Saga #05

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski sobota, 24 czerwca 2017
Saga #5

Zachowanie wysokiego poziomu jednak okazało się ponad siły Briana K. Vaughana (stworzona przez niego seria do tej pory była świetna, jeśli ktoś jej nie czytał, to zapraszam tutaj) – bo akurat za niedostatecznie dobry scenariusz można winić tylko niego, Fiona Staples odpowiada za rysunki. Jasne, piąty tom "Sagi" to wciąż komiks zapewniający udaną rozrywkę, ale tym razem nie wszystko wyszło tak jak powinno.

Akcja rozgrywa się kilka miesięcy po wydarzeniach z czwartej części. Marko i książę Robot IV połączyli siły i razem z dwójką innych towarzyszy wyruszyli na poszukiwanie porywacza swoich dzieci, planującego zwrócenie uwagi świata na własną tragedię. Wydostać się wraz z małą Hazel chce jej babcia i matka. W tym samym czasie rozgrywają się losy drugiego sojuszu. Siostra Upartego postanawia pomóc w znalezieniu składników na lekarstwo dla brata.

Brian K. Vaughan nie obawia się dodawać nowych wątków i rozbudowywać fantastyczny świat. W "Sadze" jedno prawie zawsze idzie w parze z drugim, dzięki czemu nie tylko dowiadujemy się więcej o otoczeniu i postaciach, ale także fabuła idzie naprzód. To wyważenie sprawia, że podczas lektury nie sposób odczuwać nudy. Nie ma przestojów w akcji lub zbędnych fragmentów. Jednak może przydałoby się trochę zwolnić i bardziej skupić na ważnych wydarzeniach?

Nie ma wątpliwości – w tej serii od początku dzieje się dużo, a od trzeciego tomu tempo akcji robi piorunujące wrażenie. Autor wykazuje się wielką wyobraźnią i wyczuciem w umiejętnym rozwijaniu historii, która nadal jest trudna do przewidzenia. Tylko że istotne momenty, które należałoby szczególnie wyróżnić, nie mają odpowiedniego wydźwięku, przez co nie poruszają czytelnika tak, jak by mogły. Należy też dodać, że częściowo ich konsekwencje powinniśmy poznać w dalszych odsłonach, co pokazuje, jak świetnie zaplanowano scenariusz całego cyklu.

Saga #5

Na razie przestała zachwycać narracja. Hazel nadal dzieli się z nami wnikliwymi wnioskami, zwłaszcza o relacjach rodzinnych i zmianach, jakie niesie za sobą przyjście na świat dziecka. Są to krótkie fragmenty, a jednocześnie nawiązujące do wydarzeń przedstawianych na stronach. Mniej natomiast może podobać się zdradzanie, co później się wydarzy. Autor mógłby z tym przystopować, bo w zbyt dużej częstotliwości podobne "spoilery" przestają podkręcać napięcie, za to psują przyjemną lekturę. Nie taki powinien być ich cel.

Wydawałoby się, że już dobrze poznaliśmy bohaterów, ale okazuje się, iż wciąż potrafią nas zaskakiwać. Nacisk zostaje postawiony na Marko i jego przeszłość, która wiąże się z obecnym zachowaniem mężczyzny – a w każdym razie tak to przedstawia Brian K. Vaughan. Nie do końca to przekonuje, a w końcowym rezultacie można się zastanawiać, czy rzeczywiście zaszła jakaś zmiana w postaci, ponieważ ukazano ją jak w migawce, która miała przypomnieć o najważniejszej wartości w życiu – rodzinie. Odpowiedź nie budzi wątpliwości, lecz sposób dotarcia do niej przeciwnie.

Saga #5

W "Sadze" ponownie nie zabrakło humoru, choć ze względu na dramatyczne misje postaci i spojrzenie na wojnę z nowej perspektywy nie jest aż tak skuteczny – pojawia się więc głównie w wulgaryzmach, które mają w dosadny sposób podsumowywać sytuację i oddawać uczucia bohaterów. Również ilustracje Fiony Staples mają skłaniać do uśmiechu, choć moim zdaniem w tym aspekcie przesadzono. Scena z samcem smoka jest zbyt prymitywna, żeby bawić (bo do przyzwoitości temu komiksu zawsze było daleko, więc tego się nie czepiam). Ogólnie jednak rysunki oddają rozmach i piękno świata, stanowiąc siłę komiksu.

Pomimo wyraźnie słabszego tomu "Saga" pozostaje serią, którą warto się zainteresować. To wciąż niepoprawna i wciągająca pozycja z niejednoznacznymi bohaterami i osadzona w niezwykłych realiach. Poza tym piąta część wcale nie jest taka zła – po prostu przegrywa porównanie z poprzedniczkami z powodu niektórych nieprzekonujących wątków i mniej atrakcyjnego humoru. Ale czy te niedoskonałości powstrzymają kogoś przed sięgnięciem po komiks? Jeśli ktoś polubił "Sagę" tak jak ja, to wątpię.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników 7 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...