Dawno, dawno temu – Sezon 2

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski środa, 5 sierpnia 2015
dawno, dawno temu

Początki często bywają najtrudniejsze – widzowie powinni dobrze o tym wiedzieć, bo sytuacji, gdy serial dopiero z czasem zaczyna wciągać, było bardzo wiele. Wciąż pamiętam beznadziejny pilot „Constantine'a”, który pewnie miał swój udział w anulowaniu produkcji. Kojarzycie jeszcze czerwcowy hit Netflixa od rodzeństwa Wachowskich – „Sense8”? Jego rozpoczęcie także nie należało do najlepszych, szczególnie z uwagi na kontrowersyjną i odważną treść, ale następne epizody cechowały się tendencją zwyżkową. Na szczęście „Dawno, dawno temu” nie musiał borykać się z podobnymi problemami – mogłoby się to skończyć źle, ponieważ rok emisji pierwszego sezonu (2011) był okresem licznych kasacji. Koniec końców, obowiązkowo zamówiono drugą serię (potem także kolejne trzy).

dawno, dawno temudawno, dawno temu

Najpierw muszę pochwalić konsekwencję scenarzystów, którzy nie rozwadniają akcji, więc po przełomowym dla mieszkańców Storybrooke finale, ta wcale nie zwalnia. Od razu oglądamy konsekwencje złamania klątwy, a bohaterom powraca pamięć, co prowadzi do nowych pytań (czy będą chcieli się zemścić? Czy powrócą do domu?). Jednocześnie napotykamy kolejne tajemnice, zaś twórcy skutecznie przyciągają uwagę świeżymi pomysłami na rozkręcenie fabuły. Podoba mi się szczególnie jedno – żonglowanie wątkami zazwyczaj kończy się tym, że zdarzają się ciekawsze oraz nudniejsze, do tego niektóre kończą się bezczelnym cliffhangerem tylko po to, aby w następnym odcinku przenieść akcję w zupełnie inne miejsce, tak jest np. z „Grą o tron” – lecz nie z „Dawno, dawno temu”. Produkcja ABC trzyma równy poziom, oczywiście raczy niespodziewanymi zwrotami wydarzeń, czasami zbacza z głównego kursu, aby pokazać losy pobocznej postaci, jednak tutaj cała treść jest piekielnie interesująca. Bez żadnych wyjątków, w przeciwieństwie do pierwszego sezonu (tam niechlubnie zapisały się perypetie Śnieżki i Księcia z Bajki).

dawno, dawno temu

Chociaż postacie odzyskały pamięć, nie zmieniła się formuła zabawy: nadal epizody składają się z obecnych wydarzeń i retrospekcji. Wydawałoby się, że poznaliśmy już przeszłość większości bohaterów i twórcy nie będą mieli w tym zakresie nic do zaoferowania, jednak i tutaj mile zaskakują. W dalszym ciągu odkrywamy koleje losów Rumpelstiltskina, Złej Królowej czy Czerwonego Kapturka. Wbrew oczekiwaniom, ci nie zdradzili jeszcze wszystkiego o sobie. Do nich dołączają nowe postacie – odkrywamy dzieje protagonistki, Emmy, zanim trafiła do Storybrooke, oraz dawno, dawno temu enigmatycznego doktora. Twórcy wcale nie zmienili swojego podejścia – czerpią inspirację z wielu fantastycznych tytułów, lecz ich wersje poszczególnych opowieści znacznie różnią się od pierwowzorów. Dzięki temu oglądanie serialu staje się jeszcze bardziej atrakcyjne.

Niestety „Dawno, dawno temu”, chociaż przyznaję: nie mogłem się od niego oderwać, posiada liczne niedociągnięcia. Nie wpływają bardzo negatywnie na odbiór, ale budzą mój stanowczy sprzeciw. Mam wrażenie, że scenarzyści czasem nie zastanowili się nad rozwojem wydarzeń bądź nie potrafili go logicznie wyjaśnić. Trudno nie złapać się za głowę, gdy najpierw twórcy zwracają uwagę na doskonały słuch i węch wilkołaków, skoro potem doświadczone istoty tego rodzaju zostają zaskoczone atakiem ciężkozbrojnych przeciwników. Jestem pewien, że człowiek w takim pancerzu musi się pocić i robić mnóstwo hałasu, czyli nie ma możliwości, żeby zdołał podejść tak trudnych rywali. Innym przykładem są ogry, tyle szumu, trzeba uciekać, bo śmierć pewna – tymczasem jeden strzał w oko i po sprawie. dawno, dawno temu Albo Śpiąca Królewna ze swoim sztylecikiem oraz morderczą miną – cud, nie skaleczyła się nim, a poza tym podobnie jak cicho stąpający rycerze poświadczyła o nadzwyczajnych skrytobójczych zdolnościach. Może zdobyła je we śnie? Nie mogę nie wspomnieć również o widmach, które mocami i wyglądem przypominają... dementorów z „Harry'ego Pottera”.

Pochwalić muszę kreacje dwóch nowych antagonistów, z których tożsamość pierwszego stanowi przyjemną niespodziankę, a drugim jest słynny pirat z „Piotrusia Pana”, czyli Kapitan Hak (Colin O'Donoghue). Tu również zaszły spore modyfikacje, a sama postać Haka zasługuje na niemałe uznanie. Sytuacja prawie identyczna jak z Reginą: na początku Kapitan wydaje się być przeciętnym złym charakterem, którego pobudki są dla nas oczywiste. Może podobać się jego profesja (kto nie lubi piratów?) oraz skłonność do oszukiwania i zdradzania swoich sprzymierzeńców, czym nieźle miesza w historii. Jednak kilka odcinków zmienia jego postrzeganie – staje się wielowymiarową postacią, która nie jest jednoznacznie negatywna, zajmując miejsce obok równie wspaniałej Złej Królowej oraz Rumpelstiltskina.

dawno, dawno temu

Mniej zachwycające przeniesienie do serialu zaliczyła Mulan (Jamie Chung). Animacja Disneya niewątpliwie należy do kultowych i dało się z niej wiele wyciągnąć, dlatego rozczarowanie jest naprawdę dotkliwe. Bohaterka chińskiej legendy w „Dawno, dawno temu” to pewna siebie wojowniczka, która ma jeden cel: ochronę konkretnych postaci (szczególnie Aurory). Na bezbarwnej, pozbawionej jakichkolwiek ciekawych rysów osobowości się nie kończy, ponieważ Mulan wielokrotnie zachowuje się idiotycznie. Oczywiście dziewczyna chce dobrze, lecz dlaczego musi to oznaczać bezmyślne parcie do przodu, nawet kiedy pozostali tłumaczą jej, że warto przemyśleć następne kroki?

dawno, dawno temu

Ponarzekałem? Raczej tak, ale mimo paru spapranych rzeczy, drugi sezon „Dawno, dawno temu” oferuje lepszą rozrywkę niż pierwszy. Nie zawiera zapychaczy, sprawnie prowadzi akcję, prawie każdym wątkiem zdobywając zainteresowanie. Retrospekcje wciąż świetnie korespondują z aktualnym biegiem wydarzeń, uzupełniając kreacje bohaterów i wprowadzając do historii istotne informacje. Wielbiciele fantastycznych przygód koniecznie powinni zainteresować się produkcją stacji ABC – ta znowu udowodniła, że warto poświęcić jej swój czas. Ahoj!

Recenzja Sezonu 1

Recenzja Sezonu 3

Recenzja Sezonu 4

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników 8 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...