
Spotkanie z trailerem i demem "Gloomwood" rozbudziło odpowiedzialny za nostalgię obszar mojego mózgu. Przemykanie przez ulice miasta w grze, która świetnie miesza wpływy trylogii "Thief", obu "Dishonoredów" i "Resident Evila" napełnia mnie radością i optymizmem na przyszłość. Czego tu nie mamy. Podsłuchiwanie pod drzwiami, dwa sposoby otwierania drzwi, możliwość zapisu w określonych miejscach, doktorzy plagi jako strażnicy, wiktoriańska estetyka. I to nie wszystko! Pełna wersja gry zaoferuje jeszcze większa i bardziej rozbudowane poziomy i wyrzutnie harpunów jako lokalny odpowiendik strzał linowych. Tylko te wymagania jakieś za duże są.




















