Filmy

Pierwszy zwiastun "Teenage Mutant Ninja Turtles"

Autor: Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski · Opublikowano: czwartek, 27 marca 2014

Atakujemy znienacka i znikamy w ciemnościach

Tak brzmi motto wojowniczych żółwi ninja, które doczekały się komiksu, serialu telewizyjnego oraz filmów fabularnych. Te ostatnie jednak swoją premierę miały szmat czasu temu – ostatnia, trzecia część, pojawiła się w 1993 roku, licząc także animowane, w 2007. Powrót do zmutowanych żółwi kiedyś musiał nadejść – remake to w końcu w dzisiejszych czasach powszechność. No i się doczekaliśmy – promujące produkcję nazwisko Michaela Baya, za kamerą Jonathan Liebesman znany z "Gniewu tytanów" i kilka gwiazd w obsadzie: Megan Fox, William Fichtner oraz Whoopi Goldberg. Czy to wystarczy na przyciągnięcie do kin widzów?

wojownicze żółwie ninja

Zachętą ma być pierwszy zwiastun – efektowny, co prawda, przykuwający uwagę męskiej części widowni rolą Fox oraz obiecujący niezłego blockbustera. Wątpliwości budzą jedynie zmutowane żółwie sztucznie odtworzone za pomocą technik komputerowych. Lepiej prezentowały się już w starszych filmach. Z maską jeszcze nie jest tak źle, gorzej bez.

Który z żółwi był Waszym ulubionym? Ja najbardziej lubiłem Michelangelo (pomarańczowy).

Komentarze

Trzeci Kur · czwartek, 27 marca 2014, 17:59
+2
Żółwie ninja były fajne, gdy były kreskówką i wyglądały jak żółwie. To tutaj to banda jakichś 4 trolli z bambusowymi bieżnikami na klatach Pewnie też nie jedzą pizzy

PS ja lubiłem Leonardo, bo miał MIECZ, a nie jakieś widelce, badyle czy badyle na łańcuchu.
Dalejdoichgardelwyrzanacic · czwartek, 27 marca 2014, 19:26
0
No własnie, zgadam się z Kurem, poza tym, że ten z ,,widelcami" byl lepszy .
Wiktul · piątek, 28 marca 2014, 01:03
+1


Najwyraźniej nie uchowa się nawet najmniejszy skrawek mojego dzieciństwa. Remake'owy ganbang dosięgnie wszystko. Nawet film, przyczyną nieśmiertelności którego były humor, oskarowe kostiumy, naturalność ruchu wywiedziona z animowanego pierwowzoru oraz przekazywanie ducha sztuk walki, nie uchowa się przed trepanacją sensu. I to w nie byle jakim wykonaniu, wszak bierze się za to arcymistrz filmowego żenua, który udowodnił, że wszystko, czego nie można zrobić z gadającymi samochodami, można zrobić z gadającymi samochodami i masą innych jego arcydzieł.

Żółwie Ninja na "poważnie", fruwające na 50 metrów, wbijające się z byka w opancerzone transportery czy co tam się nawinie. Hell yeah, całe życie czekałem, aby właśnie coś takiego zrobiono z filmem, który w podstawówce zamordowałem po 58 odtworzeniu kasety wideo.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...