szczury_wroclawia_szpital

Harry Potter i Magia Filmów

Jak co roku TVN emituje "Harry'ego Pottera". Ostatnio leciał "Zakon Feniksa" i jeśli ktoś go oglądał zamiast meczu reprezentacji, to źle na tym nie wyszedł. Jednak ja nie o tym.

hp

Z książek "Zakon Feniksa" jest najdłuższym – prawie 1000-stronicowym – tomem, a film długością ustępuje wszystkim innym ekranizacjom. Ma jednak niesamowicie ważny atut: najbardziej zwartą, emocjonującą fabułę. To się ogląda znakomicie w oderwaniu od powieści, w stosunku do której pocięto część wątków. Scenarzysta zachował problem przyjęcia do świadomości powrotu Voldemorta, w centrum akcji umieścił apodyktyczną nauczycielkę i postawił na tworzenie się więzów między młodymi bohaterami, wkrótce mającymi walczyć ze śmierciożercami. Mroczny, efektowny finał był częścią wielkiej konfrontacji. Nie można się nudzić.

Oczywiście to nadal w części zasługa książki, ale materiał tak przygotowano, że jest to mniej nowa przygoda podczas nauki magii, a bardziej walka z opinią publiczną i nauczycielem sadystą. Uwielbiam momenty nauki, proszę mnie źle nie zrozumieć, tylko że inaczej takie momenty odbiera się w książce, a inaczej w filmie, który musi mieć właściwe tempo i budować napięcie – tu "Zakon..." imponuje. Dlatego chciałbym zobaczyć kiedyś serial o Harrym Potterze, bo seriale rządzą się innymi prawami, odcinki umożliwiają zupełnie inne podejście do snucia historii.

Następny jest "Książę Półkrwi", czyli obok drugiej części "Fantastycznych zwierząt" najgorszy film w świecie Pottera. Za takie produkcje nie cierpię Yatesa jako twórcy. Całe magiczne uniwersum nagle jest wyzute z kolorów, jakieś takie szare, bure i ponure (wyczucie estetyki – po prostu żadne). Odwrotnie do scenariusza, który na siłę stara się być kolorowy – przeprowadza kolejne ataki na mrok wątkami typowymi dla nastolatkowych komediowych romansów. Chcecie oglądać głupie rozterki miłosne Rona? Proszę bardzo.

harry potter

Jak ważne są wątki miłosne w siedmioczęściowej serii? No moim zdaniem dość ważne, a i fani wciąż żyją fanfikami typu "Harry i Hermiona". Jeśli spojrzeć na filmy, dziwić się nie można, bo dobrze tworzyły przyjaźń z potencjałem na coś więcej między Potterem a Granger. Za to między Potterem a Ginny nie ma absolutnie nic poza toną żenady, w której "Książę Półkrwi" przebija sam siebie – najpierw żenuje sceną karmienia ciastkiem, potem wiązania butów. Potter zamienia się w dziecko? Nie wiadomo, skąd to zauroczenie siostrą przyjaciela, a i więcej czasu zdaje się mieć życie romansowe Rona, ogłupianego na każdym kroku, niż tytułowego bohatera.

harry potter

Jak możecie się domyślić, ja akurat nie oglądałem w telewizji "Zakonu...", bo włączyłem bez reklam "Księcia Półkrwi". Weryfikuję oceny poszczególnych części. "Kamień filozoficzny" i "Komnata Tajemnic" nadal zajmują zaszczytne miejsce w moim serduszku. Columbus miał rękę do magii i ona wcale nie jest taka dziecinna, Bazyliszek z powodzeniem robił za element jak z horroru, a same fabuły miały przyjemnie kryminalny charakter, zwłaszcza "Komnaty...". "Więzień..." może za bardzo zabierał bohaterów na świeże powietrze, ale odmówić mu uroku też nie mogę, nawet jeśli historię przeniesiono z pewnymi błędami (niedostateczne przedstawienie huncwotów). "Czara Ognia" miała parę złych rozwiązań (choćby ukazanie innych szkół magii), ustępowała poprzednim częściom, ale wciąż była w porządku produkcją. O "Zakonie..." pisałem i nawet ta zimna stylistyka, choć wyznaczająca inny kierunek niż pierwsze części, okazała się adekwatnym wyborem.

No i po tym wszystkim jest ten kompletnie nieudany "Książę...". Warto byłoby zmienić aktorkę od Ginny, którą zatrudniono jeszcze na samym początku filmowej serii, nie spodziewając się jej przyszłej roli – której Bonnie Wright bardzo trudno byłoby sprostać. Byłoby, bo fakt faktem, że nie scenariusz nie umożliwił jej pokazania przebojowej Weasley – od początku do końca filmy przedstawiały dziewczynę cień, fankę Pottera, która uznała, że fajnie byłoby mieć wybrańca za chłopaka. Warto byłoby też zmienić reżysera i nie wracać do Steve'a Klovesa. "Insygnia Śmierci" może są lepsze, jeszcze to sobie zweryfikuję, pamiętam tylko, że "Część 1" była dynamiczna i oglądało się ją całkiem dobrze, ale stylistyka... Cóż, idziemy w ponure klimaty. Tak jakby ponury obraz był konieczny, żeby pokazać coś mrocznego. Otóż nie.

harry potter

Z "Księciem Półkrwi" bić się mogą jedynie "Fantastyczne zwierzęta 2". Fabuła jest chaotyczna, pełna przypadkowych spotkań i cała wydaje się przydługim wstępem. Brnie jeszcze w liczne związki postaci z "Harrym Potterem", co jest domeną fanfików – nagromadzić punkty wspólne, żeby wzbudzić ekscytację. Rowling zagubiła się we własnym scenariuszu, nie było napięcia, nie było jakieś mocnej kulminacji, ot krążenie po Paryżu. Jeśli istnieje jakiś poradnik pisania scenariuszy, to Brytyjka naruszyła jego podstawowe zasady. Do tego jak w telenoweli buduje zwroty akcji na relacjach rodzinnych. Reżyserka bylejakość Yatesa – wszędzie CGI! – przypieczętowała słabość filmu.

harry potter

Filmowe losy można powiązać ze światem literackim. Finał "Harry'ego Pottera" został napisany nie najlepiej – pomijam, że dla mnie zawsze Harry powinien być z Hermioną, jest nazbyt "happy", a imiona dzieci protagonisty to czyste kuriozum. Uniwersum później nie doczekało się żadnego filmowego czy literackiego rozwinięcia, a nawet zaliczyło klopsa w postaci "Przeklętego Dziecka", które Rowling uznaje za kanon. Błagam, niech nikt tego nie ekranizuje, to już zupełnie przypomina fanfik i to najgorszy z najgorszych – z kiczowatą uczuciowością, karykaturami naszych bohaterów i rażącą infantylnością (wiara w jedyną miłość itp.). Nie sposób tego czytać bez zażenowania.

Chciałbym, żeby Rowling już dała spokój światu "Harry'ego Pottera". Żeby nie było więcej "Fantastycznych zwierząt", choć jedynkę wspominam całkiem mile. Żeby to uniwersum mogło podążyć w nowym kierunku – może czas na rejony filmów dla starszych? Czegoś na poważnie, mrocznego nie z powodu sraczkowatego flirtu zdjęć, ale dlatego, że scenarzysta celuje w inną widownię i nie podąża za schematami jak Rowling naśladująca samą siebie.

Porzućmy kanon albo rozwalmy słodkie zakończenie. Harry Potter w rodzinnym gniazdku. Pojawia się nowy wróg, który morduje całą rodzinę bohatera i jego samego wrabia w zbrodnię. Czy słynny Potter oszalał? – pytają media. Jak przeżyje drugą tragedię w swoim życiu? Czy przyjaciele uwierzą w jego niewinność? To mogłaby być z jednej strony sentymentalna przebieżka po znajomych, z drugiej – ze świadomością, że to nie zawsze ci sami ludzie, bo np. Luna odlatuje w psychodeliczne klimaty za sprawą odurzających środków, a Ron kolejny raz odwraca się od kumpla... Do tego zaczynają ginąć inni i trwa walka z czasem, żeby dopaść mordercę, zanim dojdzie do następnych ofiar. Gorzkie zakończenie – złapany popełnia samobójstwo. Szaleniec, z uśmiechem na ustach, świadomy, że narobił już wystarczająco złego. Nie popłuczyny po Voldemorcie, lecz czarodziejski Joker.

harry potter

Byłby to jakiś pomysł na nowy gatunek w uniwersum czarodziejów – krwawy thriller i kryminał w jednym. Finalnie można byłoby skosić wiele postaci, a na koniec zostawić wśród żywych... tak, Harry'ego i Hermionę, którzy po całej sprawie szukają wytchnienia w Hogwarcie jako nauczyciele. Końcowe sceny byłyby przejściem po szkole, ostatnie ujęcie – Harry i Hermiona idący korytarzem, trzymający się za ręce, gra muzyka Williamsa – "Prologue". No dobra, to tylko moja koncepcja na inny rodzaj filmów i wymarzone zwieńczenie serii.

Niemniej przygodowo-familijne filmy ze świata "Harry'ego Pottera" to już żerowanie na dawnej magii – w większości utraconej. Kreatywność, ambicja, rozwój? Nie ten adres, a szkoda, bo tendencje u konkurencji są inne. Dlaczego nie wziąć przykładu z superbohaterskiego nurtu, który stawia na zróżnicowanie widoczne tak filmach, jak serialach?

Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
Gość_Diego* ·
Trzy pierwsze części filmów no i może jeszcze czwarta część to moje dzieciństwo,a w późniejszych częściach moim zdaniem klimat Hogwartu już znikł w sumie to od czwartej części te filmy to już są takie bardziej dla starszych nastolatków.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...