
Lepiej w to uwierzcie. Jasne, kiedy pisze o tym taki stary zwyrol jak Tokar, który nawet jeśli zjadł zęby na informowaniu o branży elektronicznej rozrywki i widział już niejedno przez te wszystkie lata, to wciąż jest amatorem, więc można na jego zdanie machnąć ręką. Jednak w momencie, gdy analogiczną opinię wyraża jeden z analityków opiniotwórczego czasopisma "Forbes", to jak w tej znanej uniwersyteckiej anegdotce – nie jest dobrze.
Robi się jeszcze gorzej, gdy pod uwagę weźmiemy fakt, że ZeniMax Media nie szczędził grosza na stworzenie gry. W kuluarach mówi się, że cały proces produkcyjny "The Elder Scrolls Online" wyssał już ze skarbca potentata z Rockville ponad 200 milionów dolarów, a do premiery pozostało jeszcze trochę czasu. Skoro "The Old Republic", który posiadał niewiele niższy budżet (lecz równocześnie miał w podorędziu zdecydowanie większą bazę fanów i szczycił się bardzo pozytywną prasą), okazał się klapą, to wnioski raczej nasuwają się same.


















