Dredd 3D – recenzja!

dredd 3d, dredd, sędzia dredd

Aż chciałoby się rzec: YOU BETRAYED THE LAW! Większość starszych wyjadaczy fantastyki zapewne kojarzy kultowy film z Sylvestrem Stallonem krzyczącym o prawie. A właściwie o PRAWIE! I jak to bywa w teraźniejszej kinematografii – również ten klasyk doczekał się swoistego remake'u i odświeżenia dzięki najnowszym osiągnięciom technologii cyfrowej obróbki obrazu. Jednak czy to aby na pewno poprawia jakość filmów? Czy czyni z nich tylko efektowną papkę fabularną? To chyba pytania na cały felieton, a tymczasem chciałam was tylko zaprosić do zapoznania się z najnowszą recenzją filmu "Dredd 3D" naszego lokalnego filmofila – Hassan'a!

"Komu do głowy przyszło, żeby zrobić remake tego filmu, nie wiem. Podobnie jak w przypadku "Conana", "Pamięci Absolutnej" i nadchodzącego "Robocopa", byłem i jestem do tego typu przedsięwzięć nastawiony negatywnie – to jednak filmy, które odcisnęły piętno na mojej młodości i młodości mojego pokolenia; podobnie jak tona innych dzieł kina akcji lat 80. I 90 – i przez to, że oglądałem to z rozdziawioną japą jako dzieciak mam teraz straszny problem z tym, że ktoś waży się na tykanie tych małych, prywatnych świętości. Jednak wielcy przemysłu kinowego mojego zdania nie podzielają i postanowili zrobić sędziego Dredda po raz kolejny. Szybko więc zapowiedziano remake, nakręcono remake, a potem ja obejrzałem ten remake i recenzuję ten remake." ...czytaj dalej!

Komentarze

0
·
A ja i tak obejrzę, bo to Dredd! Nie odstraszysz mnie obietnicą brutalnego gwałtu na mym intelekcie. Żyję w wolnym świecie i mam prawo, do wyjścia na głupka, dlatego film obejrzę. Ba! Już go ściągam legalnie pozyskuję.
0
·
YOU BETRAYED THE LAW!
0
·


Panie, tym razem nie wyszło. Jestem kompletnie rozczarowany i zniesmaczony.

Najwyraźniej nie czytał Pan komiksu, więc część zarzutów jest jak kulą w płot. Uważa Pan ten kiczowaty gniot ze Stallone za "kultowy klasyk". Mówi Pan o jakimś remake filmu z 1995, co też jest jakieś podejrzane. Oczekuję Pan od filmu, który ma być hołdem dla kina ery VHS i one-linerów, scenariuszowego Bóg-Wie-Czego. Mógłbym tak dalej, ale nie mam w sumie do Pana więcej pytań.

Znaczy, nie zgadzam się z całą stanowczością z tą recenzją, Hassan Jednak subiektywizm recenzencki rzecz święta, dlatego za niską szkodliwość czynu odpuszczam wymierzenie karzącej sprawiedliwości - nie grzesz więcej
0
·
Ale tym hołdem jak dla mnie nie jest. Statham mówi, że nic nie przebije klasyki i mówi proroczo - klasyka w tym przypadku i ten wiejący kiczem kicz jest jak dla mnie nie do pobicia i przez to sędzia jest jeden. A Tobie mój drogi nie pozostaje powiedzieć nic innego:

YOU BETRAYED THE LAW!

No i musimy się zgodzić na nie zgadzanie się.
0
·
A ja się z recenzją stanowczo zgadzam. Spowalniane sceny wyglądają strasznie kiczowato, dłużą się niesamowicie, a wszelka krew, woda i inne efekty wyglądają zbyt jaskrawo, sztucznie i kolorowo. Scenariusz - hmm... Nudny, przewidywalny. Postacie - o bohaterze można powiedzieć jedno - zawsze ma rację i nie w jego zasięgu jest pomyłka, na dodatek przejawia inteligencję, kiedy zaczynamy go już uważać za tępego gościa z bronią. Co wiemy o jego przeszłości? Kompletnie nic. Reszta postaci także nie jest lepsza, jak to napisał Hassan - największa antagonistka jest zła, bo jest zła. Akcja? Nie interesująca, strzelanin w połowie filmu miałem już powyżej uszu i nawet pod względem zwykłego filmu akcji, według mnie "Dredd 3D" nie wyrabia. Gra aktorska jeszcze może być, Lena Headey zagrała bardzo dobrze, może dlatego że ma-ma jest taką samą suką, jak Cersei. Karl Urban nie wzbudził we mnie większych emocji, a Olivia Thirlby to jedynie ładna buźka i nic więcej. Do zalet można zaliczyć jedynie brudny, brutalny świat, na który też można narzekać - mianowicie na jego marne ukazanie.

Moja ocena jest taka sama, jak Hassana - 3/10
0
·
Mój Boże kochani, muszę zobaczyć koniecznie ten film. Wersję ze Stallonem uważam za (użyję teraz brzydkiego słowa na "k", zamknąć oczy przy czytaniu!) film kultowy, z przerysowanym aktorstwem, z idiotycznym scenariuszem. Ogólnie to był taki film, gdzie wszyscy darli się na wzajem na siebie, robili przerysowane miny i krzyczeli "Laaaawwwwww" w sposób tak, tak "fajny", że aż śmieszny. "Dredd" jest jednym z moich ulubionych "guilty pleasure", a jego nowa wersja, jeśli wierzyć Haszowi, może przebić tamtą.
0
·
Zdecydowanie ze wszystkich tych rimejków najbardziej podobała mi się Pamięć Absolutna - choć i tak nie umywa się w żaden sposób do filmu z Arnoldem.

No i zawsze zapominam - to nie są remake'i, to są rebooty.
0
·
http://gexe.pl/121,Fi.../3679,Dredd-3D - moje wytrzęsiny w komentarzu pod samą recenzją.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...