
Informacja prasowa
Szybkimi krokami zbliża się jubileusz 30-lecia „Nowej Fantastyki”. To już w październiku. Tyle lat płynięcia z nurtem, a czasem pod prąd światowych trendów i mód, tyle debiutów, odkryć, a także – cóż by to było za pismo, gdyby tego nie było – kilka wpadek. Tak, będzie co wspominać. Już jest.
I mogłoby się wydawać, że nastrój z tej okazji szampański. Że, jak mówi klasyk, serce wysoko. Niestety, trudno o większą, niczym niezakłóconą radość w obecnych okolicznościach. Trudno o bezrefleksyjne – a takie jest może najprzyjemniejsze – fetowanie własnego sukcesu, gdy dwa inne, naprawdę znakomite pisma skończyły działalność. A mówiąc mniej eufemistycznie: padły. Mowa o „Science Fiction, Fantasy i Horror” wydawanym przez Fabrykę Słów oraz „Fantasy & Science Fiction” wspieranym przez Powergraph.



















