Dziennik Sir Amiela

środa, 19 sierpnia 2009

Ten dziennik jest zapisem klęski. Mojej klęski.

W najprostszym sensie jest to bez wątpienia oczywiste. Jeśli czytasz ten tekst, stoisz prawdopodobnie nad moim ciałem, uśmierconym w podziemiach Krypty Krzyżowca. Być może, zanim umarłem, bogowie obdarzyli mnie możliwością spojrzenia na święty hełm, choć na to nie zasługuję. Muszę wierzyć, że rzeczywiście jesteś świętym rycerzem, podążającym moimi śladami w poszukiwaniu Relikwii Krzyżowca. To do ciebie, Rycerzu moich nadziei, kieruję te słowa. Niech zapis mej klęski pomoże ci uniknąć losu, który mnie spotkał.

Wiedz, że moje porażki nie ograniczają się do śmierci (która, na końcu długiego życia, ma małe znaczenie). Szczytne ideały Rycerzy Dziewięciorga, mówiące o służbie bogom, a nie ludziom, o oddaniu wyższym celom – oto moje prawdziwe porażki, które tu opiszę.

Skrzypienie mojego pióra jest jedynym dźwiękiem zakłócającym ciszę pustego opactwa, kiedy powoli przygotowuję się do ostatniej wyprawy w poszukiwaniu Hełmu Krzyżowca. Wiem, że szanse powodzenia są nikłe. Jestem już zbyt stary na takie zadanie. Powinno ono było spaść na barki kolejnego pokolenia Rycerzy Dziewięciorga, podczas gdy Sir Caius, Sir Berich i reszta z nas powinna zostać w domach i snuć opowieści o minionych dniach chwały. Jednakże nie ma kolejnego pokolenia. Sir Berich jest moim zawziętym wrogiem, a wszyscy moi pozostali towarzysze już nie żyją. Zostałem tylko ja – ostatni uparty Rycerz upadłego Zakonu.

Przez wiele lat winiłem Sir Bericha za rozwiązanie Zakonu, ale teraz, gdy moje lata dobiegają końca, nareszcie zrozumiałem, że sam byłem częścią tych tragicznych wydarzeń. Wierzę teraz, że nasiona naszego zniszczenia zasiano wcześnie, choć ich owoc długo dojrzewał. Nawet w pierwszych, ekscytujących dniach, kiedy z Sir Caiusem i Sir Torolfem poszukiwaliśmy kirysu, tkałem już wzór osobistej chwały. Kirys należał do mnie i choć znajdował się w Opactwie, ja zakładałem go do bitwy i przyjmowałem uznanie moich towarzyszy i ludu za jego odzyskanie. I w ten sposób się to potoczyło. Miecz i nagolenniki, odnalezione przez Sir Ericha, stały się jego osobistym uzbrojeniem, a rękawice należały do Sir Casimira. Dlaczego by nie? Czy święta broń powinna leżeć odłogiem, kiedy było tyle zła do zwyciężenia? A kto lepiej nadawał się do posługiwania się nimi niż rycerz, który odnajdując je dowiódł, że jest ich godzien. Tak właśnie sobie wmawialiśmy. Tak sobie powtarzałem, ale wszystko, co potem nastąpiło, wzięło się właśnie z tego.

Kiedy Sir Berich chciał zabrać swoje relikwie na wojnę, kto mógłby mu tego zabronić? Czy może ja, który uważałem kirys za wyłącznie mój? Sir Berich był w błędzie, ale to ja ten błąd pierwszy popełniłem i wina za kłótnie o Relikwie spoczywa na mnie, przywódcy i założycielu Rycerzy. To ja powinienem był być przykładem dla wszystkich, ale zamiast tego jako pierwszy przywłaszczyłem sobie jedną z nich.

Późniejsze czyny Sir Bericha niech osądzą inny. Ale niech będzie wiadome, że nie winię jego za rozwiązanie Zakonu. Jeśli by mnie zapytał, to właściwie bym mu powiedział. Ja i on to teraz wszystko, co pozostało z Rycerzy. Wszyscy inni umarli, a ja poświęciłem się odzyskaniu ich ciał i pochowaniu ich w Krypcie Opactwa, jak należy czynić w przypadku takich świętych wojowników. Jaka szkoda, że nie mieli przywódcy, na jakiego zasługiwali.

Teraz czas już, by wyruszyć na poszukiwanie Hełmu. Jeśli podążysz moimi śladami Rycerzu wiedz, że przynajmniej podziemia Opactwa pozostaną nienaruszone. Zapieczętowałem schody i jedynie mój pierścień może je otworzyć. Moi bracia będą spoczywali w spokoju, w towarzystwie Kirysu – jedynej relikwii pozostającej w posiadaniu Zakonu. Mówię to w nadziei i wierze, że choć został on oficjalnie rozwiązany, to pewnego dnia Zakon Rycerzy Dziewięciorga odrodzi się na nowo. Być może ty jesteś właśnie tym, który przywróci go do dawnej chwały. Jeśli tak jest, jedź do Opactwa w Zachodniej Kniei i użyj mojego pierścienia, by zejść do krypt. Tam znajdziesz Kirys i zdobędziesz go dla siebie, jeśli jesteś prawdziwym rycerzem.

Niech Dziewięcioro strzeże cię i prowadzi. Żegnaj

Sir Amiel

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...