Crux

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski piątek, 20 grudnia 2013
crux, okładka książki

Ramez Naam swoją przygodę pisarską z fantastyką rozpoczął od „Nexusa”, niebywale dobrej książki science fiction, oferującej obiektywne podejście do kwestii światowych potęg oraz ciekawą wizję świata, w którym nie ma prostego podziału na dobro i zło. Mówiąc szczerze, zostałem wzięty z zaskoczenia, bo nie spodziewałem się dzieła tak wyjątkowego. Przed „Cruxem” stało jednak trudniejsze zadanie, bo znając już możliwości autora, miałem dosyć wygórowane oczekiwania. Czy drugi tom serii o nanonarkotyku, umożliwiającym łączenie umysłów, a także wiele innych zdumiewających czynności, wyszedł zwycięsko z tej próby?

Nexus 5 został wpuszczony do sieci. Pierwszy poważny krok na drodze do wojny pomiędzy zwolennikami dalszej ewolucji człowieka a jej przeciwnikami został tym samym wykonany. Władze USA starają się walczyć z coraz popularniejszym nanonarkotykiem, z którego w tej chwili korzystają miliony ludzi na całym świecie. Trwają próby stworzenia szczepionki, zdolnej nieodwołalnie usunąć Nexusa z ludzkiego organizmu. Jak daleko posunie się rząd, aby osiągnąć swoje cele? Obozy koncentracyjne? Tortury? O nieograniczoną prawem ewolucję walczą natomiast terroryści z Frontu Wyzwolenia Postludzi, chcący zamachami wymusić na władzach kraju swoje pragnienia. W tym czasie Kade Lane, osoba odpowiedzialna za zaistniałe zamieszanie, ucieka wraz z Fengiem, przyjacielem i zarazem ochroniarzem, przed ludźmi, zamierzającymi zdobyć jego wiedzę, dzięki której mogliby zapanować nad wszystkimi umysłami, posiadającymi Nexusa.

Pierwszą ważną zmianą, w stosunku do pierwszego tomu, jest zwiększona liczba bohaterów, biorących czynny udział w rozgrywanych wydarzeniach. Losy Kade'a to tylko niewielka część fabuły „Cruxa”. Dane jest nam śledzić także poczynania Martina Holtzmanna, odpowiedzialnego za rządowe badania nad Nexusem; Sam, szukającej kontaktu z dziećmi, niewinnymi i cudownymi umysłami, które tak pokochała; Rangana Shankari, przetrzymywanego i torturowanego przez ERD; autystycznych dzieci, używających Nexusa, odebranych swoim rodzicom i więzionych pod pretekstem zarażenia chorobą, za którą uważany jest tkwiący w ich mózgach nanonarkotyk; Ling, postczłowieka, pragnącego uwolnić swoją mamę, która jest jedynie programem komputerowym, niedługo mogącym zostać na zawsze wyłączonym; czy Kevina Nakamury, mającego znaleźć oraz dostarczyć Kade'a CIA. Mnogość głównych postaci, porozstawianych przez pisarza w różnych miejscach na całym świecie, sprawia, że historia nabiera większego rozmachu. Wrażenie, iż na naszych oczach rozgrywają się kluczowe dla przyszłości wydarzenia, odczuwalne jest przez całą książkę.

Również wady bohaterów dzięki temu mniej doskwierają. O ile geniusz i wątpliwości Kade'a, dotyczące jego władzy nad ludźmi, jaką zyskał, będąc twórcą i administratorem Nexusa, są przedstawiane całkiem wiarygodnie oraz interesująco, to Sam oraz jej historia wydają się kompletnie niepotrzebne. Pozostałe wątki mniej lub bardziej wpasowują się w klimat powieści, dostarczając w nielicznych momentach drastyczne wydarzenia, lecz w trakcie czytania rozdziałów o byłej agentce ERD towarzyszyło mi głównie znużenie. Kierujące nią pobudki – pragnienie bycia blisko dzieci – były dla mnie mało zrozumiałe; nie mogłem pozbyć się wrażenia, że Sam jest osobą bardzo niestabilną psychicznie, postępującą według chwilowych emocji. Dlatego jej wątek nie wzbudził mojego zainteresowania, tym bardziej, że przebiegał w sposób przewidywalny, a więc i nudny. Jako że niewiele wnosi do akcji czy moralnych rozważań, wielokrotnie zadawałem sobie pytanie – czemu pisarz definitywnie nie uśmierci Sam? Może nie ma pomysłu na inny kobiecy charakter, więc obawia się straty żeńskiej części czytelników z powodu podjęcia takiej decyzji? Biorąc pod uwagę cechy innych przedstawicielek płci pięknej, czyli niski wiek Ling oraz fakt, że jej matka to program komputerowy, wydaje się to bardzo prawdopodobne. Jednak, o czym wcześniej wspominałem, w książce pojawia się nie tylko Sam, lecz masa innych, mniej lub bardziej ważnych osobistości, co spowodowało, że moja irytacja bohaterką nie osiągnęła dużych rozmiarów.

Pozostała część wątków nie wypada aż tak tragicznie, a postacie są zarysowane bardzo dobrze. Czy to terroryści, knujący kolejny zamach, czy ogarnięty idealistyczną wizją przyszłości bogacz, zawsze ich działania są wyjaśniane, zwykle mając swoje korzenie w nieprzyjemnych przeżyciach w dzieciństwie. Nietrudno więc dojść do wniosku, że wszyscy w „Cruxie” mają rację. Takie poczucie daje właśnie możliwość „wejścia w skórę” każdego bohatera, co następuje, gdy tylko weźmie on udział w akcji. Niestety, fabularnie tak cudownie już nie jest. W większości historie biegną w oczywistych kierunkach, dlatego niejednokrotnie musiałem zmuszać się do dalszego czytania. Żałowałem, że wojna jeszcze się nie rozpoczęła, że drugi tom to dopiero preludium do niej. Akcja rozkręciła się, dochodząc do wyczekiwanego punktu kulminacyjnego, dopiero po ponad czterystu stronach – zdecydowanie za późno.

Na ponadprzeciętność wysuwają się za to losy Martina Holtzmanna, walczącego z Nexusem. Beznadziejność jego sytuacji polega jednak na tym, że sam jest za zwolennikami używania nanonarkotyku. Mimo to mężczyzna nie robi nic, aby przeszkodzić swoim szefom w dokonywanych przez nich zbrodniach, ponieważ zwyczajnie się boi. Czy będzie potrafił stawić czoła swojemu strachowi? A jeśli tak, to czy jeden człowiek jest zdolny coś zmienić? Pytania te były bardzo zajmujące, a o dylematach moralnych Holtzmanna czytało się świetnie. Zastanawiacie się czasem, czy sami postąpilibyście jak bohaterowie, czyli odważnie i zgodnie ze swoim sumieniem? Miałem wrażenie, że wątek Holtzmanna w pewien sposób obrazuje ten problem. Mężczyzna w końcu nie jest kimś nadzwyczajnym, lecz zwykłym, strachliwym człowiekiem, żyjącym w miarę dostatnio. I w tej chwili musi podjąć decyzję, czy przerwać tę idyllę oraz wiernie służyć swoim szefom, czy zbuntować się. Przez znaczną część książki nie było jasne, jak ostatecznie potoczą się te sprawy, co wielokrotnie ratowało „Cruxa” przed kompletnym wynudzeniem mnie.

Drugi tom serii Rameza Naama to powieść z wyjątkową wizją świata, w której ścierają się zupełnie odmienne poglądy przedstawiane przez pisarza w sposób niezwykły. Każdy ma tutaj rację – to właśnie największy pozytyw jego dzieła, zaraz po wszechobecnych dylematach moralnych, dużej ilości bohaterów z wadami, czyniącymi ich ludźmi, oraz sprawnie ukazanych konsekwencjach wpuszczenia Nexusa do sieci. Zabrakło jednak najważniejszego – nieobliczalnej akcji. Oceniając każdy aspekt książki, to właśnie podstawowy jej element najbardziej doskwiera podczas czytania i powoduje nudę. Poza tym, choć pod innymi względami „Crux” niewiele ustępuje „Nexusowi”, to już tak nie oszałamia. To niezła, łatwo czytająca się lektura, mająca spory potencjał, jednak niewykorzystany. I niestety, skoro sam nie miałem odpowiednio dużej przyjemności z jej czytania, to nie mogę jej z pełną świadomością polecić. Może gdyby dylematy moralne były bardziej skomplikowane... Ale choć zaliczam je do zalet, to nie dorównują chociażby „Ślepowidzeniu”, w którym ich złożoność sama w sobie jest warta uwagi, a granica wyznaczająca koniec człowieczeństwa i początek sztucznej inteligencji jest kompletnie zamazana. Tutaj jednak tak nie jest. Pisarz starał się, ale nie do końca mu się udało. Dlatego jego powieść spodoba się jedynie największym wielbicielom „Nexusa”, którym nie przeszkodzi słabsze napięcie, niska ilość zaskakujących zwrotów wydarzeń oraz wolniejsza akcja.

Dziękujemy wydawnictwu Drageus za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 5,5  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...