riese

Ostatni Smok

Zdawałoby się, że przygoda w Imeskarii dobiegła końca. Albana zginęła, stoczywszy bohaterski bój z przywódcą smoczego stada nękającego jej kraj, a Calmin po śmierci żony po prostu zniknął. Nikt tak naprawdę nie wie, jak dalej potoczyły się losy jednego z największych bohaterów Nowej Skarii, chana z klanu Fen. Jego towarzysze natomiast cieszą się przywilejami i zaszczytami bohaterów wojennych, pomagając w odbudowie państwa po drugiej smoczej wojnie. Jednak po zboczu tej majestatycznej góry, jaką zdaje się być odrodzony kraj, stacza się maleńki kamyczek. Młoda księżniczka, imieniem Lyllana, czując się oszukaną przez swego adoratora, postanawia uciec z jego barwnego przybytku. Trafia prosto w, dosłownie, sidła tajemniczego ogrodnika, zwanego przez miejscowych Imediazem.

Główną osią książki jest relacja między Lyllaną, a Imediazem i pewnie nie popsuję nikomu zabawy pisząc wprost, że ową relacją jest romans księżniczki i zwykłego ogrodnika z prowincji. Fakt, że między tą dwójką coś zaiskrzy, niektórzy zobaczą już na pierwszych stronach, pozostali dostrzegą to nieco później. Innymi słowy, jest to typowy scenariusz „na początku się nienawidzili, a później pokochali”. Jedynym, co tę fabułę podkręca, są tajemnice skrywane przez Imediaza. Sekrety dotyczące przeszłości, które młoda dziewczyna stara się rozwiązać. Zresztą oboje są dla siebie dość tajemniczy – ona nie zna jego przeszłości, on nie zdaje sobie sprawy z jej wysokiego stanu. Niestety czytelnik ma znacznie mniej zabawy z odkrywania sekretów tej dwójki, bowiem większości można się domyśleć.

Do tej uroczej pary dołącza jeszcze jedna – dwójka Obdarowanych. Urodziwa i żywiołowa Riala oraz garbus o wielkim sercu imieniem Darki. Można by przypuszczać, że z pomocą tropiciela, tkającej iluzje oraz bohaterskiego, jakkolwiek to nie zabrzmi, ogrodnika, podróż do domu będzie znacznie łatwiejsza. Oczywiście nic bardziej mylnego. Droga do stolicy jest długa i pełna niebezpieczeństw. Dość dodać, że chytry Udolf (tenże tajemniczy i odrzucony adorator) postanowił wywinąć się, całą winę za zniknięcie Lyl zrzucając na spisek, jaki rzekomo zawiązali Obdarowani. Ciemnemu i prostemu ludowi nie jest tak łatwo wyzbyć się wpajanych od wielu wielu lat nauk o szkodliwości czarodziejów, dlatego dość szybko w całej Imeskarii zaczynają płonąć stosy, a inkwizycja Boga O Wielu Obliczach znowu wyrusza na szlaki. Ciężko nie skalkulować, że sytuacja w państwie staje się napięta niczym baranie... no, bardzo napięta.

„Ostatni Smok” to powieść pełna intryg. Chociaż nadal wśród opisywanych krajobrazów przeważa las, to jednak bardziej wyczuwalny jest tu ciężki, miejski, a wręcz nawet dworski klimat. Może to za sprawą rozpieszczonej, aroganckiej Lyllany, wychowanej w luksusach, a może właśnie przez znacznie większą ilość spisków i dworskich układów. Surmikowym zwyczajem powieść rozpoczęła się w lesie, tym razem jednak był to las mroczny, pełen przerażających cieni i szelestów. Pisarka ma niezwykły talent do dobierania słów, z pomocą których buduje klimat krainy, być może dlatego jej opisy nadal porywają.

Znaczącym defektem może się wydawać dość infantylna fabuła i spiski, które, mimo wielowątkowości, czytelnik rozwiązuje już praktycznie na początku. Ale przecież nie wszyscy pisarze muszą być wszechstronnie uzdolnieni i jednym może po prostu lepiej iść powieść stricte przygodowa, a innym dworskie intrygi, prawda? Niemniej pozostaje między literami coś, co sprawia, że chce się czytać dalej i dalej. Może to właśnie ten talent do budowania niezwykłego klimatu? Również zdecydowanie zbyt często bohaterów ratuje też, że tak to określę, „ślepy los”.

Plusem łamanym przez minus będzie tu zdecydowanie narracja i język. Jest prosta, bez zbędnej erudycji i nazbyt skomplikowanych zdań. Oczywiście, dla jednych może to być minusem, sprawiającym, że powieść widzi się prosta niczym przysłowiowa budowa cepa. Dla innych natomiast będzie to dodatkowym plusem – prosty, nieskomplikowany, bezpośredni styl. Dla mnie jest to plus.

Natomiast tym, co wielu może zaszokować bądź nawet odrzucić, jest nader obrazowy sposób opisywania wszelkich cierpień, jakim cechują się zresztą wszystkie powieści pani Surmik. O ile w przypadku mchu i paproci czy romansów może to wywołać marzycielski uśmiech, tak gdy rzecz się tyczy latających kawałków wyrwanej skóry czy innych krwawych ochłapów, może nieco przerazić. Tym samym ocieram się o jeszcze jedną charakterystyczną cechę książek tejże pisarki – kontrastowość. Z jednej strony mamy pełne czułych spojrzeń romanse, a z drugiej bryzgającą soczyście krew. Z prawa fantastyczny, dziki las, z lewa przytłaczające, śmierdzące mury miasta.

„Ostatni Smok” naturalnie jest kontynuacją poprzednich dziejów Imeskarii, dlatego spotkamy tu wielu dawnych bohaterów. Poznamy dalsze losy Stevara, Gararda, Briana oraz kilku innych. Nie wymaga to jednak od nas lektury „Talizmanu Złotego Smoka”, ani tym bardziej „Smoczego Paktu”. Ale oczywiście wszystkim, którzy poprzednie odsłony czytali i się im spodobały, polecam sięgnięcie i po tę część. Nadal również uważam, że trylogia ta jest dobrą lekturą dla tych, którzy zaczynają zabawę z fantastyką oraz dla sympatyków powieści miecza i łuski. Opowieść niektórych może razić baśniową naiwnością, nadal jednak będzie urzekać soczystymi narracjami. Niemniej jest to proste, odstresowujące czytadło, nie dopatrujcie się tu głębszych filozoficznych przesłań. Po prostu cieszcie się barwnym tekstem i odmóżdżcie, tym samym relaksując.

Osobiście po jej zakończeniu czułam straszny niedosyt i, w sumie nawet, żal, że to już koniec przygód w Imeskarii, bo jak już kiedyś pisałam to niesamowita kraina, z której można by wyciągnąć znacznie, znacznie więcej. Jednak kto wie, może Iwona Surmik zaskoczy nas jeszcze jedną odsłoną przygód jakiegoś kolejnego pokolenia?

Ocena Game Exe
7
Ocena użytkowników
7,33 Średnia z 3 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...