viron-wyrocznia
The Elder Scrolls Online

Nowości w TES Online

Dodał: Wolvertino, poniedziałek, 21 lipca 2014 · Komentarzy: 0

Studio ZeniMax Online, twórcy gry "The Elder Scrolls Online", podczas imprezy QuakeCon zaprezentowali innowacje, które pojawią się w ich produkcji. Mamy tu nowe lokalizacje, zbroje oraz systemy Justice i Champion.

tes online

Użytkownik Youtube, Dulfe, opublikował filmiki ukazujące wszelkie nowości z TES Online. Jeśli jesteście nimi zainteresowani - zajrzyjcie do rozwinięcia newsa.

O serii "The Elder Scrolls" da się napisać wiele. Można ją bezgranicznie i fanatycznie wielbić, spędzając długie godziny na podróżowaniu po cesarskich prowincjach. Można psioczyć na jej rozliczne mankamenty oraz narzekać na coraz większe głupotki fabularne. W końcu, można przerazić się jej ogromem tak wielce, że próby zakosztowania fantastycznej atmosfery Tamriel zawsze kończą się smutnym fiaskiem. Jest jednak coś, co łączy wszystkich graczy - umiłowanie do ścieżki muzycznej z sagi.

the elder scrolls online

Podobnie jest w przypadku sieciowej wersji "Prastarych Zwojów". Społeczność ponownie podzieliła się na zagorzałych miłośników i zajadłych malkontentów, a chyba jedyną rzeczą, którą ich jedna jest właśnie piękna muzyka. Nic dziwnego, koniec końców od wielu wieków łagodzi ona obyczaje.

Zatem, strudzeni wędrowcy, schowajcie swoje miecze do pochew. Usiądźcie wygodnie przy wspólnej ławie, chwyćcie dzban przedniego cyrodiilskiego wina i wsłuchajcie się w pieśń bardki.

Ilustracja muzyczna

La-la-la...

Pamiętam - była zima, śnieg zacinał że aż miło, gdy BioWare wypuściło swego "STWORA"

Pamiętam - fala zgonów, atak serca, bo to wyszło aż za dolców 100 milionów!

A teraz - śniegu ni ma, a downloader się zacina, kiedy Hassan ściąga "TESO" ledwie wczoraj

A teraz - są wrażenia z "Elder Scrollsów" odpalenia w trybie Online!

I Hassan wszystko zmienia, mówiąc jak za 200 koła gra wygląda!
teso

Chcecie dowiedzieć się, jak wygląda i co jest warta najdroższa gra w historii wszechświata? Hassan już wie. I powie.

Chłopcy z ZeniMaxu poczynają sobie coraz śmielej i rozgrzewają kampanię marketingową "The Elder Scrolls Online" do czerwoności. Zaczynam myśleć, że obecna aura za oknem jest skomplikowaną akcją reklamową, która ma zachęcić graczy do dołączenia do Paktu Ebonheart, upodobniając Polskę do ojczyzny Nordów. Powoli boję się otworzyć lodówkę, bo całkiem możliwe, że wyskoczy z niej plugawy Molag Bal, pragnący skorumpować mój (i tak już do cna spaczony) umysł.

the elder scrolls online

Okey, to co dzisiaj serwują kelnerzy z Rockville? Smaczny gulasz z efektownego filmowego zwiastuna, a zaraz później ziemniaczki z pieca podlane słodko-kwaśnym sosem z wymagań sprzętowych. Mniam!

Studio ZeniMax Online stara się nie zwracać uwagi na sceptycyzm całej branży związany z rychłą premierą "The Elder Scrolls Online" i zamiast ciąć koszta marketingu, kontynuuje strategię reklamy po królewsku. Kto ich tam wie, może w tym szaleństwie jest metoda, bo gdybym nie wiedział mniej więcej z czym się tę produkcję je, to zapewne byłbym teraz nieźle zakręcony na jej punkcie. Generalnie nie bez kozery spółka ZeniMax (do której należy także Bethesda) jest postrzegana jako mistrzowie hype'u.

the elder scrolls online

Tak czy owak, chłopcy z Rockville nie próżnują i systematycznie podgrzewają atmosferę przed wielkim startem, który będzie miał miejsce 4 kwietnia. Jeżeli ktoś pragnie poczuć się już teraz jak prawdziwy cesarz Tamriel i zapełnić swoją nerdowską półeczkę kolejnymi przaśnymi gadżetami, to z pewnością zwróci uwagę na limitowaną edycję kolekcjonerską, jaką twórcy przygotowali dla wszystkich miłośników serii.

Ze specjalną edycją wiąże się jednak jeden poważny mankament, w szczególności dla tych graczy, którzy lubią sobie pogrywać rasą Cesarskich. Jeżeli masz zamiar wcielić się w skórę rodowitego mieszkańca Cyrodiil, musisz dołożyć do swojej listy wydatków przynajmniej dodatkową stówkę. Brzmi jak ponury żart? Takie są fakty.

Choć opiniotwórcze magazyny jawią ją jako największą katastrofę 2014 roku, natomiast sami gracze podchodzą do niej z wyczuwalnym chłodem oraz zdrowym sceptycyzmem, to trzeba szczerze przyznać, że studio ZeniMax nie szczędzi grosza na "The Elder Scrolls Online". W kuluarach mówi się o budżecie rzędu 200 milionów dolarów, co siłą rzeczy daje ogromne pole do popisu względem odpowiedniego doszlifowania poszczególnych aspektów gry. Doskonałym przykładem jest niewątpliwie kwestia voice-actingu, albowiem twórcy przyszykowali nam absolutnie profesjonalną obsadę.

the elder scrolls online, kate backinsale

Podczas naszych rozlicznych wędrówek po kontynencie Tamriel, będziemy mieli okazję usłyszeć, ociekające brytyjską flegmą, głosy Johna Cleese, Kate Beckinsale, Michaela Gambona, Billy'ego Nighy, Alfreda Moliny czy Malcolma McDowella. To tylko główne role, w sprawie dubbingu postaci drugoplanowych jest równie wybitnie - począwszy od znanych i lubianych aktorów pokroju Petera Stormare, a skończywszy na ludziach, którzy zjedli zęby w tej branży jak Jennifer Hale.

Lepiej w to uwierzcie. Jasne, kiedy pisze o tym taki stary zwyrol jak Tokar, który nawet jeśli zjadł zęby na informowaniu o branży elektronicznej rozrywki i widział już niejedno przez te wszystkie lata, to wciąż jest amatorem, więc można na jego zdanie machnąć ręką. Jednak w momencie, gdy analogiczną opinię wyraża jeden z analityków opiniotwórczego czasopisma "Forbes", to jak w tej znanej uniwersyteckiej anegdotce - nie jest dobrze.

the elder scrolls online

Robi się jeszcze gorzej, gdy pod uwagę weźmiemy fakt, że ZeniMax Media nie szczędził grosza na stworzenie gry. W kuluarach mówi się, że cały proces produkcyjny "The Elder Scrolls Online" wyssał już ze skarbca potentata z Rockville ponad 200 milionów dolarów, a do premiery pozostało jeszcze trochę czasu. Skoro "The Old Republic", który posiadał niewiele niższy budżet (lecz równocześnie miał w podorędziu zdecydowanie większą bazę fanów i szczycił się bardzo pozytywną prasą), okazał się klapą, to wnioski raczej nasuwają się same.

Czy sam intrygujący świat wystarczy do wykazania płynności finansowej i wykrojenia własnego kawałka toru na kapryśnym rynku MMORPG? Przekonamy się już niedługo, bo 4 kwietnia 2014 roku, kiedy to na komputery osobiste i Maci zawita "The Elder Scrolls Online". Nie oszukujmy się, produkcja ZeniMax Media od pierwszych zapowiedzi nie błyszczała inwencją i nie powalała nowinkami, a główny nacisk postawiono na zabawę oraz eksplorację Tamriel.

the elder scrolls online

Jasne, nie jest to zła droga, ale do tego mięsiwa warto dorzucić kilka ziemniaczków, jakąś fikuśną sałateczkę i dobre sosiwo. Samo pieczyste na talerzu, choćby nie wiem jak smaczne, wygląda dość biednie. Przekonać możecie się o tym oglądając najświeższy zwiastun gry.

Jak zapewne dobrze wiecie, dzięki "The Elder Scrolls Online" po wielu latach nabożnego oczekiwania, będziemy mogli odwiedzić większość interesujących nas zakątków Tamriel. Kontynentu pełnego różnorodności, tajemnic i bezkresnego piękna, na którego widok zapiera dech w piersiach a czasem mrozi się krew w żyłach. Miejsca dotąd otwarte jedynie dla wyobraźni, dzięki opowieściom zawartym na kartach wielu książek, jakie mogliśmy znaleźć podczas naszych wcześniejszych podróży, w końcu będą dostępne dla zmysłu wzroku. Co prawda nie w stylu, jaki oczekiwaliśmy... z innym klimatem... bez fajerwerków graficznych i wymuskania znanego z sagi... na chwilę obecną tytuł trochę zasysa i wieje nudą... no, ale zawsze!

tamriel, the elder scrolls online

Okeeeeey... może to nie jest taki świetny pomysł.

Uniwersum "Elder Scrolls" to jedno z bardziej przeze mnie lubianych i szanowanych. Z tym większym niepokojem śledzę wieści o przeniesieniu tej historii w jeszcze bardziej gargantuiczny niż zwykle wymiar i rozmiar. Różnie to bywa z łączeniem makrobiznesu MMO z dobrą, złożoną, soczystą fabułą. Wierzę jednak, że Bethesda podchodzi do sprawy z głową, dlatego kolejny news, dotyczący tworzenia postaci w "The Elder Scrolls Online", wzbudził moje zainteresowanie.

s
Wczytywanie...