udostępnienia egzemplarzy recenzenckich. Miło jest też wdać się w rozmowę ze zwykłymi uczestnikami i obsługą. Chwila dyskusji może choćby zdecydowanie umilić ponad półgodzinne stanie w kolejce za zdobyciem dedykacji do książki. Miałem też okazję wdać się w rozważania na temat różnych aspektów tłumaczenia książek przy stoisku Copernicus Corporation. Przyjemnie spędzony czas, a przy okazji można coś zdobyć lub się czegoś dowiedzieć.

W kwestii możliwości aprowizacji, nie było powodów do narzekania. Na świeżym powietrzu można było znaleźć kilka foodtrucków, oferujących typowy zestaw dań towarzyszących festiwalom. Ceny takie, jakich należy się spodziewać, ale nie były to jedyne opcje do wyboru. Można się też było udać do restauracji, umieszczonej na piętrze holu głównego, a osoby zainteresowane słodkościami mogły zajrzeć do kilku punktów rozmieszczonych na całym terenie targów. Poza tym w promieniu raptem kilku minut drogi od EXPO można było zajść do Kauflandu, Żabki i innych jadłodajni, tak więc głodować można było tylko na własne życzenie.

Targi Książki w Krakowie są eventem funkcjonującym w dość konkretnym celu. Mają one zachęcić do zgłębiania słowa pisanego, oferując przy tym ogromną ilość opcji do wyboru w temacie. Jest to wydarzenie bardziej biznesowe niż rozrywkowe (m. in. cosplayerzy trafiają się rzadko, i to na ogół w wykonaniu autorów chcących promować swe dzieła). Nie należy jednak myśleć, że nie można się tam dobrze bawić z ograniczonym budżetem. Przy ilości ciekawych gości, uczestników i autorów, każdy może znaleźć tam coś, co go zainteresuje, a może nawet raz jeszcze przebudzi w nim chęć, by ponownie zacząć wertować jakiś ciekawy tom. Uważam, że każda osoba lubiąca od czasu do czasu zatopić się w książce powinna choć raz wpaść na takie targi. Ja na tych krakowskich bywam już od lat i zamierzam dać z siebie wszystko, aby te nie były moimi ostatnimi. Do następnego razu.

Komentarze
Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!
Dodaj komentarz