Filmy

Styczeń w kinach

Autor: Wojciech "Courun Yauntyrr" Kominek · Opublikowano: środa, 29 grudnia 2010
megamocny, film

Ciągle tylko te podsumowania mijającego roku, ale przecież nie tylko patrzymy na to, co było, ale także na to, co będzie. Z myślą o takich ludziach, do tego będących miłośnikami kina, powstał ten news. Pora na filmowe zapowiedzi stycznia.

Rozpoczynamy, jak to ostatnimi miesiącami bywa, od filmu animowanego. Megamocny (Megamind) opowiada historię tytułowego złoczyńcy, Ooberminda, który ostatnie 20 lat poświęcił na próby podboju Ziemi. Wszystkie jego plany pokrzyżował Metro Man, ale za którymś z kolei razem wszystko się zmienia. Oobermind zabija swojego przeciwnika i dochodzi do strasznego odkrycia – nie ma na świecie nikogo, kto będzie w stanie mu przeszkodzić. Wykorzystuje swoją ponadprzeciętną inteligencję i tworzy nowego przeciwnika – większego i silniejszego od Metro Mana. Problem pojawia się w momencie, gdy jego twór postanawia zniszczyć świat. Oobermind musi zdecydować, czy wspomoże go w tych planach, czy też stanie po drugiej stronie barykady, stając się bohaterem.

Ten nowy obraz twórców "Shreka", "Madagaskaru" i "Kung Fu Pandy" zadebiutował na ekranach kin 28 października. W Polsce pojawi się 6 stycznia. W tej wersji usłyszymy głosy Tomasza Borkowskiego, Katarzyny Glinki oraz dwóch Marcinów – Dorocińskiego i Hycnara. Więcej o filmie dowiecie się z jego oficjalnej strony.

polowanie na czarownice, film

Starsi widzowie pewnie bardziej zainteresują się filmem Season of the Witch, który nad Wisłą otrzymał tytuł Polowanie na czarownice. Lepiej nie wnikać, co tym razem zadecydowało właśnie o takim tłumaczeniu i skupić się na tym obrazie reżysera takich filmów jak "Kalifornia" i "60 sekund". W głównej roli zobaczymy Nicolasa Cage'a, który wciela się w rolę Behmana, który wraca do domu wraz z przyjacielem po latach zaciętych walk w krucjatach. Okazuje się, że nie czeka ich bajkowe powitanie. Okolicę pustoszy tajemnicza epidemia dżumy. Za jej wybuch tutejszy Kościół oskarża młodą czarownicę (Claire Foy). Behman i jego towarzysz Felson (Ron Perlman) otrzymują zadanie przetransportowania kobiety do odległego opactwa, gdzie mnisi mają odprawić rytuał odpędzenia zarazy. Zgadzają się pod warunkiem, że dziewczyna zostanie sprawiedliwie osądzona. Do wyprawy dołączają jednak ksiądz Debelzaq (Stephen Campbell Moore), rycerz Eckhardt (Ulrich Thomsen), wędrowny kanciarz Hagamar (Stephen Graham) oraz marzący o zostaniu rycerzem Kay (Robert Skeehan). Na miejscu okazuje się, że nie ma mowy o sprawiedliwym traktowaniu dziewczyny a drużynę czeka walka w samym środku piekła.

Polska premiera została wyznaczona na 14 stycznia. Na świecie film ten ma się ukazać 8 dni wcześniej. Oficjalna strona "Polowania na czarownice" znajduje się tutaj.

Na koniec jeszcze jeden film. Green Hornet 3D (The Green Hornet) opowiada o znudzonym playboyu, który po śmierci ojca musi przejąć rodzinne imperium. Chce w końcu zrobić coś dobrego – ratować obywatelami przed przestępcami. By do nich dotrzeć, zamierza wyglądać i zachowywać się niemal tak jak oni. Tytułowego Zielonego Szerszenia zagra Seth Rogen, zaś główna żeńska rola przypadła jednemu z Aniołków – Cameron Diaz. Głównemu bohaterowi pomaga mistrz wschodnich sztuk walki imieniem Kato (znany z azjatyckich produkcji aktor i piosenkarz Jay Chou). Główny zły to Christoph Waltz czyli Chudnofsky – gangster, który próbuje zjednoczyć pod swoim przewodnictwem kryminalny świat Los Angeles.

green hornet, film

Film ten już zapowiadany jest jako hit. Trzeba mieć nadzieję, że reżyser, Michel Gondry, oraz odpowiadający za scenariusz Seth Rogen oraz Evan Goldberg stworzą obraz nieco ambitniejszy od podobnych produkcji, jak chociażby "Iron Man". Polacy przekonają się o tym na własnej skórze 28 stycznia. Kolejna "niespodzianka" – 16 dni po swojej światowej premierze. Więcej o walce Zielonego Szerszenia dowiecie się z oficjalnej strony filmu.

Jak widać, styczeń to kolejny miesiąc posuchy. Oby w lutym było lepiej.

Komentarze

Pandora · środa, 29 grudnia 2010, 17:34
0
Ja tam czekam na Turystę i Czarnego łabędzia! : )
Lionel · środa, 29 grudnia 2010, 17:35
0
O tak! Czarny Łabędź to must see.
Tokar · środa, 29 grudnia 2010, 21:59
0
Hmm... Pewnie przejdę się na "Polowanie na czarownicę" (zapewnie kolejny szajs z Cagem, aczkolwiek klimat tego filmu mi bardzo odpowiada, więc może nie będzie tak źle?) i na "Green Hornet" (zwiastun nastraja optymistycznie, no i jestem ciekaw czy Waltz utrzyma formę z "Bękartów wojny").
Ati · czwartek, 30 grudnia 2010, 01:15
0
Jak widzę Cage'a to mam ochotę dać mu kość, przez to wieczne spojrzenie zbitego psa.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...