Filmy

Czy Cameron powstrzyma Pottera?

Autor: Wojciech "Courun Yauntyrr" Kominek · Opublikowano: środa, 10 sierpnia 2011

Korona najbardziej kasowego filmu w historii kina należy do Jamesa Camerona, który na podium upchnął swoje dwa dzieła – Titanica i Avatara. A na trzecim stopniu podium...

Właśnie tam wskoczyła ostatnia część filmowych przygód czarodzieja z książek J.K Rowling, czyli Harry Potter i Insygnia Śmierci – część druga. Film Yatesa zarobił, według danych z 8 sierpnia, 344 miliony dolarów w samym USA i 901,5 miliona dolarów poza Stanami Zjednoczonymi. Wyobrażacie sobie taką ilość pieniędzy?

harry potter

Film Yatesa może zarobić więcej, chociaż 1,146 miliarda dolarów w porównaniu z Avatarem (2,782 mld) może się wydawać granicą nie do przekroczenia. W zasięgu wzroku jest jednak drugie miejsce, okupowane przez Titanica z jego 1,843 mld dolarów. Czyżby niezatapialny statek miał paść ofiarą Harry'ego i spółki?

Komentarze

Tokar · środa, 10 sierpnia 2011, 11:54
0
Mnie tam ciekawi jedno. Czy ten Harry jest naprawdę tak dobry, czy mamy tutaj do czynienia z kolejnym hypem rodem z czwartej części "Piratów z Karaibów" lub wspomnianego "Avatara"? Czy zasługuję na tę kasowość i na taki entuzjazm? Pytam, bo filmu nie oglądałem, a poprzednie wersje Pottera jak dla mnie nie były jakimiś przełomowymi dziełami.
Wiktul · środa, 10 sierpnia 2011, 12:27
0
Nie, absolutnie nie jest tak dobry. Generalnie żaden z filmów kasujących takie chore ilości dolarów nie jest tak dobry, by miał być warty wszystkich tych miliardów. Jak pisałem, to jest film generalnie niezły, weekendowo - rozrywkowy, ale po raz któryś potwierdza się, że to jest jakaś uniwersalna kategoria dla ludzi na świecie. Dlatego uważam, że informacje o tym ile coś zarobiło nie powinny być traktowane jako argument za lub przeciw czemuś, jako wyznacznik jakości i stwierdzenie "ej, o musi być (nie)fajne, (nie)chodźmy na to". Titanic był czym był i nie widziałem powodu, by oglądać go więcej, niż raz, a i ten raz był dość ciężkim przeżyciem. Wodny Świat był kasową klapą, w związku z czym wszyscy skopali za niego Costnera, a niesłusznie, bo film był niezły ogółem, a koncepcyjnie bardzo dobry.
Także pytanie proste - co mnie obchodzą cudze pieniądze?
Trzeci Kur · środa, 10 sierpnia 2011, 14:29
0
Oglądałem tego ostatniego Pottera i moim zdaniem wcale nie był tak dobry, jak się twierdzi - powiem wręcz, że oceny były nieco na wyrost. Nie mówię, że to kiepskie kino, ale wybitne nie jest również. Pewnie pójście na niego do kina nie jest wyrzuceniem kasy w błoto, bo na dużym ekranie zapewne wygląda niebo lepiej niż na ekranie komputera, ale oglądając na tym drugim nie traci się raczej nic - przynajmniej ja nie czuję, jakbym coś stracił.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...