
Blizzard przełamuję kolejną barierę, która może budzić sporo kontrowersji i stać się przyczynkiem do rewolucji gier online. Do niedawna twórcy jawnie potępiali zjawisko transakcji artefaktów za pośrednictwem żywej gotówki i stanowczo piętnowali farmerów złota. Nie powinno to w sumie dziwić – nie należy łączyć takiej rozrywki z normalnym biznesem, a na dodatek niszczy to niezbędny balans rozgrywki i zdrową rywalizację. Nie jest to uczciwe w stosunku do graczy, którzy wylali sporo potu i spędzili mnóstwo godzin przed monitorem, aby zdobyć potężne przedmioty budzące zazdrość i szacunek wśród społeczności.
Potentaci z Irvine doszli jednak do wniosku, że to trochę tak, jakby walczyli z wiatrakami i nie da się tego ostatecznie wyplenić. Taki handel budzi zbyt wielkie zainteresowanie i już dziś istnieją setki sklepów świadczących tego typu usługi, które zbijają pod nosem twórców spory kapitał. Jak rzecze stare powiedzenie, skoro nie można kogoś pokonać, przyłącz się do niego. Dlatego też, Blizzard wymyślił swój własny dom aukcyjny, który ostatecznie zrujnuje konkurencyjne sklepy, a sama firma będzie czerpała niewielkie profity z takich transakcji.
Koncept wygląda na kolejną wariację Allegro czy eBay. Otóż gracze, którzy będą chcieli sprzedać jakiś przedmiot za prawdziwe pieniądze, muszą zapukać do wirtualnych drzwi lokalnego serwisu aukcyjnego (powstaną różne, w zależności od strefy ekonomicznej – Euro, Dolar czy Frank). Następnie wystarczy ustawić swoją cenę wywoławczą, czas trwania licytacji oraz ofertę „kup teraz”. Należy jednak zauważyć, że zostanie zachowana pełna anonimowość między handlarzem a nabywcą.






















