szczury_wroclawia_szpital

Tłusty Czwartek #97 – Ten pierwszy raz...

Zastanawialiście się kiedyś, kim był ten geniusz, który po raz pierwszy wydoił krowę? Nie? No ej, serio. Komu to wpadło do głowy? I jak dawno temu to było? I... w jaki sposób się to stało? Nie udawajcie już takich świętych i niewinnych, na pewno się nad tym zastanawialiście. Chociaż raz!

Tlusty czwartek

Spokojnie mogę jeszcze zrozumieć to, że komuś do głowy wpadło podkradnięcie kurze jaj. No jasne, spoko. Siedział i obserwował, że z takiej skorupy po wysiadywaniu wychodzą malutkie, jednak później z rożna, żółte kuleczki puchu. Doszedł na pewno do wniosku, że bez wysiadywania te jaja też się do czegoś nadają. Albo, że takiego konia z wielkim grzbietem, z idealnym zagłębieniem na czyjeś dupsko, można dosiąść. Albo jeszcze, że z takiego skubiącego trawę królika byłaby bardzo ciepła czapka na zimę... Wszystko to rozumiem. A nawet więcej! Jestem to w jakimś tam stanie pojąć! Ale jak ktoś, do cholerci ciemnej, wpadł na to, że krowę można wydoić?

Może ten Pierwszy Dojarz, został obdarzony we śnie jakąś wizją? Gonił te krowy po polu czy, nieco podobnie do mnie, czaił się jednak za kamieniami i wyskakiwał znienacka? Swoją drogą, żadna z podanych wyżej metod nie prowadzi do uszczerbku na zdrowiu krowy, ale na waszym na pewno. Sprawdzone i (nie)polecone.

Poniżej reklama mleka Cravendale, która doprowadziła do tych moich głębokich przemyśleń. Wstyd powinno temu panu w reklamie w ogóle być, że z pół litra mleka wylał na ziemię tak bezceremonialnie stawiając to wiadro. Mimo wszystko to chyba jedna z najlepszych reklam, jakie kiedykolwiek widziałam. Piękne krowy, co nie?

A teraz... Wiem, że piszę to wszystko w jakimś celu... Tylko co to było? Ach tak, wiem już! Moi nowo przyjęci studenci na kurs dojenia, napisali dziś po obiadku (na który serwowana była zupa mleczna z grubym kożuchem) parę artykułów. Tak, jak na obozach dla dzieci, uczestnicy rysują obrazki, tak u nas w redakcji podczas kursów doszkalających zawodowo, dla relaksu się... pracuje.

No. To Wy się tam cieszcie tym, co Wam dano, a ja porywam Couruna, Holdena, Strażnika i Lionela z powrotem do dojenia. Nie ma, że ręce bolą! Doić lenie!

Komentarze

0
·
Bleee... ciepłe mleko w zupie jest ohydne.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...