Upadek Hyperiona

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski czwartek, 12 maja 2016
upadek hyperiona

Pierwszy tom "Hyperiona" zaliczam do moich ulubionych książek. Może powieść nie pochłaniała mnie w równym stopniu na każdej stronie, ale zapewniła wyborną rozrywkę, przy której jednak trzeba było odpowiednio się skoncentrować. Nieocenionym atutem tej pozycji okazała się także wielowątkowa fabuła, łącząca elementy różnych gatunków – kryminału w stylu noir, horroru, politycznych intryg czy poruszającego dramatu. Druga część, "Upadek Hyperiona", oznaczała powrót do świata Dana Simmonsa i kontynuację rozpoczętej przygody.

Jednak na wstępie nie spotkamy się z dalszym ciągiem losów poznanych wcześniej bohaterów – Konsula, Detektywa, Poety i pozostałych pielgrzymów. Zamiast tego przenosimy się do Hegemonii, gdzie w centrum akcji zostaje postawiona senator Meina Gladstone. Okazuje się, że ludzkość znalazła się w kryzysie – Wygnańcy rozpoczynają swoją inwazję, a kobieta ma za zadanie ją odeprzeć. Nie oznacza to wcale rezygnacji z postaci ukazanych w "Hyperionie". Oni także w końcu zagoszczą na stronach książki.

Taki początek zwiastuje przede wszystkim znacznie inną formę narracji. Wcześniej poznawaliśmy przyszłość świata według Dana Simmonsa oraz po kolei osobistą historię każdego z bohaterów. W ten sposób pierwszy tom stanowił pokaźnej długości wprowadzenie do dalszej akcji, zaś drugi właśnie ją przedstawia i – co najważniejsze – w ogóle nie zawodzi. Od pierwszego kontaktu z książką czuć pióro doświadczonego pisarza, który sprawnie przeprowadza czytelnika przez kolejne wydarzenia, nie pozwalając na nudę (w rozsądnym stopniu, bo czasami znużenie może dopaść, ale raczej powodowane zmęczeniem odbiorcy niż warsztatem autora). Ponadto tekst jest zrozumiały dla zwykłego laika, co w gatunku science fiction nie jest normą. Oczywiście należy spodziewać się obszerniejszych opisów, lecz moim zdaniem są one klarowne.

W "Hyperionie" pojawiło się wiele pytań i tajemnic, na które nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Drugi tom na część z nich odpowiada, więc jeśli ciągnie was do jego lektury głównie zaintrygowanie wcześniejszymi zagadkami, to nie powinniście się zawieść. Jednak na zdradzenie niektórych sekretów musicie poczekać do kolejnej odsłony. Wszak seria składa się jeszcze z "Endymiona" i "Tryumfu Endymiona".

upadek hyperiona

Powieść jest pełna różnych rozważań, które czynią jej lekturę intelektualną. Autor wiele czasu poświęca sprawom religijnym i filozoficznym – nie są to łatwe dziedziny. Osobiście twierdzę, że nie ma w tym nic zaskakującego, bowiem to dość często poruszane zagadnienia. Zapamiętałem Dana Simmonsa właśnie z tych wyróżniających go elementów, dzięki którym książki nie czyta się łatwo i szybko, ale z pewnością przyjemnie. Czasem wręcz trzeba przez chwilę wraz z pisarzem zastanowić się nad paroma kwestiami, a nie tylko gonić za akcją. Poza tym warto zauważyć, że w utworze często padają nawiązania do współczesnych realiów. Co przez to próbuje nam uświadomić autor? Proponuję samemu się przekonać.

Mnie takie fragmenty bardzo się podobają, bo uważam, że literatura fantastyczna może wiązać się nie tylko z walorami rozrywkowymi, lecz również nieść ze sobą pewne przesłania i interesujące koncepcje. "Upadek Hyperiona" do takich powieści właśnie się zalicza. Jednocześnie muszę pochwalić pisarza za sceny metafizyczne, znakomicie budujące tajemniczą atmosferę. Co więcej – skala wydarzeń w porównaniu do pierwszego tomu wydaje się większa. Poprzednio skupialiśmy się na prywatnych historiach bohaterów, choć były one ze sobą powiązane postacią Dzierzby. Teraz obserwujemy możliwą zagładę ludzkości, więc tym samym fabuła staje się bardziej epicka. Czy dzięki temu mocniej przykuwa uwagę? Trudno powiedzieć, ale na pewno ciekawi.

Do tego "Upadek Hyperiona" potrafi też zaskoczyć – choćby wspomnianymi odpowiedziami na gnębiące nas kwestie. Koniec końców, książkę polecam wszystkim wielbicielom rozbudowanej fantastyki. Drugi tom serii Dana Simmonsa nie rozczarował mnie w żadnym momencie i trzyma poziom pierwszego. Dlatego jego fani – zainteresowani dalszym ciągiem historii – powinni czym prędzej odwiedzić księgarnię i nabyć to dzieło. Czytelników zawiedzionych już "Hyperionem" nie zachęcam do tego działania, a tych, którzy wciąż nie skosztowali twórczości Simmonsa i jego sztandarowego SF... Cóż, nie wiecie, co tracicie!

Dziękujemy wydawnictwu MAG za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 9  
Ocena użytkowników 8,5 Średnia z 3 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...