Kłamcianka Towarzyska

kłamcianka towarzyska

Skończyliście już czytać wszystkie części "Kłamcy" autorstwa Jakuba Ćwieka, ale nadal macie nieodpartą potrzebę obcowania ze stworzonym przez niego uniwersum? Spokojnie, z odsieczą przybywa wam "Kłamcianka Towarzyska", czyli gra karciana stworzona przez ekipę Lans Macabre. Trzeba przyznać, że jeszcze przed premierą gra narobiła sporego szumu, aż w końcu ukazała się i... No właśnie; czas sprawdzić, jak się prezentuje.

Za około 50 polskich nowych złotych otrzymujemy książkę "Kłamca 2,5. Machinomachia" oraz wspomnianą już Kłamciankę. Generalnie jak za książkę i grę karcianą, cena nie jest zbyt wygórowana. Otwieramy całkiem ładnie przygotowane pudełko i znajdujemy w nim 10 kart bohaterów, wśród których znaleźli się m.in. Święty Mikołaj, Archanioł Gabriel czy sam Zeus. Poza tymi podstawowymi, w opakowaniu dostajemy również 100 kart właściwych, które wykorzystujemy podczas rozgrywki. Wszystkie kartoniki zostały starannie przygotowane i cieszą oko, czego należy pogratulować autorowi ilustracji, Robertowi Sienickiemu. Warto wspomnieć, że pudełko nie zajmuje zbyt dużo miejsca, więc nie ma problemu ze spakowaniem go do plecaka i trzymaniem zawsze pod ręką. No chyba że nie nauczyliśmy się jeszcze wszystkich zasad na pamięć, wtedy musimy targać ze sobą również egzemplarz "Kłamcy", gdzie spisane zostały zasady rozgrywki, bo niestety nikt nie pomyślał o tym, by instrukcję umieścić w opakowaniu. W prawdzie z tyłu pudełka z grą znajdują się "Zasady na prędkości", jednak pokuszę się o stwierdzenie, że gdy przyjdzie nam wytłumaczyć komuś jeszcze nie znającemu realiów gry, o co chodzi w Kłamciance i z czym to się je, to mogą być one zbyt bardzo "na prędkości". Czas zagłębić się w zasady i rozgrywkę.

kłamcianka towarzyska, archanioł gabriel, mammon, anioł stróż

Tytuł został pomyślany dla co najmniej trzech graczy. W innym wypadku podstawowe zasady nie mają zastosowania i nie pozwalają na pełne korzystanie z możliwości Kłamcianki. Podczas zabawy chodzi o to, by zdobyć jak najwięcej kart, a co za tym idzie, anielskich piór, które to decydują o naszym zwycięstwie bądź porażce. Oczywiście to nie jedyny czynnik przesądzający o tym, czy odniesiemy wspaniałe zwycięstwo. Bowiem w puli wspomnianych przeze mnie 100 kart, poza zwykłymi kartonikami, które służą do odbywania potyczek z innymi graczami, znajdują się także te z wizerunkiem Kłamcy. Loki jest oczywiście najcenniejszą kartą i jako jedyny wart jest aż trzy anielskie pióra. Należy jednak pamiętać, że osoba, która zdobyła najwięcej kartoników z wizerunkiem naszego nordyckiego boga – automatycznie przegrywa, no chyba że jest w posiadaniu misia Kłamczucha, wtedy ma jeszcze jakieś szanse. Brzmi dosyć prosto, prawda? Ale im dalej w las, tym ciemniej. Poza główną statystyką kart służących do walki, czyli ich siłą, każda z nich posiada również tzw. Efekt, czyli specjalną zdolność, którą możemy wykorzystać w różnych momentach zabawy, czy to w trakcie walki, po walce, a nawet jako oddzielną akcję w naszej turze. Efektów jest naprawdę wiele i ciężko zapamiętać, która karta do czego służy – przygotujcie się więc, że kilka pierwszych rozgrywek będzie dłużyło się, bo każdy chce przecież przeczytać, co potrafi jego arsenał. Oprócz odbywania potyczek, możemy także wymieniać się kartami z przeciwnikami, dobierać je z talii oraz korzystać ze specjalnych, unikalnych umiejętności bohaterów z gry. Muszę przyznać, że zasady są dość sprawnie obmyślone i po kilku rozgrywkach można załapać, o co chodzi. Jest jednak kilka reguł, które są dla mnie niezrozumiałe. Z drugiej strony, jak wszyscy dobrze wiemy, zasady są po to, żeby je łamać – tak naprawdę, tylko od nas zależy, czy zgodzimy się ze wszystkim, co przygotowali dla nas autorzy i nikt nie zabroni nam wprowadzić kilku modyfikacji. Jako przykład podam zasadę, mówiącą o tym, że nawet gdy bronimy się przed atakiem innego gracza i odnosimy zwycięstwo, i tak tracimy kartę, której użyliśmy do obrony. Trochę niesprawiedliwe, czyż nie? Dużym minusem jest także to, że gdy ktoś dorwie już w swoje ręce jakąś silną kartę, może nią maltretować swoich przeciwników do upadłego i jedynym ograniczeniem jest litość i ewentualna chęć niezniszczenia innym doszczętnie zabawy.

kłamcianka towarzyska, kłamca, kłamczuch, mis

Trzeba przyznać, że "Kłamcianka Towarzyska" zapewne przypadnie wielu fanom książek Ćwieka do gustu i spędzą oni przy niej kilka, jeśli nie kilkanaście dobrze zagospodarowanych godzin. Gorzej może być z osobami, które nie znają uniwersum. Wciągnięcie ich do świata Lokiego poprzez karciankę nie będzie łatwe i w większości przypadków zakończy się pewnie fiaskiem. Myślę, że nie przesadzę pisząc, iż tytuł ten został przygotowany raczej dla amatorów Kłamcy, niżeli dla "zwykłych śmiertelników", którzy zapewne będą woleli wrócić do swojego bohatera z "Talismana" i dalej podążać za Koroną Władzy. Nie zawsze w swoim otoczeniu mamy wyłącznie oddanych czytelników Jakuba Ćwieka.

Dziękujemy wydawnictwu Sine Qua Non za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
7
Ocena użytkowników
8,38 Średnia z 4 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...