
(Prawie) równy miesiąc temu pokazywaliśmy Wam materiał przedstawiający rozwój Rycerza Jedi na kolejnych etapach gry. Dziś, dla zachowania równowagi Mocy i informacji, poznacie kolejne przemiany Wojownika Sithów.

(Prawie) równy miesiąc temu pokazywaliśmy Wam materiał przedstawiający rozwój Rycerza Jedi na kolejnych etapach gry. Dziś, dla zachowania równowagi Mocy i informacji, poznacie kolejne przemiany Wojownika Sithów.

I oto kolejna recenzja książki na łamach GameExe. Tym razem jest to "Wilczy amulet", czyli 2 tom serii "Wilczy miot" autorstwa S. A. Swann. Wydarzenia oddalone aż o wiek w stosunku do pierwszej części opisała, dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka, Ati. Sprawdźcie, jakie są jej wrażenia.
Drugi rozdział przygód z wilczym miotem rozgrywa się sto lat po wydarzeniach, które było dane poznać nam w pierwszej części. Wilkołacze stworzenia nie są już sprzymierzeńcami Zakonu. Wybierając wolność stały się jego przeciwnikami, a ten powołał nawet specjalny oddział do ich tropienia oraz zabijania. I tak wolfjegrzy ruszają śladem bestii, ogłaszając ich pomiotem szatana. Tyle dowiadujemy się z tekstu na tylnej okładce. Mi osobiście od razu przed oczami stanęły opisy dynamicznych pościgów tropienia w lesie i tego typu survivalowych opowiastek.
I nawet tak to z początku wygląda. Dopóki nie poznajemy Marii, wieśniaczki mieszkającej w okolicach grodu Narew na Mazowszu. Mhm, to już nie są pruskie puszcze, a znacznie bliższe mi, warszawiance, Mazowsze. Dziewczyna praktycznie nie wyróżnia się od grona swoich rówieśniczek (choć co prawda te w powieści nie występują), no może poza faktem, że pochodzi z nieprawego łoża swojego ojca. W dodatku, o ile możemy się zorientować na początku, Maria nie grzeszy urodą, w związku z tym ma przed sobą marne wizje przyszłości i zwyczajowego zamążpójścia (alleluja! Przynajmniej oszczędzono opisów jej piękna).
Wydaje się, że wszystko zmienia pojawienie się Josefa, rycerza Zakonu, którym ma się opiekować. Jest bowiem ranny po starciu z wilczym miotem. Tak oto zostajemy świadkami kiełkowania zakazanego uczucia między tą dwójką. I nie, nie mam wyrzutów sumienia, że komukolwiek coś zaspoilerowałam, bo każdy głupi z miejsca domyśli się takiego przebiegu wydarzeń. Josef oraz Maria może i mogliby liczyć na szczęśliwą, wspólną przyszłość. Wszystko odwraca do góry nogami Darien, którego Maria spotyka w nocy, wracając przez las do domu, oraz tajemnica, jaką skryli przed nią rodzice. Czy domyślacie się dalszych wydarzeń?

Tak, wiem. Niezbyt wielkie wieści. Przeszukując jednak sieć w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji na temat Mass Effect 3, o których nie zdążył nas poinformować jeszcze Tokar, natknęłam się na mały wywiad, który został przeprowadzony z jednym z dyrektorów artystycznych projektu. Derek Watts spędził dobre 8 minut opowiadając o tym, w jaki sposób w ogóle powstała postać naszego ulubionego Turiana.
Po długim monologu, który wyjaśnia między innymi, dlaczego nie widzimy żadnych kobiecych przedstawicielek rasy Turian, Krogan ani w sumie prawie żadnych innych, pan Watts zagłębił się nieco w opowieść stojącą za pancerzem Garrusa i... całkiem swobodnie w 06:12 minucie pokazał jak nasz (to znaczy mój) ukochany Turian będzie prezentował się w trzeciej części przygód Sheparda. Jak wygląda? Poza tym, że do jego pancerza dodano nieco srebrnego koloru, to identycznie jak przedtem. Jeśli się przypatrzyć, widać, że ten cały cybernetyczny bajzel, który utrzymywał jego lewą stronę twarzy 'w kupie' (po wiadomym incydencie), to wszystko wygląda tak samo. Do pancerza dodano parę dodatkowych szczegółów, ale poza tym żadna wielka heca (chyba, że macie takiego samego hopla na punkcie Turian, co ja).
Wywiad możecie znaleźć pod tym adresem na łamach serwisu gameinformer.
Dodatkową ciekawostką jest wyjaśnienie dość dużej zmiany, jaka zaszła w wyglądzie Tali pomiędzy pierwszą, a drugą częścią gry. Derek Watts wyjaśnił, że przejście z długiego 'kaptura' wokół hełmu Tali, na krótszy, ma przedstawiać to, jak przerodziła się z 'dziewczynki w kobietę'. Zmiana ta wzorowana była na często widzianych przejściach z długich na krótsze fryzury u starszych kobiet. Hmm...
I najważniejsze: usprawiedliwienie jakim zasłaniają się twórcy Mass Effect od niezadowolonej hordy kobiecych graczy z powodu zdecydowanego braku pięknej płci w Mass Effect jest proste. Projektanci mają ponoć nieco problemów z wyróżnieniem kobiecych przedstawicieli niektórych ras, od tych chodzących maszyn testosteronu. No, bo co? "Pomaluję ją szminką?".

"Drodzy fani, wielbiciele i zwyczajni, przeciętni czytelnicy GameExe. Ktoś wpadł na mój trop... Wiedzą (albo przynajmniej podejrzewają), że spalona mikrofalówka to moja sprawa. Chodzą słuchy, że przebrała się moja miarka... Jak dla mnie to raczej przepalił bezpiecznik, ale mniejsza. W każdym razie, muszę uciekać i wysyłam do Was tą wiadomość przez jednego z moich włochatych agentów. Przed ucieczką udało mi się jednak zorganizować dostawę nowego towaru. Po szczegóły udajcie się do jednego z podanych: Wiktula, Medivha, Strażnika, albo 'tego strasznego' (no wiecie, tego drowa)."

Słońce świeci, przyroda ponownie zaskakuje nas swoimi cudownościami, dodatnie temperatury przyjemnie łechczą nasze podniebienia, a przed nami perspektywa kolejnego długiego weekendu. Żyć nie umierać? Nie może być już lepiej? Błąd! Postanowiliśmy wnieść swój wkład do tej kumulacji szczęścia i przygotowaliśmy specjalnie dla Was dwa konkursy, w których można zgarnąć smakowite nagrody.
W pierwszym z nich możecie wygrać książkę „Przymierze Ciemności” autorstwa, niezwykle popularnej w naszym kraju, Anne Bishop. Warto sprawdzić, czy Nazin miał racje boleśnie wytykając mankamenty tej książki, czy też wpadł w ten swój słynny, stetryczały nastrój, przed którym drży cała redakcja. Natomiast w drugim, do capnięcia jest czwarty tom serii „GONE” Michaela Granta, czyli coś dla fanów nietypowych form postapokalipsy. Tamc. rozpływał się w zachwytach i uważa, że to najlepsza część sagi, więc zdecydowanie jest o co walczyć.
Zaintrygowani? Mam taką nadzieje. Zatem życzę udanych łowów, darz bór!

Informacja prasowa
To będzie rzeźnia! Będzie ostro! Będzie krwawo! Cyklopi, Satyrzy, Gremliny, Ludzie- pokażcie, na co Was stać! Mythos - połączenie MMO z Hack’n’Slash właśnie doczekał się swojej premiery! Od dziś, czyli 28 kwietnia, od godziny 12:00 w Mythos mogą zagrać wszyscy.
Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądają przygotowania do nadchodzącej jatki, rzućcie okiem na poniższy trailer:
Klient gry dostępny jest do pobrania za darmo z oficjalnej strony gry.

Wydawnictwo Portal uruchomiło specjalna podstronę dla nowej gry karcianej – The Resistance: Agenci Molocha. Gra rozgrywa się w popularnym świecie Neuroshimy, a cała rozgrywka będzie polegać na zdemaskowaniu tytułowych agentów Molocha. Premiera przewidziana jest na wyczekiwany przez wszystkich okres wakacyjny.
Więcej informacji znajdziecie pod tym adresem.

Informacja prasowa
Zaktualizowany został dział informacje – dowiecie się która frakcja jako pierwsza pojawiła się na Ziemiach Jałowych oraz zapoznacie się z warunkami panującymi na zlocie. Czy zdecydujecie się na pokój klasy POSTCOMFORT czy też POSTCLASSIC? Wspomniane pomieszczenia można zobaczyć w zaktualizowanej galerii.
Ponadto osoby zainteresowane konwentem serdecznie zapraszamy do obejrzenia terenu gry i spotkania się z organizatorami w najbliższą sobotę na Wasteland Day #3 – szczegóły znajdziecie tutaj.

To już pewne. Gubernator oficjalnie odkłada na bok kapcie i wełniany szlafrok, aby ponownie wcielić się w postać Terminatora – legendę popkultury, która przyniosła mu sławę oraz bogactwo. Pytanie tylko, po co?
Nie da się ukryć, że ta seria dawno umarła, a ze starego T-800 pozostała już tylko kupa rdzewiejącego żelastwa. Jedynym pozytywem „Buntu maszyn” była bardzo klimatyczna końcówka, ale ostatnie trzy minuty nie są w stanie przesłonić ponad półtoragodzinnej nudy i tandety. „Ocalenie” było finalnym gwoździem do trumny cyklu – już dawno nie widziałem produkcji tak bezdennie głupiej, której sukces opierał się wyłącznie na nostalgii fanów, dobrych efektach specjalnych i zawadiackiej buźce Christiana Bale’a. Dlaczego więc nadal bezczeszczą jeden z największych symboli kina lat 80’ i 90’, skoro wciąż nie mają pomysłu, jak go dobrze zagospodarować? Ha, ponieważ zawsze znajdą się takie jelenie jak ja, które wydadzą te całe 20 zł na bilet, aby znów zobaczyć „austriacki dąb” w akcji (co z tego, że trochę próchniejący), licząc na to, że dostaną klimatyczne kino w starym i dobrym stylu. Ech… marzenia.
Plik wideo nie jest już dostępny.
Wiem, jestem sceptyczny – nie było jeszcze zwiastunów, nie znam fabuły i nie mam nawet zielonego pojęcia, kto stanie u boku Schwarzeneggera. Wolę jednak bezpieczną podejrzliwość, aby nie sparzyć się tak, jak to było w przypadku dwóch poprzednich części cyklu. Tym bardziej, że Justin Lin (znany z serii „Szybcy i wściekli”), który zasiądzie na stołku reżyserskim, nie jest raczej dobrym materiałem na nowego mesjasza, a pośpiech producentów filmowych (prawa do sagi wracają w 2018 roku do Jamesa Camerona) może skutecznie zdusić ambitne projekty.

To było do przewidzenia. „Gra o tron” najpierw opanowała księgarnie, a następnie szklane odbiorniki. Co ciekawe, najznamienitsze rody Westeros mają również zakusy podbić branżę elektronicznej rozrywki, o czym pisałem kilkakrotnie. Zanim to jednak nastąpi, za sprawą Strażnika i Lily, wojny możnowładców wkroczyły nasz kanał GameExe View.
Dzisiaj pięć filmików, wprowadzających nas w specyficzny klimat sagi George'a R. R. Martina, ale możecie być pewni, że to nie koniec działań wokół tego tematu. Nie może być inaczej skoro sam lord Tywin przyklasnął temu pomysłowi.