riese
Tłusty Czwartek

Tłusty Czwartek #92 – Pływanie i skwar

Dodał: , · Komentarzy: 4

Matko kochana, jaki gorąc! Człowiek wskoczyłby tylko do wody i siedział cały dzień. Ja nawet siły na pisanie tego newsa za bardzo nie mam, a wiatraczek oczywiście się zepsuł... A idźcie do boru z tą technologią!

pool guinea pig

Lubicie morze? Ja nie lubię. Za dużo otwartej przestrzeni, za dużo! W ogóle nie lubię miejsc, w których nie widać jakiegoś określonego końca. Jak się patrzy na morze to tak się ciągnie i ciągnie... i jestem pewna, że tam gdzieś na końcu spada się tak, jak to pokazali w Piratach z Karaibów. Święta Matka świnek morskich niech ma w opiece wszystkich tych aktorów, którzy poświęcili życie, żeby udowodnić niewierzącym, że tak jest!

Tłusty Czwartek

Tłusty Czwartek #90 – Kondolencje

Dodał: , · Komentarzy: 0

Dzisiejsze wydanie Tłustych Czwartków będzie krótkie. Tak krótkie, jak moje przerwy na posiłki podczas nauki. Nie otacza mnie góra pustych puszek po Red Bullu ani też opakowań po kawie czy czekoladzie. Nie, moją strategią jest owsianka. Powiedzieli mi, że wspomaga działanie mózgu... No to posilam się tą bezsmakową papką mając nadzieję, że wspomoże mi proces wsysania wiedzy na parę marnych dni przed egzaminem. I wiecie co? Nie mogę doczekać się ostatniego dnia egzaminów. Mam zamiar kupić sobie wielkiego hamburgera wypchanego mięsem martwej krowy.

Nie ma to jak sesja.

Tlusty czwartek
Tłusty Czwartek
Tlusty czwartek

Dwa tygodnie. Czternaście dni. Tyle godzin, ile moje zdolności matematyczne nie dadzą rady zliczyć. Jeśli pamiętacie ostatnie wydanie Tłustych Czwartków, to zdajecie sobie sprawę z tego, że w końcu powierzono mi odpowiedzialność za przeprowadzenie sesji dla członków redakcji. Tuż przed rozpoczęciem rozgrywki, po tym jak delikatnie wytłumaczyliśmy Courunowi, że drowy nie mają raczej miejsca w świecie latających krów, dosłyszeliśmy dziwne szmery dochodzące z piętra nad nami...

Tłusty Czwartek

Ach, tak! Nadszedł w końcu ten długo wyczekiwany dzień! To właśnie dziś (dwa tygodnie temu znaczy się), pozwolono mi na sprawdzenie moich możliwości jako Mistrza Gry! To znaczy, pięciu szczęśliwców z redakcji zostało wylosowanych do wzięcia udziału w przygotowanej przeze mnie sesji! Droga to była ciężka i przygotowań było nie zmiara, ale w końcu udało się wykreować idealne rozpoczęcie rozgrywki. A było to tak...

Tlusty czwartek
Tłusty Czwartek

Tłusty Czwartek #87 – Uciekinier

Dodał: , · Komentarzy: 0

"Drodzy fani, wielbiciele i zwyczajni, przeciętni czytelnicy GameExe. Ktoś wpadł na mój trop... Wiedzą (albo przynajmniej podejrzewają), że spalona mikrofalówka to moja sprawa. Chodzą słuchy, że przebrała się moja miarka... Jak dla mnie to raczej przepalił bezpiecznik, ale mniejsza. W każdym razie, muszę uciekać i wysyłam do Was tą wiadomość przez jednego z moich włochatych agentów. Przed ucieczką udało mi się jednak zorganizować dostawę nowego towaru. Po szczegóły udajcie się do jednego z podanych: Wiktula, Medivha, Strażnika, albo 'tego strasznego' (no wiecie, tego drowa)."

Tlusty czwartek
Tłusty Czwartek

Chciałabym dzisiaj wszystkich ostrzec. Przed czym? Przed roztargnieniem i, u niektórych, wrodzonym talentem do zbyt głębokiego zagłębiania się w swoje myśli. Właśnie to doprowadziło dzisiaj do tego, że moja mikrofalówka stanęła w płomieniach. Jak? Ano tak, że szykując na śniadanie owe płatki z polewą jogurtową, o których Wam wspominałam ostatnim razem, zapomniałam zalać mlekiem przed włożeniem do mikrofalówki. Następnie opuściłam kuchnię i poszłam pobawić się z kolejnym potencjalnie-pożaro-tworzącym obiektem – żelazkiem. Dziwne, że szybciej wyczarowałam ogień z mikrofalówki niż z żelazka (zawsze myślałam, że do nieprzeciętnego używania tego drugiego mam talent). Tym razem udało mi się nie zostawić dodatkowych wzorków na koszuli i, pewnie ktoś z Was mi nie uwierzy, ale nie zapomniałam odłączyć żelazka z gniazdka, gdy w panice biegłam do kuchni skąd zaczął dochodzić dym. Oczywiście, zmysłu węchu jestem kompletnie pozbawiona, bo poczułam smród palonego plastiku dopiero, gdy w kuchni było zupełnie czarno od dymu. Są pewne rzeczy, do których niektórzy z nas nie mają talentu i powinni się od nich trzymać z daleka. W moim przypadku są to niestety rzeczy raczej codziennego użytku, a jakoś nikt z otoczenia (choć staram się im wmówić, że to dla ich własnego bezpieczeństwa) nie chce dobrowolnie wykonywać za mnie tych czynności. Ech, mówię Wam...

Tlusty czwartek
Tłusty Czwartek

Tłusty Czwartek #85 – Jogurty

Dodał: , · Komentarzy: 6

Jestem uzależniona od mleka. Przyznaję się otwarcie i wszędzie, że jestem. Wiem, że ludzi z problemami mojego typu jest więcej, więc postanowiłam podzielić się z Wami kolejną odkrytą przeze mnie rewelacją: jogurtowymi płatkami śniadaniowymi.

Tak, dokładnie. Płatki śniadaniowe pokryte jogurtową polewą. Bo widzicie, u mnie to jest tak, że rano staram się zjeść zawsze śniadanie ("staram" tłumacząc na "nie opuszczę tego budynku dopóki czegoś nie pożrę"). No więc, kierując się wszystkimi reklamami w telewizji, radiu oraz internecie i najnowszymi wynikami badań, staram się zjeść rano na owe śniadanie coś zdrowego. No wiecie, żeby dłużej żyć i takie tam badziewia. Spośród zapasów pożywienia ulokowanych w kuchni dużego wyboru "zdrowych produktów" nie ma, więc wybór zawsze pada na mleko albo coś zawierającego mleko – taki jogurt na przykład.

Swoją drogą, że moja obsesja z mlekiem zrodziła się z czystego lenistwa – taki jogurt czy płatki śniadaniowe żadnego procesu przygotowawczego przed spożyciem nie potrzebują, co daje mi dodatkowe 10 do 15 minut bezmyślnego gapienia się w okno i usiłowania zestrzelenia słońca wzrokiem. Poza tym, wielkość i skomplikowany układ dzisiejszych supermarketów przeraża mnie na tyle, że trzymam się z daleka od ich nieodkrytych czeluści i znajdując się w jednym z nich zawsze kieruję się do jednej jedynej sekcji – szczęście moje, że płatki śniadaniowe trzymają blisko mleka. I tak czasami rzucam za siebie okruchy chleba, żeby wiedzieć jak się z tego labiryntu potem wydostać.

Tlusty czwartek
Tłusty Czwartek

Witam szanowne państwo w kolejnym wydaniu moich życiowych mądrości. Jak zwykle, będzie to kompletny zbiór bzdur, które kompletnie w niczym Wam życiowo nie pomogą. No, może jedynie pomogą Wam docenić swój aktualny, podejrzewam, że jeszcze zdrowy, stan psychiczny i porównać go z moim totalnie spaczonym i przesiąkniętym psychotropami. Tak mili państwo, w redakcji nie da się inaczej przetrwać, a leki bez recepty pomagają tylko w lżejszych przypadkach.

Dzisiaj porozmawiamy sobie o filmach Disneya. Tak, o filmach Disneya. Chciałabym otóż wszystkim oświadczyć, i mam nadzieję, że jakiś przedstawiciel Disneya to przeczyta, że ich produkcje filmowe zrujnowały mi życie. No, może nie zrujnowały tak do końca, ale przynajmniej poszerzyły listę moich, już i tak niezwykle rozwiniętych, fobii. Weźmy na przykład taką Calineczkę. Zawsze bałam się tego filmu. Pytacie czemu? Pomyślcie sobie tylko... Przecież ten film nie przedstawia historii miniaturowego człowieczka, ale ma w zamiarze zwrócenia waszej uwagi na to jak maleńcy i tak właściwie nic nie znaczący jesteście w tej wielkiej galaktyce (gram za dużo w Mass Effect ostatnio)!

Tlusty czwartek
Tłusty Czwartek

Lubię dni, w których uzasadnione jest pełne lenistwo i "dozwolone jest objadanie się" (cytując Wikipedię, żeby nie było, że tylko ja Was do tego namawiam). Pisząc newsa na zeszłoroczny Tłusty Czwartek (tak, tak już od ponad roku nawiedzam Was co tydzień, mniej lub bardziej regularnie), namawiałam Was tylko do obżarstwa. W tym roku nie będzie inaczej, ale chciałam Was też przestrzec. Przed czym? Przed pączkami oczywiście.

Tlusty czwartek
Tłusty Czwartek

Tłusty Czwartek #82 – NIE ewolucji!

Dodał: , · Komentarzy: 1

Wczoraj wyniosłam w końcu śmieci. Tak proszę państwa, po półtora miesięcznej walce wewnętrznej ze swoim lenistwem, wyrzuciłam w końcu przepchany worek śmieci. Długo się dziwiłam, że nic z niego nie wylazło. Z jednej strony cieszę się, że tak nie było i nigdzie nie zalęgły się mrówy, ale z drugiej strony naprawdę się dziwie.

Czytam aktualnie Metro 2033 i, gorąco wszystkim ową książkę polecając, dochodzę do wniosku, że ewolucja nie opiera się tylko na zwykłej... ewolucji. To znaczy, rozwój komórek i bodźce środowiskowe nie są jedynymi rzeczami, jakie wpływają na ewolucję, a nawet śmiem twierdzić, że mają na nią jeszcze mniejszy wpływ niż sądzimy. Tu chodzi też o uczucia, zapamiętajcie jedno: lubię pomidory. Nie wierzycie mi? Otóż wyjaśnię wam o co mi chodzi.

Tlusty czwartek
Wczytywanie...