Wampiry

Śmiało można powiedzieć, że wampiry przeżywają swoją drugą młodość. Jednak po odrażającym Draculi pozostało już wspomnienie, podobnie zresztą jak po niskobudżetowych horrorach, które teraz ludzi bardziej śmieszą niż przerażają, a plastikowe kły Christophera Lee niedługo pewnie znajdą swoje miejsce z muzeum. Dzisiejszy wampir jest niemal udomowiony. Niemal zawsze przystojny, uwodzący i coraz częściej pożywający się syntetyczną krwią lub krwią zwierząt. Dlatego nie sposób nie zapytać, czy ktokolwiek jeszcze pamięta histerię, jaką jeszcze blisko 150 lat temu wywoływały te dzieci nocy?

Muszę przyznać, że na rynku wydawniczym, w morzu powieści usiłujących prześcignąć się w nowatorskich sposobach ujęcia wampira, brakowało mi pozycji sięgających do ich korzeni. Raz miałam okazję musnąć tematykę przy okazji wystawy „Wampiry, strzygi i spółka” sięgającej do rumuńskiego folkloru i opisującej obrządki związane ze zmarłymi, aby nie powracali po śmierci. Podobną pozycją jest książka Nigela Sucklinga o jakże wymownym tytule „Wampiry”. Właśnie to, że nie jest to kolejna powieść dotykająca krwiopijczej tematyki, ale zbiór faktów, przesądów i opowieści o wampirach sprawił, że zainteresowałam się tym tytułem.

Punktem wyjściowym dla Sucklinga jest wydawałoby się fundamentalna dla wampirzego kanonu powieść Brama Stokera „Drakula”. Fascynację jaką autor darzy dzieło Irlandczyka widać od razu, a każdy rozdział rozpoczyna się stosownym cytatem z „Drakuli”. Również początek książki jest opowieścią o tym jak wampiry postrzegano w czasach Stokera, przytoczone zostają wszystkie najważniejsze dzieła „Dynastii Drakuli” (jak ją nazwał sam Suckling), od fragmentów dzieł Goethego i Byrona, przez „Carmillę” Sheridana le Fanu, do twórczości Polidoriego, czy Wampira Varney. Jeżeli nie kojarzysz żadnego z tych tytułów, a chcesz uchodzić za znawcę wampirzej tematyki – już wiesz, że książka Sucklinga zdecydowanie będzie w tym przydatna. Ja muszę przyznać, że dla mnie większość była całkowitą nowością.

Opisana zostaje również biografia samego Stokera, bogata nie tylko w fakty i daty, ale także „pikantne” ciekawostki. Jak chociażby – mieliście pojęcie, że Stoker prawdopodobnie był homoseksualistą? Do spekulacji na ten temat przyczyniła się dziwna relacja między nim, a Henrym Irvingiem, którego był osobistym menedżerem, ale także dziwna fascynacja poezją Walta Whitmana, poruszającą właśnie tematykę męskiej miłości. Suckling zarysowuje także biografie Montague Summersa – niekwestionowanego do dziś autorytetu w dziedzinie wiedzy o wampirach.

W późniejszych częściach Suckling opisuje wampiry bardziej z etnograficznej strony – przedstawia istoty wampiro-podobne, a także różne ujęcia wampirów ze wszystkich stron świata (łącznie z Polskimi!), od rejonów bałkańskich, po Chiny, a nawet Malezję. Dla mnie, pewnie ze względu na zamiłowanie do samej etnografii, to była najciekawsza część. Omówione zostają także najróżniejsze przesądy związane z samą krwią oraz zmarłymi, zaczynając od starożytności do czasów wiktoriańskich. Co ciekawsze autor nie sili się na żadną poprawność, czy delikatność – wszystkie opisy są nieraz bardziej krwawe i makabryczne niż mogłaby być powieść. Ot i uroki historii.

Wszystko jest pisane lekkim, gawędziarskim stylem, jednak czasem Suckling stara się przekazać za dużo, zbyt dokładnych danych, przez co czułam się zagubiona pod natłokiem dat, nazwisk i tytułów. No i jak to często bywa z tego typu książkami – ludziom nieprzyzwyczajonym do swoistej równomiernej „faktologii” może się w którymś momencie znudzić. Momentami miałam także wrażenie, że wszystko jest tylko wabikiem. Patrząc na te wszystkie tytuły, na których bazował Suckling, fakty podane w książce wydają się tylko, bądź co bądź obszernym, ale jedynie powierzchownym ujęciem tematu.

Jeżeli zaś chodzi o wydanie – tu sprawa robi się nieco bardziej skomplikowana. Z jednej bowiem strony mamy cudowną, przyciągającą okładkę (tak, w zasadzie to na nią się głównie pokusiłam, przyznaję się). A z drugiej nieco dziwnie powstawiane „ramki” z dodatkowymi historiami, które czasem wpadają nawet w środek zdania, wywołując lekkie... zamieszanie. Podobnie zniechęciła mnie nieco przyduża czcionka oraz dziwny format książki. Chociaż jestem pewna, że dla niektórych nie będzie to wielkim problemem, a patrząc na obfitość „wampirologicznej” wiedzy można na to nawet nie zwrócić uwagi (chyba, że w przypadku pań, zajdzie problem ze zmieszczeniem książki w torebce, jak to miało miejsce w moim przypadku).

Z całą pewnością pozycja warta uwagi dla wszystkich fanów wampirzych historii, z tym nowoczesnym seksownym ich wizerunkiem na czele (oczywiście wielbicielom „starszego” krwiożerczego wampira również się spodoba dokładniej analiza wizerunku Nosferatu). Myślę, że niektórym zgrabnie rozszerzy perspektywę patrzenia na dzieci nocy. Również tym, którzy nie rozumieją ich fenomenu, a chcieliby go bliżej poznać tytuł może okazać się bardzo pomocnym. Może nie jest to tak kompleksowe i porywające ujęcie tematu jak się spodziewałam, niemniej pozycja zdecydowanie warta uwagi, a przy tym wyróżniająca się spośród natłoku „wampiriackich” (jak w serialu „Czysta krew” określano wampirzych wielbicieli) powieści.

Dziękujemy wydawnictwu Bellona za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
6
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
Bardzo konstruktywna i dokładna recenzja tej książki. Zawsze lubiłem klimat wampiryzmu i muszę dostać te "dzieło " w swoje ręce

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...