


Myślę, że było dużo czasu na to, by wziąć udział w naszej dotychczasowej ankiecie. Przypominam, że pytaliśmy o waszą definicję fantastyki. Jakich to "fantastycznych" odpowiedzi udzieliło najwięcej spośród naszych czytelników?
Czy fantastyką jest twierdzenie, że Lolth nie istnieje a każdy przejaw jej obecności to wymysł kilku autorów, którzy w ten sposób chcą straszyć dzieci? Takiej zagadki nie będziemy wam dzisiaj zadawać, stąd spójrzmy na wyniki w ramach czterech odpowiedzi, które dla was przygotowaliśmy.

Lektura pierwszej części serii "Endgame" – "Wezwanie" wywołała we mnie mieszane odczucia. Z jednej strony pomysł wciągnięcia czytelnika w opowieść oraz wykorzystanie wielu różnych multimediów był ciekawy, z drugiej fabule brakowało głębi. "Klucz niebios" jest pod tym względem lepszy, choć nadal wzbudza moje zastrzeżenia.
Razem z bohaterami, których zostało dziewięcioro, wracamy do gry i zanurzamy się w ponurej wizji świata pogrążonego w chaosie. Nie ma tutaj żadnych zasad poza jedną – żeby wygrać, trzeba grać, a żeby grać – mordować. Dostajemy wszystko to, co w poprzedniej części: wzajemną niechęć, walkę, trupy ścielące się grubą warstwą oraz młodych ludzi pozbawionych skrupułów, którzy za wszelką cenę pragną zwyciężyć. Na szczęście w tym tomie wreszcie zaczynają oni dostrzegać głupotę gry, część z nich przestaje ślepo podążać ścieżką wyznaczoną przez nauczycieli i zaczyna ustalać własne reguły.
Niestety całość nadal jest chaotyczna, przeskakujemy ze sceny do sceny, od jednego bohatera do następnego, ale towarzyszymy im zaledwie przez parę chwil. Powieść przypominała mi bardzo filmy o Jamesie Bondzie i mam wrażenie, że gdyby słynny agent 007 występował jako grupa nastolatków, to tak zostałby przedstawiony. Dlaczego?


Kupieckie życie to ciężki kawałek chleba. Brzęczące monety niechętnie opuszczają sakiewki klientów i współpracowników, a żeby realizować konkretne zamówienia, trzeba się sporo nagimnastykować, posiłkując się sztuką dyplomacji i nierzadko oferując udział w przewidywanych zyskach. Taka właśnie jest "Genua" – gra planszowa wydawnictwa Lacerta, dzięki której możemy wcielić się w prawdziwie renesansowego biznesmena, lokującego kapitał w słynnym tytułowym mieście.
Rozgrywkę przeznaczono dla minimum dwóch, a maksymalnie pięciu graczy. Z pewnością na plus można zaliczyć fakt, że twórcy przygotowali dwa rodzaje zasad – normalne oraz zmodyfikowane, przeznaczone dla duetu. Nie musimy zatem martwić się o liczbę chętnych; chociaż wiadomo, iż trzech to już kompania, we dwójkę także można bawić się znakomicie.

Sztuką jest pisać kolejne książki cyklu w taki sposób, by ich poziom nie spadał, a wręcz przeciwnie – systematycznie wzrastał i coraz bardziej "wkręcał" czytelnika w historię w nim opowiadaną. Mistrzostwem jest tak poprowadzić fabułę, by stawała się coraz bardziej skomplikowana, obfitowała w zaskakujące zwroty akcji i wprowadzała do literackiej gry nowe elementy, a jednocześnie systematycznie rozjaśniać całość opowieści i odpowiadać na pytania budzące się w nas podczas lektury. Wspomniane umiejętności cechują pisarzy wybitnych, a takim w swej dziedzinie jest na pewno Stephen King. Trzecią częścią ośmiotomowej epopei "Mroczna Wieża" pisarz zdecydowanie udowadnia swoją klasę i broni wszelkich nadawanych mu tytułów. "Ziemie jałowe" są bowiem powieścią – według mnie – fenomenalną, balansującą gdzieś na pograniczu science – fiction, thrillera i dobrej przygodówki, pozostając zarazem w klimacie mocno fantastycznym i ukazując przebogatą wyobraźnię autora. Czym tym razem zachwyca mistrz horroru opisując przygody Rolanda, ostatniego rewolwerowca "świata, który poszedł naprzód"?

Po świetnym występie Jezida przyszła kolej na mnie. Myślę, że dla tych, którzy znają moje teksty, gry zaprezentowane w moim tekście, będą zaskoczeniem. Nie grałem w cRPG w latach dziewięćdziesiątych. Bodajże pierwszy raz taką gierkę odpaliłem w 2001 roku. Nie przypuszczałem, że wirtualne opowieści zajmą u mnie miejsce, które wcześniej przypadało FPS-om.
Nie pozostaje mi nic innego, niż zaprosić Was do lektury tekstu "Gry budzące sentyment – Ranger Krzyś". Za tydzień zaś już felieton zdecydowanie bardziej konserwatywny, ale nie uprzedzajmy faktów. Życzę miłej lektury!

Organizatorzy The Game Awards 2015 ogłosili listę nominacji. Do zdobycia są statuetki w 16 nominacjach Jury oraz 6 kategoriach Fanów. Wśród nich jest oczywiście Gra Roku czy Developer Roku, a także m.in. Najlepsze RPG, Najlepsze gry niezależne czy Najlepsza dyrekcja artystyczna. Rozdanie odbędzie się 3 grudnia w Los Angeles.
Pełną listę nominacji znajdziecie w rozszerzeniu. A to co już powinniście wiedzieć to to, że w 7 z nich nominowanych został "Wiedźmin 3: Dziki Gon", w niektórych kategoriach powalczy z "Falloutem 4". Jak myślcie, kto ma większa szansę? Macie swoich faworytów do nagród?

"Wiedźmin 3" usiany jest ciekawymi NPCami, z którymi warto nie tylko zamienić parę zdań, ale także przyjrzeć się im bliżej. Oto cztery kolejne opisy do naszego rosnącego działu dodatku "Serca z kamienia".

Któż ze współczesnych nie słyszał o Neilu Gaimanie? Jeden z najsłynniejszych autorów naszych czasów, odpowiedzialny za wysoko oceniane na naszych łamach „Nigdziebądź” i „Amerykańskich bogów”, popełnił także kilka zbiorów opowiadań. Jeden z nich, „Cuda i zmyślenia”, ukazał się w Polsce nakładem wydawnictwa MAG i trafił również w moje ręce. Mówiąc szczerze, Gaimana zbyt dobrze nie znam – jedynie z „Gwiezdnego pyłu”, który był dla mnie po prostu niezłą książką – toteż recenzję pisałem bez żadnych wcześniejszych sympatii czy zaszłości.
„Cuda i zmyślenia” są pozycją, gdzie proza miesza się z poezją (tej pierwszej uświadczymy zdecydowanie więcej). Każde opowiadanie opatrzono przedmową, przybliżającą nam genezę powstania, informującą o otrzymanych zań nagrodach lub po prostu zawierającą autorską anegdotkę.
- 1611 stron
- « Pierwsza
- ←
- 509
- 510
- 511
- 512
- 513
- →
- Ostatnia »






