Ojczyzna

3 minuty czytania

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za pięcioma lasami itd. (wymienić sobie samemu resztę), na jednym z for, gdzie miałam przyjemność poznać kilku miłych graczy, ktoś rzucił hasło o książkach fantasy do poczytania. Jako zapalony maniak książek, nie przeoczyłam tego.

- Legendy o drowie nie czytałaś?

Wstyd przyznać, ano jeszcze nie czytałam... Tak więc braki trzeba nadrobić, a może akurat książka, o której wspomnieli, trafi na listę moich ulubionych? Autora nie znałam wtedy prawie w ogóle, nazwisko Salvatore wiele mi nie mówiło. To jednak było naprawdę bardzo dawno, teraz ów pisarz jest jednym z moich ulubionych. No dobra, ale wracając do tematu.

Już na widok okładki pokręciłam nosem. Nie spodobała mi się. Skąd oni wytrzasnęli tego grafika? Byłam wtedy jeszcze na etapie kierowania się wyborem lektury poprzez okładkę. Ładne przyciągały, inne odrzucały. Teraz już wiem, że nawet gdyby na okładce było pusto i umieszczono na niej wyłącznie nazwisko autora, to warto sięgnąć po jakąś pozycję, bo dobry tekst obroni się sam, nie potrzebuje do tego ślicznych obrazków. "Ojczyzna", której autorem jest Robert Anthony Salvatore, jest jednym z dowodów na to.

Książka, będąca pierwszą częścią "Trylogii Mrocznego Elfa", z gatunku literatury fantasy, opowiada historię młodego drowa Drizzta Do'Urdena, urodzonego w Podmroku, w mieście Menzoberranzan. Czytelnik może bliżej poznać mroczny świat ciemnoskórych elfów, żyjących pod powierzchnią Zapomnianych Krain, wykreowany w naprawdę realistyczny sposób, z wszystkimi przyległościami. Dobro? Nie ma tu dobra, a przynajmniej nie ma go na początku powieści, chyba że uznamy za coś dobrego nieuśmiercenie naszego głównego bohatera zaraz po urodzeniu. Jest za to nieustanne dążenie do władzy, chciwość, nienawiść, intrygi, okrucieństwo i bezwzględność w postępowaniu drowiego społeczeństwa. Menzoberranzan rządzony wyłącznie przez kobiety oddające cześć Pajęczej Królowej Lolth jest miastem, w którym mężczyźni znajdują się na niższej pozycji i zmuszeni są wykonywać rozkazy swoich Kapłanek, Opiekunek. Dążą do celów bezwzględnie, nie wahając się nawet przed zamordowaniem swoich sióstr i braci. Jak w tym wszystkim ma odnaleźć się niewinny Drizzt, który w głębi ducha buntuje się przeciwko takiemu żywotowi, nie akceptuje sposobu na życie swoich pobratymców, a odrazą i wstrętem napawa go ich okrucieństwo?

Jego droga dorastania usłana jest nauką bezwzględnego posłuszeństwa wobec Opiekunki Domu i sióstr Kapłanek, za złamanie którego grozi kara w postaci chłosty. A do wykonania jej siostry Drizzta są nadzwyczaj chętne. Przoduje w tym okrutna, nieznająca litości Briza, dla której liczy się wyłącznie władza i zadowolenie Pajęczej Królowej. Nieco łagodniejsza jest Vierna, pod której opieką pozostaje początkowo bohater, jednak i to nie chroni go od bolesnych razów, spadających na jego plecy. Kiedy dorasta i zostaje Księciem Domu, część jego wychowania zaczyna spoczywać na Zaknafeinie, najlepszym fechmistrzu Menzoberranzanu. Mimo morderczych treningów walki, którym zostaje poddany Drizzt, pomiędzy nimi dwoma zaczyna rodzić się uczucie przyjaźni. Czy jednak to wystarczy, aby główny bohater idąc do szkoły, w której spotka wielu ze swoich podstępnych pobratymców, nie zatracił samego siebie? Czy wystarczy, aby ocalić życie elfiemu dziecku, którego rodziców z radością na ustach wymordowali brutalnie podobni Drizztowi drowi wojownicy? Czy wystarczy, aby mimo tego, co zobaczył na własne oczy i o czym przekonał się na własnej skórze, niepokorny bohater pozostał w głębi duszy brzydzącym się rozlewu krwi chłopcem? A może i on stanie się jednym ze ślepo posłusznych drowów, starających się zadowolić kapryśną Lolth?

Nie ukrywam, że historia Drizzta wciągnęła mnie. Sama chciałam się przekonać, jak uda mu się pokonać przeciwności losu i czy w ogóle uda mu się to zrobić. Powieść napisana prostym, zrozumiałym językiem, przyciąga wielu zwolenników fantasy. Chociaż zaczyna się od opisu, co niektórych już na samym początku może zrazić (brrr... opis literacki... znacie to uczucie, kiedy czytaliście coś nudnego, co wlokło się przez stronę, a nie daj Boże dwie i mieliście dosyć? Przypomnijcie sobie kilka lektur szkolnych) to nawet sami nie zauważycie, kiedy interesujący opis przeradza się w wartką, pełną dynamiki akcję, a wy nie siedzicie wygodnie w swoim pokoju tylko tkwicie w Podmroku, śledząc z zapartym tchem losy jego mieszkańców. Salvatore w mistrzowski sposób operuje piórem, wyraziście nakreślając postacie, przybliżając je czytelnikowi, tak że zdają się być żywymi istotami, a nie tylko sztywnymi tworami wyobraźni.

Lawendowe oczy i dwa sejmitary, którymi zwykł się posługiwać główny bohater, przeszły już do legendy, zapadając z łatwością w pamięć wielu wielbicielom fantasy. Autor poprzez umiejętnie wykreowaną postać Drizzta przekazuje czytelnikom ważne wartości życiowe, co zwłaszcza dla młodszych z nich może się stać pewnego rodzaju wskazówką odnośnie tego, jak postępować. Nie poddawać się mimo przeciwności losu, stawiać przed sobą nowe cele, walczyć uparcie o ich realizację, nie gubiąc w tym wszystkim samego siebie.

Ocena Game Exe
8
Ocena użytkowników
8,5 Średnia z 4 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...