Rycerz lata

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski czwartek, 19 września 2013
rycerz lata, okładka

Harry Dresden, zakręcony, ale inteligentny mag z talentem do pakowania się w kłopoty, zawładnął mym sercem i duszą już od pierwszego tomu. Jego zaklęcia osiągnęły swój cel – każdą kolejną część wyczekuję z ogromną niecierpliwością, głodny dalszych przygód mego ulubionego bohatera. I nie tylko moje bariery ochronne padły pod jego urokiem – za granicą, jak i w Polsce, seria cieszy się niezwykłą popularnością i jest wręcz rozchwytywana przez rzesze czytelników. Niedawno, nadkładem wydawnictwa MAG, ukazał się jej nowy tom zatytułowany „Rycerz lata”. Tym razem jedyny prywatny detektyw i mag w Chicago będzie musiał zmierzyć się z niebezpieczną polityką elfów...

Wszystko zaczęło się od wydarzeń znanych ze „Śmiertelnej groźby”. Dresdenowi niechcący „udało się” rozpętać wojnę pomiędzy Białą Radą Magów a Czerwonym Dworem, rządzonym przez wampiry. Tej pierwszej niezbyt się podoba zaistniała sytuacja, więc zwołane zostaje zebranie, na którym zapadną decyzje dotyczące dalszych posunięć oraz losu winowajcy, odpowiedzialnego za rozpoczęcie konfliktu. Przed okrutnym sądem Harry'ego ratuje jedynie elfia królowa Zimy, Mab, która stawia ultimatum – pomoże Białej Radzie w wojnie pod warunkiem, że Dresden odkryje, kto stoi za śmiercią Rycerza Lata. Szybko okazuje się, iż od wyniku dochodzenia zależy nie tylko los Harry'ego, ale także całego świata.

Ci, którzy przeczytali poprzednie tomy, znają już pewnie Dresdena od podszewki, więc mogą spokojnie pominąć ten akapit. Wspominam o nim jeszcze raz głównie dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z najbardziej ekscentrycznym bohaterem w historii urban fantasy. Harry, prowadzący pierwszoosobową narrację, jest bardzo wybuchową postacią. Łatwo ulega emocjom, co z jednej strony rosnąco wpływa na jego moc, ale z drugiej utrudnia koncentrację potrzebną do ograniczenia kosztów energii i zaatakowania zaklęciem konkretnego celu, a nie wszystkiego wokół. Sprawiło to, że bardzo szybko poczułem do niego sympatię. Niektóre postacie nie ulegają niepohamowanej złości, potrafiąc zachować obojętność niemal w każdej sytuacji. Dresden, dzięki takiej odmienności, staje się bardziej ludzki, poza tym nigdy nie traci swojego humoru, więc w trakcie starcia z wrogiem bądź śmiertelnie poważnej rozmowie, nieraz rzuca śmiesznymi tekstami. Czasem nawet nieumyślnie potrafi napytać sobie biedy, rozbawiając mnie przy tym do rozpuku i pokazując kolejne swoje uczłowieczające go słabości jak niecierpliwość czy wścibskość. Jakby tego było mało, Jim Butcher ubarwił Harry'ego licznymi tajemnicami dotyczącymi jego pochodzenia i przeszłości. Następne tomy to więc nie tylko następne przygody Dresdena, ale także i odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Z recenzji „Śmiertelnej groźby” na Game Exe:

"Śmiertelna groźba" to dobra książka. Może nie tak dobra, jak poprzednie części, ale powinna spodobać się wielbicielom Jima Butchera. Wydaje mi się, że w pewnym momencie zabrakło mu pomysłu, jak dalej pociągnąć powieść, przez co ulatnia się klimat pełen napięcia i tajemniczości, a jego miejsce zajmuje akcja. [...] Jednak mimo to polecam.

W „Rycerzu lata” mamy jednak do czynienia z nieco innym Harrym. Jego ukochana, Susan, została przeobrażona w wampira, więc główny bohater dotychczas szukał sposobu na uczynienie z niej ponownie normalnej śmiertelniczki. Załamany swoimi niepowodzeniami Dresden zaniedbuje dom, pracę oraz siebie (higiena leży i prosi o natychmiastowy prysznic). To także dobrze świadczy o serii, bo wydarzenia przedstawione w poszczególnych tomach wpływają zarówno na świat (wojna Białej Rady z Czerwonym Dworem) oraz na samego bohatera, na jego wygląd fizyczny, psychikę oraz sytuację osobistą (ukochana nie jest zainteresowana znajomością z Harrym, póki ten się nie wykąpie cierpi na wampiryzm, który stanowi zagrożenie dla osób przebywających w jej pobliżu).

Fabularnie „Rycerz lata” odstaje jedynie od „Frontu burzowego” i „Pełni księżyca”. Tamtejsze tomy bardziej mnie wciągnęły, zaskakiwały oraz „kupiły” brutalnymi i krwawymi scenami, dobrze prezentującymi się na tle kryminalnej historii, których tutaj, niestety, zabrakło. Nowa część jest, trzeba to otwarcie przyznać, zdecydowanie bardziej fantasy. Mniej tu czystego dochodzenia, a więcej odkrywania świata elfów wraz z ich hierarchią i naturą. Nie byłem również zszokowany tożsamością mordercy, głównie dlatego, że odpowiedź nie leżała pod moim nosem, tak oczywista, że aż bym krzyknął „wow!”, a informacje nie pozwalały mi na snucie własnych domysłów, najlepiej jeszcze błędnych, co by spotęgowało zaskoczenie. Nie oznacza to jednak, że „Rycerz lata” jest zły. Może nie byłem pochłonięty powieścią, ale z pewnością mnie ona zaciekawiła, a czytanie uprzyjemniała dynamiczna narracja, wartka akcja oraz humor (w pewnym momencie ryknąłem tak głośnym śmiechem, że śpiąca w drugim pokoju siostra musiała mnie uciszać).

Zawiodłem się jednak bardzo na przedstawieniu elfów. Liczyłem na większy nacisk na ich, rzekomo niebezpieczną, politykę, która sprawi, że każde wypowiedziane słowo, każdy dialog będę śledził z rosnącym napięciem. Prawda okazała się zgoła inna – elfy są bardzo podobne do ludzi. Również ulegają zbędnym emocjom, posiadają ograniczoną moc, a knute przez nich intrygi w ostateczności nie wydają się odpowiednio szokujące i rozwinięte. Spodziewałem się po nich czegoś więcej – ponadprzeciętnej inteligencji, przebiegłości i wyrachowania godnego mitycznych oraz potężnych stworzeń. Te cechy posiada jedynie matka chrzestna Harry'ego (biorąc pod uwagę jej dokonania w poprzednich tomach) i – ewentualnie – sama królowa Zimy, Mab. Reszta jednak to szare, nieinteresujące pionki na nie tak dużej, jak się początkowo wydawało, szachownicy.

rycerz lata, okładka

Wydanie stoi na bardzo wysokim poziomie. MAG, mimo szerokiego zainteresowania serią, nie zmienił ceny, wynoszącej nadal 35 zł, która w stosunku do zawartości opisanej na 467 stronach wydaje się kuszącą ofertą. Dodajmy do tego fakt, że egzemplarz trzyma się przyjemnie w dłoniach i spokojnie mieści się w podręcznej torbie czy plecaku, aż można posądzić wydawnictwo o rzucenie jakiegoś czaru! Literówki, pojawiające się w tekście, nie wpływają na końcową ocenę, bo jest ich tutaj naprawdę niewiele, co świadczy o profesjonalizmie tłumacza i korektora. Wolałbym jednak, aby kolejne tomy ukazywały się w mniejszym odstępie czasu niż miało to miejsce do tej pory, ale to raczej przypadłość każdego lubianego przeze mnie cyklu.

„Rycerz lata” to udana powieść fantasy z domieszką kryminału. Książka, co prawda, nie dorównuje dwóm pierwszym, świetnym tomom, brakuje jej brutalniejszych scen i bardziej zdumiewających zwrotów akcji, a także lepiej zarysowanej fabuły, ale jednak szybki rozwój wydarzeń i sympatyczny bohater ze swoim niezmiennym humorem sprawiają, iż nie można jej odmówić uroku. Zaklęcie rzucone we „Froncie burzowym” nadal więc działa. Nieco słabiej, niż na początku, lecz jeśli przy poprzednich częściach dobrze się bawiliście, to gwarantuję wam, że i przy tym czeka was wyśmienita rozrywka.

Dziękujemy wydawnictwu MAG za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników 7,75 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...