
Ciąg dalszy dziwnej polityki informacyjnej BioWare. Na początku byliśmy raczeni pojedynczymi obrazkami z rozszerzenia „Arrival”, a teraz Kanadyjczycy stopniowo serwują nam fabularne podłoże ostatniego DLC do „Mass Effect 2” za pośrednictwem platformy „The Cerberus Network”. Jaki to ma sens? Nie mam zielonego pojęcia, ale wbrew temu co sądzą panowie z Edmonton, ten model budowania atmosfery do ciekawych nie należy – jest raczej mocno irytujący.
Od czego są jednak pasjonaci? Małe grzebanie w plikach, kilka innych sprytnych ruchów i mamy wszystko podane jak na złotej tacy. Co słychać we Wszechświecie? Nic dobrego, źle się tam dzieje niczym w państwie duńskim.
















