Tartus

5 minut czytania

Powiedzenia: "Niech Cię Tartus pochłonie"
Inne stosowane nazwy: "Pan Ognia", "Władca Piekieł"

Niegdyś mógł się mierzyć z najpotężniejszym z Wielkiej Czwórki. Jednak, gdy jego zachłanność wzięła górę nad cierpliwością i szacunkiem wobec innych Bogów, został wygnany z Panteonu. Zbyt szybko zdradził swoje plany podporządkowania sobie reszty Bogów, zwłaszcza tych, którzy stanowili władzę nad ówczesnym światem. Wykluczony z boskiej społeczności zaszył się w odmętach góry Ephel i rozpoczął przygotowania do wojny. W swoim zacietrzewieniu i żądzy zemsty postanowił rzucić wyzwanie pozostałym Bogom. W krótkim czasie zebrał potężną armię demonów, czartów i wszelkiego innego plugastwa, których skusił wizją plądrowania i uciskania podbitych terenów.

Z początku udało mu się zaskoczyć swoich wrogów. W epickiej walce pokonał i upokorzył Karsertha – uważanego za niezrównanego mistrza oręża, a o tym pojedynku do dziś bardowie śpiewają ballady. Niestety Tartus zbyt szybko ujawnił swoje wojenne zamiary, przez co został otoczony w swojej twierdzy i pokonany. Karą za sprzeniewierzenie się boskim ideałom było wieczne strącenie w międzyplanarną nicość, pozbawienie większości mocy, jaką wówczas posiadał oraz skazanie na zapomnienie.

Dzięki własnej silnej woli oraz niewątpliwej pomocy z zewnątrz, Tartus powstał z otchłani niebytu. Jednak tym razem jego moc nie pozwalała mu na podboje i wojny. Jego egzystencja na planie rzeczywistym wymagała ciągłego czerpania ze źródeł piekielnej mocy, jaką zapewniały mu trzewia wulkanicznej góry. Trudno było mu zaakceptować swoje słabości. Sfrustrowany zaszył się w odmętach planu piekielnego, bez którego nie mógł czerpać nadwątlonych mocy.

Gnuśniał z wieku na wiek stając się raczej pośmiewiskiem i dziwakiem, niż budzącym grozę potężnym władcą piekieł. Tartus wyglądem przypomina elfiego wojownika – smukły i wysoki, o dumnej, wyprostowanej postawie. Na ramiona spływały mu proste czarne włosy, które kontrastowały z blado popielatą skórą. Jego twarz mimo, iż nie była pozbawiona piękna, to jednak miała marmurowe, nieprzystępne, puste oblicze. Tartus najczęściej miał oczy przymknięte – jego moce telepatyczne pozwalały mu nie korzystać ze zmysłu wzroku. Jednak biada temu, który ujrzał wzrok Władcy Piekieł – z nad powiek rozbłyska od razu furia piekielnego żaru. Niczym para małych słońc spojrzenie Tartusa wypala nie tylko materię, ale także wysysa wszelką mentalną energię, pozbawiając przeciwnika jakiegokolwiek oporu. Mocy tej jednak Pan Ognia używa niezwykle rzadko – tylko w przypadkach zagrożenia lub niekontrolowanej wściekłości, albowiem wymaga to od niego zaczerpnięcia ogromnych pokładów magicznej energii.

Kolejną pozostałością po dawnej potędze, której grozę siał po wielu krainach, stanowią nieczęsto używane skrzydła wyrastające Mu znad łopatek. Niegdyś jarzyły się one ognistym blaskiem, a gdy unosiły swojego właściciela, przypominały majestatycznego feniksa. Dziś są już tylko cieniem dawnej okazałości – skarlałe, pozbawione blasku i praktycznie nie używane, wiszące bez pożytku. Taką cenę przypłacił Tartus za swoją żądzę władzy. Z najpotężniejszego Boga, jakiego znały wszystkie Krainy, stał się niczym upadły anioł – wyrzutkiem boskiego Panteonu.

W prawej ręce zakończonej długimi w kształcie szponu paznokciami, dzierżył długi miecz – wykuty jeszcze przez mistrza Helluvarta – doskonale wyważony bastard z wygrawerowanymi na klindze prastarymi runami – dodającymi swojemu właścicielowi specjalne siły i odporności. Był to niebezpieczny oręż, którym do dziś Tartus posługuje się z godną podziwu zręcznością.

Druga ręka była z pozoru wolna. Jednak w każdej chwili z wnętrza dłoni może się wyłonić ognista sfera, emanacja substancji, z jakiej stworzony został Pan Ognia, żywioł, który okiełznać i naginać do własnej woli potrafi jedynie Tartus. Kiedyś była to władza niemal nieograniczona, dzisiaj pozwalająca jedynie na przywoływanie demonów i czartów oraz władanie magią ognia. Stąd właśnie w dzisiejszych czasach postać Tartusa rozpoznaje się jako Władcę Piekieł i demonów.

Z racji tego, że śmiertelnicy zwykli bać się wszelkiego rodzaju chochlików, sukubów czy diabłów, także przylgnęła do niego nieprawdziwa opinia, jakoby Tartus miał także władzę nad życiem i śmiercią. Jest to taka sama prawda jak to, że mleko jest czerwone.

Kult Tartusa nie jest w Królestwie Orodlinu zakazany – oficjalnie władza nie ingeruje w religijne preferencje swoich obywateli, przynajmniej do momentu, kiedy dzięki niej nie czyni się innym krzywdy lub nie działa na szkodę państwa. Jednakowoż wielu spośród świątynnych kapłanów i wędrownych wieszczy czy kaznodziejów Pan Ognia, jest uosobieniem czystego zła, którym straszą pospolitą gawiedź. Stąd utarły się powiedzenia: "Niech cię Tartus pochłonie" lub "Piekielne męczarnie". Dlatego też wyznawcy nie cieszą się popularnością wśród zwykłych obywateli Orodlinu i raczej publicznie nie demonstrują swojej wiary. Były nawet przypadki kilku lokalnych pogromów, gdzie wymordowano wiernych, którzy pomimo tortur nie wyrzekli się swojej wiary – paląc ich na stosie. Mając te wydarzenia w pamięci, wyznawcy Tartusa często spotykają się na tajnych wiecach i zgromadzeniach przypominających loże masońskie, co daje dodatkowo negatywne wrażenie.

Mimo swojej złej i demonicznej sławy, w niektórych kręgach Pan Ognia cieszy się wielkim szacunkiem. I nie chodzi tutaj tylko o piromanów i czarodziejów – maniaków, ale o poważnych uczonych i magów, rzemieślników, a nawet całe plemiona. Napisano wiele interesujących traktatów odnośnie magii ognia i w każdym z nich centralne miejsce stanowił Tartus, który stał się idolem i patronem studiów nad tym żywiołem, zwłaszcza z zakresu wywoływań, kreowania ognistej materii i w końcu przywoływań. W swoim szczytowym momencie Pan Ognia był mistrzem nad mistrzami w posługiwaniu się ognistym żywiołem, co niewątpliwie zachwyca wielu uczonych w tej dziedzinie.

Co więcej Tartus bowiem poprzez swoją naturę potrafił naginać wolę wszelkich demonów zamieszkujących piekielne plany i otchłanie. Sztuka ta inspirowała wielu przywoływaczy, którzy studiowali i praktykowali magiczne portale, bramy i znaki łączące plan materialny z wyższymi planami.

Wielu spośród rzemieślników, zwłaszcza hutników i metalurgów, podczas swojej pracy wznosi modły o przychylność Pana Ognia, aby ich wyroby były jak największej jakości. Tartus słynął niegdyś z nagradzania swoich zwolenników, na których spływała łaska i błogosławieństwo. Uważane to było za niezwykły zaszczyt, albowiem nieczęsto Pan Ognia obłaskawiał zwykłych śmiertelników.

Niegdyś chodziły plotki, że jedno plemię elfów zostało na trwale namaszczone przez Władcę Piekieł. Zwano ich Tallamarami. Potrafili oni władać żywiołem ognia na podobieństwo swojego patrona, a także wytwarzać niezwykłe magiczne przedmioty. Jednak nikt do końca nie potwierdził istnienia tego szczepu. Niektórzy twierdzą, że ognista krew przemieszała się z krwią innych ras, co wzburzyło Tartusa na tyle, że zdradził i opuścił swój wybrany naród. Inni zaś uważają, że to jedynie bujda starych i zidiociałych bardów.

Tartus budzi duży respekt także wśród wielu wojowników. Widzą w Nim swojego patrona i bohatera. Każdy z nich emocjonuje się mitycznym opisami walk jakie stoczył Władca Piekieł, a tym bardziej pragnie dzierżyć tak doskonałą broń. Zdarzają się szkoły fechmistrzów, a nawet całe zakony, których członkowie udoskonalają swój wojenny kunszt z imieniem Tartusa na ustach.

Co by nie powiedzieć postać Tartusa jest jedną z bardziej kontrowersyjnych wśród całego panteonu czczonego w Królestwie Orodlinu. Opowieści o Panu Ognia są pełne sprzeczności i tajemnic, sięgających jeszcze czasów pradawnych, a przez to mało udokumentowanych. Wielu spośród tych, co zgłębiali sekrety Tartusa ginęło w niejasnych okolicznościach, jakby sam Władca Piekieł zazdrośnie strzegł swojej tożsamości.

Tartus obdarza błogosławieństwem do:

  • Walki bronią
  • Rzucania czarów
  • Hutnictwa
  • Inteligencji
  • Siły

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...