Harry Potter i Kamień Filozoficzny

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski sobota, 11 kwietnia 2015
harry potter i kamień filozoficzny

Zastanawiam się, jak duży wpływ na odbiór filmu ma wyobraźnia – szczególnie dziecięca. W końcu czasem bywa tak, że coś idealizujemy, oglądaną za młodu produkcję. Przed próbą postawiłem pierwszą część przygód młodego czarodzieja. Czy uważam ją za tak świetną, jak niegdyś? „Kamień Filozoficzny” to początek przygody w świecie pani Rowling. Przyznam, że samej książki do teraz nie przeczytałem. Nieumyślnie zacząłem historię od drugiego tomu... ale o tym cicho sza!

„Kamień Filozoficzny” jest istotną odsłoną sagi, ponieważ wprowadza widza w uniwersum wykreowane przez Brytyjkę. Razem z jedenastoletnim bohaterem odkrywamy kolejne sensacyjne fakty – na temat istniejącej magii, niezauważalnej przez Mugoli – oraz prawdę o przyczynie śmierci rodziców Harry'ego. Wprowadzenie do historii i przedstawienie świata przebiegają bardzo łagodnie. Scenariusz jest wolny od chaosu, został dobrze przemyślany i zaplanowany. Jednocześnie nie pozwala na nudę. Pewnie dzięki temu film przyjęto niezwykle pozytywnie na całym świecie i przyniósł on olbrzymie zyski wytwórni Warner Bros. Nie ma jednak czemu się dziwić, bo zwiedzanie pełnego tajemnic Hogwartu czy śledzenie zmagań głównych postaci na szkolnej arenie okazuje się atrakcyjnym zajęciem. Bez fantastycznej otoczki byłyby to czynności bliskie szaremu człowiekowi (kiedy to piszę, wciąż obowiązuje wymóg nauki), łatwo więc się w nie zaangażować. A z drugiej strony właśnie czynniki nadnaturalne sprawiają, że prezentowana opowieść nie ma gorzkiego posmaku monotonnego życia i na myśl o szkolnych wojażach Pottera reaguje się przyjemnym dreszczykiem emocji.

harry potter i kamień filozoficzny

Ubolewam nad tym, że w kolejnych odsłonach zmarginalizowano rolę Quidditcha w życiu młodocianych bohaterów. Już w pierwszej części nie zostaje on odpowiednio ukazany – widzimy tylko jeden mecz między zagorzałymi przeciwnikami: drużyną Gryffindoru a Slytherinu. O pozostałych konfrontacjach nie pada nawet słowo! Jestem zdania, że jednak można było się pokusić przynajmniej o wplecenie gdzieś w rozmowy wzmianki na temat reszty starć. Niemniej i tak to właśnie „Kamień Filozoficzny” najlepiej przedstawia sport czarodziejów, dzięki suspensowi dobrze budując napięcie. Chociaż trzeba przyznać, że chwile przewagi w meczu są bardzo sztuczne (gdy jedni przeważają, wszystko idzie po ich myśli, zaś ich przeciwnikom nic nie wychodzi; ponadto te okresy są ledwie dwa). Aczkolwiek należy zauważyć, iż Quidditch to jeden z dowodów na to, że fabuła nie sprowadza się głównie do obserwowania przewodniego wątku. Ba! Ten też zresztą nie jest jasno określony, a akcję do przodu popycha zarażająca widza ciekawość bohaterów. Zawarto więcej sytuacji powodujących sympatyczne rozluźnienie, dzięki czemu pierwszą część ogląda się przyjemnie.

harry potter i kamień filozoficzny

We wstępie poruszyłem zagadnienie wpływu wyobraźni na odbiór filmu. Zauważyłem, że podczas śledzenia rozgrywających się wydarzeń nastoletni odbiorca wiele rzeczy może sobie dopowiedzieć. Za przykład niech posłuży wędrówka przez Zakazany Las. Kiedyś był to jeden z moich ulubionych epizodów – w końcu z każdej strony może czaić się niebezpieczeństwo, a ważne osobistości Hogwartu nie bez powodu ostrzegają przed wchodzeniem do tego miejsca. Dzisiaj rzeczywiście ten etap wypada ciekawie, ale wydaje się, że twórcy nie wykorzystali w pełni jego potencjału. Scenografia może przyprawić nastoletniego widza o ciarki na plecach, ale Zakazany Las jest... cóż, pusty. W tle niewiele widać, podczas gdy można było uzupełnić zagadkowy teren dziwnymi stworami, które czają się w mroku lub są wytworem wyobraźni podkręconej rosnącym strachem. Tymczasem to wszystko trzeba samemu sobie dopowiedzieć, bo podobne zabiegi nie znalazły zastosowania – nie według wizji twórców. A może te rozmyślania to tylko skutek oglądania filmu, który zna się prawie na pamięć?

harry potter i kamień filozoficzny

Nastoletni aktorzy bardzo dobrze poradzili sobie w debiucie na dużym ekranie. Ich postacie są wiarygodne i – paradoksalnie – chyba lepsze niż w kontynuacji, czyli „Komnacie Tajemnic”. Coraz bardziej też doceniam wkład Richarda Harrisa jako profesora Dumbledore'a, którego po śmierci w następnych częściach zastąpił Michael Gambon. Pierwszy z dwójki aktorów na zawsze pozostanie tym lepszym Albusem – dobrotliwym, pełnym wiedzy i doświadczenia. Potem to nie jest ta sama osoba. Mimo wspólnych cech, nowy Dumbledore zawsze wydawał mi się inny, nieprzyzwoicie młodszy oraz bardziej porywczy, co kolidowało z jego wizją w książce jako współczującego staruszka i potężnego maga. Z obsady pozytywnie wyróżnia się też Alan Rickman wcielający się w Severusa Snape'a, który budzi nieufność i u bohaterów, i u widza. Ian Hart jako nauczyciel obrony przed czarną magią, Quirrell, również zasługuje na pochwałę, ponieważ wywołuje swoją postacią mylne odczucia.

harry potter i kamień filozoficzny

„Harry Potter i Kamień Filozoficzny” przetrwał próbę czasu. Oglądałem go momentami z większym zainteresowaniem niż „Komnatę Tajemnic”, choć niestety nie mogę stwierdzić, że dałem się oczarować światu czarodziejów tak mocno, jak w przeszłości. Chris Columbus stworzył bardzo dobry film, potrafiący zapewnić niezłą dawkę rozrywki, ocierający się o zachwyt. Czy byłby w stanie mierzyć się z najlepszymi współczesnymi produkcjami? Myślę, że mimo wszystko tak, kilka z tych pojedynków skończyłby z różdżką w ręku.

Ocena Game Exe 9  
Ocena użytkowników 8,5 Średnia z 4 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...