szczury_wroclawia_szpital

Aquaman

aquaman

Przepis na superbohaterski blockbuster? Szybko, czasami nawet za bardzo, do tego konieczne ratowanie świata i niekiedy w towarzystwie pięknej kobiety. "Aquaman" realizuje wszystkie sztandarowe punkty produkcji DC, dodając do tego hektolitry wody oraz sporą dawkę humoru. Czy to jednak wystarczy, aby w pełni wykorzystać potencjał nietypowej dla uniwersum postaci?

Początkowo miałem spore obawy, związane nie z głównym aktorem, lecz z samym zamysłem podwodnej walki i przeciwnikiem, który musiał mieć coś więcej niż dodatkową krzepę oraz wieczne pragnienie dominacji nad światem. Sama opowieść jest niejako jedynie częścią historii miłosnej, która połączyła księżniczkę i zwykłego latarnika. Owocem ich miłości jest Arthur, który szybko daje się poznać jako miłośnik rybek. Te skromne podwaliny miały nas nie znudzić, zaś dość szybko okazało się, że późniejszy dość brutalny Aquaman odbiega od tego, co oglądaliśmy w animacjach czy komiksach, twórcy starali się tym samym stworzyć coś nowego. Niby mieszka na lądzie, ale przyjaciół nie oglądamy, a rozwiązywanie problemów przy pomocy pięści to oklepany i wygodny sposób na kreowanie głównego bohatera. Jason Momoa ma doświadczenie w graniu osób, które wpierw działają, a dopiero później myślą (jeśli myślą nad czymś dłużej niż kilka sekund), przez co trudno tu mówić o jakiejś nowej jakości. Poważnie, nie dacie facetowi zagrać czegoś ambitniejszego? I nie chodzi mi tu o elementy humorystyczne, które fajnie równoważą całe połacie patosu, lecz o sceny, w których pokaże, że wcześniejsze przeżycia przekładają się na to, kim jest teraz.

aquaman

Jego główny przeciwnik, a zarazem brat, czyli grany przez Patricka Wilsona Orm, to typowy przykład dzieciaka, który pragnie potęgi oraz władzy. Swoje działania tłumaczy w pokraczny sposób i trochę pomaga rozpętać wojnę, która ma zniszczyć mieszkańców lądu. Niby chodzi o to, co ludzie czynią z oceanami, ale ten płytki wątek, słabo wspomagany przez szczątkowy wątek Czarnej Manty, szybko rozdrabnia się tak mocno, że właściwie o nim zapominamy. Honor męskich bohaterów poniekąd ratują Willem Dafoe i Dolph Lundgren, lecz obaj panowie raczej tylko przyzwoicie zagrali sceny przygotowane przez średnio kreatywnych scenarzystów.

"Aquaman" jest filmem dwóch kobiet. Pierwsza, Atlanna, to grana przez Nicole Kidman matka Arthura. W swoim wdzianku prezentuje się dobrze, zaś rzekome dwadzieścia lat od chwili zniknięcia wcale nie odbiło się na jej wyglądzie. Słowo daję, że Momoa prezentował przy niej jak starszy brat lub mąż, a nie syn. Amber Heard początkowo gra tak, jakby rolę dostała po znajomości, a jej Mera zbliża się do podwodnej wariacji Wonder Woman, dzięki której Aquaman wychodzi cało z opresji, ale z czasem kilkoma minami udowodniła, że przynajmniej się stara. Wątek romantyczny i niektóre dialogi to przykład rozmowy na poziomie: "Będziesz bohaterem i nas uratujesz, no leć szybko, bo trzeba ruszać dalej ze scenariuszem", na co Momoa nawet nie odpowiada, tylko podąża do miejsca, gdzie czeka go pewna śmierć.

Efekty wizualne robią spore wrażenie i wreszcie zobaczyłem podwodne królestwa w pełnej krasie. Począwszy od stylizowanej na starożytną Grecję czy Rzym resztek dawnej Atlantydy, poprzez prawdziwe podwodne miasta, przy których Wakanda wygląda jak brudny kloc metalu bez wyrazu. Nieźle zrealizowano też walkę, a jeśli za efekty wizualne uznać także muskulaturę Aquamana oraz ciekawe stroje czy modele postaci, to zdecydowanie ktoś się tutaj mocno postarał. Cały efekt próbowano zniszczyć muzyką, która sama w sobie jest niewątpliwie interesująca, ale do filmu nijak nie pasuje i zbyt często burzy klimat danej sceny. Dobrze się stało, że nie znajdujemy się cały czas pod wodą, dzięki czemu choć przez chwilę czujemy, że ten cały konflikt rozpościera się skalę globalną.

aquaman

"Aquaman" spodoba się przede wszystkim damskiej części widowni, ponieważ muskulatura głównego bohatera, jego niesamowita odporność oraz ta cała nieokrzesana natura buntownika mogą się podobać. Dostajemy w swoje ręce dynamiczny film akcji, którego dziury fabularne oraz kiepską muzykę próbowano zatuszować ładnymi widokami oraz okazjonalną dawką humoru. Nie jest to do końca typowy film o początkach kolejnego bohatera, dzięki czemu widać, że włodarze uniwersum powoli dostrzegają potrzebę zmian. Lepiej się pospieszyć, bo sukces finansowy Thanosa jasno pokazuje, że ludzie pragną w końcu ujrzeć, jak ich idole dostają twardy wycisk.

Ocena Game Exe
6,5
Ocena użytkowników
7,75 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
Z całą pewnością superprodukcja da się obejrzeć o ile nie będzie to półtoragodzinny ciąg efektów specjalnych.
0
·
Wyświetlają go w 3d?
0
·
Oczywiście, że tak.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...