Jak wytresować smoka

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski poniedziałek, 1 czerwca 2015
jak wytresować smoka

Mało kto wie, że nominowana do Oscara produkcja Dreamworks, „Jak wytresować smoka”, jest ekranizacją popularnej serii fantasy. Cressida Cowell, autorka tego, liczącego ponad dziesięć tomów, cyklu dla dzieci, otrzymała za powieść nagrodę literacką Gold Nestle Smarties Book Prize. Jednak z tego, co słyszałem, film należy do dość luźnych adaptacji, dlatego nie trzyma się sztywno pierwowzoru, zaś sama książka w Polsce nie cieszy się zbyt pozytywną opinią. Produkcja z 2010 roku wręcz przeciwnie – spotkała się ze świetnym przyjęciem ze strony widzów. Czy dzisiaj warto się nią zainteresować?

Głównym bohaterem historii jest nastoletni Wiking o imieniu Czkawka. To postać, z którą część oglądających może z powodzeniem się utożsamiać. Chłopak nie jest akceptowany przez otoczenie, czuje się odmieńcem, a na dodatek ojciec nie potrafi go zrozumieć. Mnie zawsze frapują trudne relacje rodzinne, które tutaj zostały ukazane zaskakująco trafnie, biorąc pod uwagę, że znalazły się w animacji skierowanej do młodszych odbiorców. Scenarzyści świetnie oddali kiepski kontakt między dzieckiem a rodzicem, opierając go na kilku dość emocjonujących scenach. Przekonują, iż podstawową przyczyną niezadowalających stosunków jest wzajemne rozczarowanie – coś, z czym pewnie każdy się spotkał, a co buduje więź z bohaterem. Jednocześnie muszę przyznać, że wątek został potraktowany całkiem zgrabnie, bez wdawania się w bezsensowne interpretacje zachowań postaci (stałem się na to uczulony przez oglądanie „Flasha” – tam każdy musi dogłębnie analizować swoje postępowanie!).

jak wytresować smoka

Fabuła „Jak wytresować smoka” to połączenie Wikingów z nadal fascynującymi ludzi smokami. Ci pierwsi walczą z tymi drugimi o przetrwanie. W świecie, gdzie liczy się siła i wytrzymałość, a reputacja liczona jest w zabitych latających gadach, Czkawka – raczej skromnej postury – stanowi obiekt żartów i kpin. Pewnego razu jednak udaje mu się postrzelić Nocną Furię, jednego z najrzadszych oraz najpotężniejszych smoków. Prowadzi to do kolejnego wiodącego motywu: przyjaźni. Twórcy prezentują rodzącą się między chłopcem a trafionym zwierzęciem niesamowitą więź. Robią to w sposób godny podziwu, ponieważ każdej scenie towarzyszy nieustanne napięcie powodowane oczekiwaniem, jak dalej rozwinie się sytuacja. Ale przede wszystkim świetne wrażenie tworzy głębia przedstawianej opowieści, która zmiękczy serce największego twardziela.

jak wytresować smokajak wytresować smoka

Nocnej Furii, później nazwanej Szczerbatkiem, bardzo trudno nie polubić, a początkowo napiętym stosunkom między nią a Czkawką nie można odmówić wiarygodności i nieodpartego uroku. Zasięg wydarzeń w „Jak wytresować smoka” jest dość duży, co sprawia, że nie brakuje obawy o życie bohaterów. Więcej nawet – twórcy potrafią (nie)mile zaskoczyć udanymi zwrotami akcji, świadczącymi o tym, że choć film jest skierowany do dzieci, to scenariusz może uderzać w poważniejsze tony i zawierać drastyczne momenty (jedna postać straciła nogę i rękę... ale to przed opowiadanymi wydarzeniami). Animacja jest doskonale wyważona, więc ta dojrzała otoczka zupełnie nie koliduje z dużo bardziej rozrywkową warstwą. Dialogi są pełne niebanalnego humoru, który wywoła uśmiech nawet na twarzy ponuraka, o co postara się Pyskacz – jak sugeruje imię, ma niewyparzoną gębę oraz specyficzne poczucie humoru. Doskonale sprawdza się jako dobry duch historii, aczkolwiek nie jest jedynym sympatycznym charakterem, jaki spotkamy w hicie Dreamworks (drużyna młodych Wikingów składa się z ciekawych osobowości, z którymi nastoletni odbiorcy mogą łatwo sympatyzować).

jak wytresować smoka

„Jak wytresować smoka” daje radę również pod względem technicznym. Animacja, jak na 2010 rok, prezentuje się naprawdę ładnie, choć pewnie gdyby porównać ją do nowszych produkcji („Wielkiej Szóstki”?), można byłoby się uczepić paru aspektów – na przykład mało atrakcyjnych twarzy. Chociaż są to ledwo widoczne drobiazgi. Za to wciąż zachwycają takie sceny jak latanie na smoku czy bitwy, głównie dzięki rozmachowi, z jakim były tworzone. Elementem niestarzejącym się jest zaś muzyka, którą docenia się przeważnie w scenach ze Szczerbatkiem. Skomponowana przez Johna Powella i nominowana do Oscara cechuje się oryginalnym brzmieniem – nie została boleśnie uwspółcześniana i często nasuwa skojarzenia z ludowymi utworami, skrywającymi w sobie nutkę tajemnicy. jak wytresować smoka Soundtrack doskonale uzupełnia się ze światem Wikingów, wypadającym na filmie bardzo interesująco. Szkoda, że scenarzyści skromnie czerpali z mitologii nordyckiej, zaledwie w paru momentach o niej wspominając. Jednak moje narzekania wynikają z niedostatku dobrych produkcji o Skandynawach – ich kulturę najlepiej na razie zaprezentował serial o Ragnarze zatytułowany „Wikingowie” oraz gra „The Banner Saga”.

Warto nadmienić, że choć bohaterem jest młody buntownik, to nawet starsi widzowie powinni łatwo go polubić. W sumie „Jak wytresować smoka” to wzorcowa animacja. Wciąż piękna, z zachwycającą muzyką i scenami, które świetnie grają na emocjach lub zapierają dech w piersiach swoim rozmachem. Fabuła, choć w pierwszej części filmu dość prosta, potrafi przykuć uwagę i czasami zaskoczyć zwrotami akcji. Film ogląda się miło i przyjemnie bez względu na wiek. Scenarzyści umieścili w nim dojrzalszą treść oraz doskonałe elementy humorystyczne, które po wymieszaniu tworzą doprawdy rewelacyjny obraz. Zasłużona nominacja do Oscara, szkoda, że obyło się jednak bez statuetki. Obowiązkowy tytuł dla każdego filmowego maniaka.

Ocena Game Exe 8,5  
Ocena użytkowników 8,5 Średnia z 3 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...